ochrony roslin

Tematy

 

Wszystko i nic o takiej jednej na Sz...

zalezy jak duży obiektywnie (a nie słowo duży) i jaki sprzęt i jakiej klasy są to gleby
jak na poważnie w to chcesz wejsc to sporo kasy i jeszcze więcej pracy no i kombinowanie środków ochrony roślin podlegających pod te ekologiczne np zamiast preparatów na bazie glifosatu to wyciąg z tytoniu bodajże

a jak tylko wydoic kase chcesz z unii to ekologiczna plantacja orzecha :)

ale co ja będę się dużo produkować, warto odpowiadać tylko na konkretne pytania:)
Witam:)
Chcę otworzyć handel środkami ochrony roślin i paszami dla zwierząt,czy mogę liczyć na jakąś dotację unijną?bo z UP raczej niedostane ponieważ jestem zatrudniny.czy ktoś może o tym słyszał lub osobiście zaznał takiego szczęścia?ile mogę uzyskać i jakie środki własne muszę posiadać?
z góry dziękuje i pozdrawiam
Witaj. Prowadze centrum ogrodnicze od 12 lat, mozna sprzedawac zima.....nawozy do roślin zielonych (przede wszystkim firmy), w okresie swiatecznym Swierk kopany zawiniety w jucie + doniczka (klienci wysadza go potem do ogrodka), choinki ciete o roznej wielkosci, rozpalki, agrowloknina o roznej szerokosci i grubosci (okrywanie), lapaty do sniegu drewniane i plastykowe, paleczki nawozowe....i czekaj na wiosne a potem dobre zatowarowanie i do pracy (iglaki, srodki ochrony roslin, folie budowalne i ogrodnicze, nawozy, kora, ziemie ogrodnicze o roznym ph i litrazu, doniczki.....)

pozdrawiam
witam Wszystkich.
mam 20 lat i planuje rozpocząć własny biznes ale trochę sie obawiam pewnych rzeczy. niezły start zapewniają mi rodzice(pieniądze na zakup aut ciężarowych) ojciec ma swoją firmę lecz nie ma miejsca dla nas dwóch:) jednak myślę ze auta lepiej "wziąsc w leasing" a pieniądze przeznaczyć na towar. mam pewne obawy co do konkurencyjności cen, czy będę miał takie upusty na początku jak inni przedsiębiorcy którzy działają od kilku lat. w sezonie zimowym sprzedawał bym opał zaś w porze letniej nawozy sztuczne środki ochrony roślin w miarę możliwości poszerzał bym asortyment. dodam ze posiadam prawo jazdy wszystkich wszystkich kat z wyłączeniem autobusów potrzebne kursy do transportu ( jestem kierowcą w firmie ojca) kurs obsługi hds wózek widłowy , kurs pozwalający na obrót środkami chemicznymi, jak myślicie warto sie w to pchać ?? wcale nie myślę ze będzie lekko:)
Dzięki za odpowiedź...


1. Co do zobowiązań właściciela jestem przekonany że ich nie ma.
2. Pozwolenie dotyczy środkow ochrony roślin.
3. W zasadzie sposó liczenia nie został zaproponowany przeze mnie tylko mi narzucony :)
4. W tygodniu będę miał dostęp do PITa i innych dokumentów.
1. pozwolenie na środki ochrony roślin
2. w sezonie tj wiosna, lato i poczatek jesieni 4 pracowników ledwo daje sobie radę z pracą - więc zimą pozostają na swych stanowiskach ale nie mają zajęcia :)
3. "Blaszak" ma powierzchnię około 110 m2 sklep i około 25 m2 magazyn do tego dochodzi posesja wokół niego okolo 400 m2
4. Sklep zaliczyłbym do branży ogrodniczej
5. Budynek ("blaszak") kupuję na własność ale już ziemię pod niego wynajmuję
z jaką stawką kupujesz z taką sprzedajesz-taka jest zasada /oprócz gastronomii/
środki ochrony roślin sprzedajemy ze stawką 3 %
jest projekt zmian od 1 maja 2008 stawka ma wzrosnąć do 7%
Działalność handlowa, handel środkami ochrony roślin

Witam, mam pytanie o następującej treści:
Jeśli prowadząc działalność handlową zakupię towary z 3% stawką VAT to czy sprzedaję je również z tą samą stawką?? Czy jest to zależne w jakiś inny sposób, jak poprawnie wyliczyć stawkę VAT-u dla konkretnych towarów, np. Środki ochrony roślin


Stawki VAT nie wyliczasz, narzuca ją ustawodawca.
Witam, mam pytanie o następującej treści:
Jeśli prowadząc działalność handlową zakupię towary z 3% stawką VAT to czy sprzedaję je również z tą samą stawką?? Czy jest to zależne w jakiś inny sposób, jak poprawnie wyliczyć stawkę VAT-u dla konkretnych towarów, np. Środki ochrony roślin
Witam.

Mam działkę bezpośrednio przy trasie E-4, (podkarpackie) w okolicy są miasta od 5 do 100 tyś mieszkańców moja działka znajduje się w odległości 18 km od 80 tyś. miasta. Mam ok. 500 tyś PLN do zainwestowania. Na przeciwko jest stacja benzynowa a w okolicy sporo autokomisów, bezpośredni teren raczej rolniczy.
Niw wiem co tam najlepiej by się udało.
Moje pomysły to
1. Zakład stolarski produkujący nietypowe bo oryginalne domki ogrodowe i altanki.(trochę się na stolarce znam)
2.Skład materiałów budowlanych
3.Sklep z środkami ochrony roślin+ nawozy+pasze dla zwierżąt
4. Dom weselny


Dzięki za wszelkie sugestie
na środki ochrony roślin wymagane są specjalne pozwolenia .. itd itp .. wiec z tym może być za dużo zachodu... :D
Witam panowie !!!

Każdy z państwa ma racje wchodząć w ten biznes należy dużo inwestować, dużo się uczyć i początki są trudne. Ja nie zajmuje się może sadownictwem tylko szkółkarstwem.Pracuje przy tym cała 6-osobowa rodzina. Konkurencja jest duża ale gdy dbamy o klienta i stosujemy różnego rodzaju rabaty możemy się utzymać na rynku. Naszymi odbiorcami są nawet zagranica gdzie w Krakowie drzewka są pakowane, sadownicy Sandomierz i okolice aż po działkowców i indywidulnych klientów.Problemem są klęski takie jak grady itp. i podobnie jest z sadownictwem srodki ochrony roślin i dlatego należy zwrócic uwagę na to że jabłka zbiera się jesienią i wiecej stosujemy srodków a np wiśnie zbieramy na początku lipca i to na okres 2 tygodni i nawet łatwo wynająć ludzi do pracy (dzieci na wakacjach) i proszę nie zapominać o przechowalniach na jabłka. Cena jabłek była droga i np drzewka cena hurtowo wynosiła minimum 7 złotych a wiśni 5 złotych w cenach owoców się nie orientuje ale skup w sandomierzu na spady wynosił 1 złotych a póżniej spadł.
Jeśli ktos potrzebuje informacji chętnie udzielam na e-mailai zapraszam przyszłych sadowników do zakupu drzewek ponieważ zaletą owoców jest to że wszyscy mówią że są zdrowe i popyt nanie ciąglę będzie.
Pozdrawiam i zapraszam na strone internetową( Zbigniew Nowicki Zasów)

bubububububububububu, robaczku
odstaw zabaweczki i naucz sie czytac !!!!
100 tys. to minimalna kwota na start (na zakup samego towaru), nie dorabiaj swojej ideologii i nie wpieraj komus ze ktos pisze takie dyrdymaly

a za te 30000 to chyba kupiles pare pudelek trawy do zasiewu i opryskow
zapewne prowadzisz jakis malutki sklepik z tego typu towarami

widze takze ze malo sie orientujesz w biznesie w ktorym robisz, na przestrzeni ostatnich 2-3 lat ceny niektorych towarow wzrosly nawet o 100% i wiecej.


Tak to zapraszam do mnie zobaczyć jak się po 2 latach prowadzi interes w 40000 tys.miejscowości!!! a tak apropo gośc pisał nawet o 20 metrowej powierzchni sklepu ja mam 40 m2 powierzchnie sklepu i wystarczyła mi ta powierzchnia w zupełności na rozkręcenie intresu i gdyby mi to żle szło to chyba już by mnie nie było na rynku. sa ludzie co co mają małe butiki z tym towarem i z tego żyją środki ochrony roślin nie każdy stosuje na hektary i te włąśnie tak zawane butiki robą duże pieniądze na tak zwanych działkowcach gdzie w każdym mieście jest ich dużo, a na koniec powiem szczerze właśnie najwiekszą kase robi się na działkowcach w małych miastach, co z tego że jakaś bzdura np kosztuje 700 zł jak mało co się na tym zarabia a działkowiec kupuje mała drobnostke na której jest nawet 50% zarobku i więcej!!!!!
Zapraszamy na naszą stronę:
Oferujemy Cebulki kwiatowe, nasiona, nawozy, narzędzia, środki ochrony roślin oraz wiele innych przydatnych rzeczy dla Państwa roślinek.

Sposób na bezrobocieGdy w latach 80. XX wieku w Chinach zwiększono powierzchnię sadów gruszowych, zintensyfikowano również opryski środkami ochrony roślin. Wtedy ten naturalny system zapylania zaczął się załamywać. Dziś wiosną śnieżnobiałe kwiaty grusz pysznią się w sadach, ale brakuje pszczół, które mogłyby je zapylić. Zamiast owadów robią to ręcznie tysiące ludzi za pomocą specjalnych patyczków zrobionych z kości kurczaka i filtrów papierosowych. Kilkakrotnie zanurzają je w plastikowych butelkach z pyłkiem i muskają nimi tysiące kwiatów.Czyli ludzie robią za pszczoły.

Sposób na bezrobocie
Gdy w latach 80. XX wieku w Chinach zwiększono powierzchnię sadów gruszowych, zintensyfikowano również opryski środkami ochrony roślin. Wtedy ten naturalny system zapylania zaczął się załamywać. Dziś wiosną śnieżnobiałe kwiaty grusz pysznią się w sadach, ale brakuje pszczół, które mogłyby je zapylić. Zamiast owadów robią to ręcznie tysiące ludzi za pomocą specjalnych patyczków zrobionych z kości kurczaka i filtrów papierosowych. Kilkakrotnie zanurzają je w plastikowych butelkach z pyłkiem i muskają nimi tysiące kwiatów.
Czyli ludzie robią za pszczoły.

@ allpost

Dzięki, allpost.
Ujęcie fantastycznie celne i zarazem zwięzłe.
G.



@ Michał5


a ooo, na ten przykład

Judeochrześcijaństwo, paniedzieju całom gembom i gdzie sie człek ma podziać, cholerka


Panie Michale, odpowiedź na pańskie pytanie jest w gruncie rzeczy prosta i pokazuje, do jakiego stopnia Kłopotowski jest durny.
Jest to bowiem odpowiedź na pytanie "Czy chciałbym być Żydem, wyznawać jego religię, posiadać jego wyuczone cechy i siedzieć dzięki nim na wysokim szczeblu drabiny?".
Nie wiem, jakiej udzieliłby Pan odpowiedzi, ale moja byłaby konkretna. Ponieważ chodzi o ważną sprawę, to, nie patrząc na formę, przytoczę ją w całej swej złożoności i urodzie: "A chuja!".

Wyobrażam sobie wiele wersji identycznej co do treści odpowiedzi. Stanowiły one w istotnej części wariacje na temat najstarszego zawodu świata, nieatrakcyjnego finału procesu gastrycznego, itd itp.

Kiedy się czyta piszącego na klęczkach łysonia K. i jego cytaty z piszącego ze szczytu Wieży Babel starozakonnego Silbigera, to widać, jak bardzo wartości chrześcijańskie przeważają nad judaistycznymi. Naturalnie, to oni wygrywają w wyścigu szczurów, ale w prawdziwym wyścigu człowieka do Królestwa gonią nie gryzonie z łysymi ogonami, tylko ludzie, a miernikiem ich wartości nie jest pozycja na wysokiej gałęzi, z której można paskudzić na resztę, a z której zmieść paskudnika może byle rak jelita grubego (u żydów wyjątkowo częsty).

Panie Michale, ja osobiście, nawet protestantem nie chciałbym być, tak mi jego doktryna religijna nie odpowiada i tak mi jego wyższe od mojego konto w banku nie podnieca. Ileś razy w życiu, z własnej nieprzymuszonej woli zrezygnowałem z poświęcenia się zarabianiu pieniędzy na rzecz spadkobierców (zabiją mnie, jak przeczytają). Co nie znaczy, że lekceważę sobie środki niezbędne dla zakupu "książek i roweru".

Niech jednak zajmuje się bogaceniem, kto ma do tego talent i ambicję, niech gra na giełdzie, kto lubi, niech prze do rządzenia innymi, kto ma charyzmę i pomysł na lepszy świat, ale niech, do qrwy nędzy, nie będzie to dla mnie obowiązkowe tylko dlatego, że należę do jakiegoś handlowego, znienawidzonego, wiecznie tułającego się, ambitnego jak mucha na gównie nosorożca, narodu.

Jaaaa, mooogę sobie być rolnikiem, jeśli lubię środki ochrony roślin i oglądanie wierzb na miedzy, moogę sobie być marynarzem, jeśli lubię różowiejącą smugę horyzontu, albo widok fal siekanych deszczem, mooogę sobie być klownem, albo prezydentem - kim zechcę, mogę sobie być, i moja społeczność nigdy mi nie zarzuci, że nie wykorzystuję dla niej swojego potencjału. Jestem cool, a kiedy nadchodzi kryzys, nie muszę wiać przed policją do Izraela, ani z rozpaczy bić się czekówką po haczykowatym kinolu.

Mógłbym długo jeszcze wymieniać zalety nie bycia Izraelitą.
Ani Kłopotowskim, zresztą.

Pozdrawiam obu Panów,
G.
Ponieważ świat organiczny jest całością harmonijnie stworzoną, gdzie jeden element współpracuje z innymi.
Po chemicznych lekarstwach już widać, że robią więcej zła niż dobra. Leczą jedne organy, psując inne. W Ameryce robiono badania i wyszło im, że najwięcej chorób jest efektem powikłań polekowych.
Dobry zielarz tak dobiera zioła, by harmonijnie wspierać całość, chemia jest na to ślepa.
Nie jestem przeciwnikiem nauki, raczej jej niedoskonałych metod i głupiej beztroski nastawionej na zysk.

Żywimy się roślinami, żywią się nimi zwierzęta, które spożywamy. Jesteśmy tym, czym się żywimy. Nasz organizm jest częścią natury. Nie wolno tego nagle zmieniać, bo grozi to katastrofą.

Człowiek zbudowany jest doskonale. Jeśli choruje, to tylko dlatego, że nie żył zgodnie z naturą. Leczenie powinno polegać, na szukaniu przyczyn w naturze, nie na psuciu natury ,,wynalazkami''.
Gdyby Bóg chciał stworzyć naturę lepiej, na pewno by to zrobił. Nie poprawiajmy doskonałego.
Wszystkie osiągnięcia nauki polegały dotąd na odkrywaniu praw natury, nie ich poprawianiu.

Dziś już wiadomo, że sztuczne witaminy są szkodliwe, że czyszczona sól szkodzi, że plastiku nie da się utylizować, że sztuczne tkaniny z których szyje się ubrania, powodują alergie i inne choroby. Czy ktoś się tym przejmuje?...czy poprawił to? Nie...leci dalej, jak debil nie zważając na skutki.

Już sztuczne związki nieorganiczne ( np. nawozy, środki ,,ochrony''roślin, detergenty) narobiły wiele zła, którego nikt nie myśli posprzątać. Ingerencja w życie, będzie jeszcze gorsza.

Jedzenie nie musi być tanie, skoro mamy od tego umierać, albo płacić drogo za leczenie, skoro tanie jedzenie powoduje bezrobocie, bo wyrzuca się ekologiczną pszenicę na rzecz tej GMO itd.

Giną pszczoły, giną robaki, więc ptaki, itd. Niedługo zostanie jałowa ziemia. Na końcu zginie człowiek.

"Na całym świecie pszczoły znikają z uli. W Kanadzie i USA są miejsca gdzie dotyczy to 90% populacji. W ulu zostaje królowa i kilka robotnic - reszta znika .Zjawisko to dotarło podobno już do Polski. Podejrzenia kierowane są na : telefony komórkowe(zakłócenia orientacji), grzyby, opryski."

"Dominują przypuszczenia, wedle których owady te są osłabione pochodzącym z Australii wirusem i zabijane przez pyłki roślin modyfikowanych genetycznie, a dokładnie zawartymi w nich pestycydami. Byłaby w tym niezwykła ironia losu – oto rośliny GMO, które w zamyśle twórców miałyby chronić ludzkość przed widmem głodu, właśnie do klęski głodu mogą się przyczynić. Jest bowiem prawdą, że rośliny GMO są odporne na herbicydy (których zadaniem jest wybijanie chwastów), ale jeśli po ich zażyciu masowo umierają pszczoły, to okazać się może, że napełnianie spichlerzy zmodyfikowaną soją i kukurydzą może się okrutnie zemścić na ludzkości, skoro zabraknie jej owoców i warzyw, które stanowią ok. 30 proc. naszej diety (a także znakomitą część diety innych zwierząt). Taką hipotezę potwierdza rozkład geograficzny zjawiska CCD – w 2006 r. pszczoły masowo wyginęły w USA, gdzie uprawy GMO są najbardziej powszechne. Dopiero przymusowy import pszczół z Australii podsunął teorię o wirusie. Również Chiny, które nie stronią od GMO, doświadczają niezwykłych konsekwencji wyginięcia pszczół (w jednej z prowincji kwiaty owoców już zapyla się ręcznie)."
W latach `70 ub. w. (wtedy o żadnym GMO jeszcze nikomu nawet się nie śniło) obejrzałem w telewizorze film krajoznawczy o Japonii, narrator twierdził, że na skutek intensywnego używania chemicznych środków ochrony roślin w Japonii pszczoły zostały wytrute, fragment filmu pokazywał japońskiego ogrodnika zapylającego ręcznie
Słowo staje się ciałem.
Wysiewanie własnych nasion jest piractwem !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
http://www.kapitalizm.org/?action=show_ ... rt_id=5127

"Okazuje, się, że każdy rolnik, który sieje zboże, które wcześniej zebrał, uprawia tzw. "piractwo nasienne". Piractwo nasienne, jak każde inne piractwo jest nielegalne, i grożą za to kary !

Cytat:
Nielicencjonowana produkcja materiału siewnego jest piractwem, które szkodzi wszystkim: rolnikom, firmom nasiennym, hodowcom. Wpływa negatywnie na polskie rolnictwo i nasz wizerunek na świecie. Piractwo nasienne jest nastawione na wysoki zysk przy minimalnych kosztach produkcji i dlatego oferuje nasiona złej jakości, porażone chorobami, niewłaściwie zaprawione i przechowywane. Spadek plonu w wyniku zasiewu nielegalnie sprzedawanych nasion, choćby o kilka kwintali z hektara, stanowi wartość znacznie przewyższającą ‼oszczędność" wynikającą z niższej ceny zakupu nasion niekwalifikowanych. Ponadto rolnik nie uzyska dopłaty z Agencji Rynku Rolnego.


Co powinien zrobić rolnik, który zorientował się, że uprawia piractwo ?
Nie powinien siać własnego zboża, tylko powinien zakupić specjalnie modyfikowane zboże od specjalizujących się w tym firm.
Wyłączne prawo rozmnażania na cele siewne posiadają tylko tzw. hodowcy, a rolnicy są tylko producentami żywności, nie mogą produkować nasion na cele siewne.

Ale istnieje możliwość wysiania własnych nasion !!
Jest to tzw "odstępstwo rolne" (nie mylić z przestępstwo)
W skrócie to polega ono na tym, że musisz zapłacić państwu pieniądze za wysianie własnych nasion!
A czemu będą służyć te pieniądze ? Przeczytajcie sobie fragment "Czemu służą opłaty ?"
W skrócie, będzie to finansowanie firm produkujących genetycznie modyfikowane nasiona przez naszych rolników! Smile

Nie wolno w żadnym wypadku siać nasion sąsiada lub zakupionych na targu:


Cytat:
‼Odstępstwo rolne" dotyczy wyłącznie materiału z własnego zbioru - nie obejmuje nasion odmian chronionych, które zebrał inny rolnik, kupionych ‼na targu", nabytych w ramach tzw. ‼wymiany sąsiedzkiej". Siew takich nasion j est niedozwolony.


A co należy zrobić, gdybyśmy przypadkiem zauważyli, że ktoś sprzedaje nasiona zbóż bez odpowiedniej licencji ?
Po prostu należy "podpierdolić" go (donieść na niego) do Agencji Nasiennej lub najbliższego Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Roślin i Nasiennictwa
Cytat:
Nasion bez urzędowej etykiety nie należy kupować do siewu, nawet jeżeli są zaprawione, a o otrzymanej ofercie zawiadomić Agencję Nasienną w Lesznie lub najbliższego Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Roślin i Nasiennictwa. Takie nasiona odmian chronionych nie posiadają licencji hodowcy, a ich siew narusza wyłączne prawo hodowcy do odmiany...

:))

Całość tutaj

Problem zaczyna się wtedy, kiedy te odmiany zaczynają być chronione patentami i nie trafiają do domeny publicznej. To tak jakby nagle się okazało, że Bóg zaczyna od nas ściągać tantiemy za możliwość dojednia krowy, bo to przecież on ją wymyślił.To może i sama krowa też nie jest chroniona, kto chce, może ją sobie wziąć?
W jakimś momencie idea ochrony własności intelektualnej wymknęła się spod kontroli. Albo też została wypaczona.Największym wypaczeniem jest podział prawa własności na prowo własności do dóbr materialnych i na prawo własności do dóbr niematerialnych
I teraz do akcji wkraczają korporacje. Pomysł mają prosty. Opatentować super odmiany nie produkujące nasionTo jest rozpaczliwiec, gdyby własność nie była kradziona, nie trzeba by było produkować roślin nie rozmnażających się
kolektywizacja następuje już. Przez wspomniane wyżej koncerny. Coraz mniejszy w nich nadzór właścicielski, a coraz większy urzędniczy i prezesowski. To przypomina działanie wielkich firm niemieckich za Hitlera. To jest taka nacjonalizacja z zachowaniem pozorów. Firma nadal jest z nazwy i prawnie prywatna, ale właściciele coraz mniej w niej mogą zmieniać. I tutaj znów pojawia się problem, czy to źle, czy dobrzeŹle, przyczyną nadmiernej koncentracji kapitału, elephantiasis przedsiębiorstw jest interwencjonizm

Pozdrawiam
Zastanawiam się czy TU jest też produktem firmy Monsanto czy to jedynie nowa generacja nadwiślańskiego chowu z ograniczonym do minimum zakresem myślenia i zredukowaną do zera wyobraźnią? Generacja terminator. Na niej zakończy się genotyp wolnego człowieka. W jego miejsce wkroczy wyznawca „wolnego rynku”, który jest tak wolny, jak demokratyczna jest „demokracja”, w której żyje.

Ogólnie znany jest przypadek Percy Schmeisera, na którego konwencjonalnie uprawianym polu specjalnie nasłani kapusie firmy Monsanto „wykryli” obecność opatentowanych przez firmę genów rzepaku. Schmeiser został pozwany do zapłacenia za korzystanie z patentu. Patent, którego NIE CHCIAŁ, nie zamawiał, nie kupował. Mało tego. To on został poszkodowany, gdyż jego materiał zainfekowano genetycznym gównem Monsanto z okolicznych plantacji.

Po wieloletnim procesie wygrała Monsanto. Co prawda Schmeiser nie musiał zapłacić żądanych przez firmę 200.000 C$, ale Monsanto przeciągnął go przez wszystkie instancje, pokazał innym, co ich czeka oraz uzyskał potwierdzenie monopolu na będący przedmiotem procesu gen rzepaku.

W zachodniej Kanadzie od lat konwencjonalne pola rzepaku kontaminowane są genetycznie zmienionymi pyłkami roślin firmy Monsanto, która de facto wprowadziła niekontrolowalną roślinę, nie ponosząc za to żadnych konsekwencji. Do tego w przypadku rzepaku Roundup Ready Raps trzeba kupować środki ochrony roślin wyłącznie w firmie Monsanto, gdyż ich marketing wchodził również w zakres genetycznej manipulacji. Bez tych środków, roślina jest bezsilna wobec szkodników, a normalne środki ochrony i nawozy nie skutkują. Między bajki należy włożyć opowiastki o humanitarnych motywach naukowców, którzy chcą ocalić trzeci świat od głodu. Chodzi jedynie o uzależnienie i kasę!!! Oprócz bezprecedensowych konsekwencji ekonomicznych pozostaje jeszcze problem zdrowotny. Coraz więcej badań potwierdza szkodliwość żarła doktora Frankensteina -- jeśli wierzyć jakimkolwiek badaniom, hehehe.

Nietrudno (znaczy, wyłączając TU) wyobrazić sobie, co się stanie, kiedy z laboratoriów wydostaną się pierwsze rośliny typu terminator.


Tutaj liny dla zainteresowanych tematem:
http://www.cbc.ca/story/canada/national ... 40521.html

http://www.heise.de/tp/r4/artikel/17/17492/1.html

W Unii Europejskiej funkcjonuje Wspólna Polityka Rolna, której przepisy nakazują rolnikowi, co i w jakich ilościach ma produkować czy hodować. Przepisy unijne ograniczają możliwość stosowania żywności genetycznie modyfikowanej, GMO. Tymczasem daje ona możliwość zwiększa plonów, jak też i zmniejszenia zużycia nawozów sztucznych czy środków ochrony roślin - jest jak najbardziej korzystna dla środowiska naturalnego

czy poparcie dla GMO wsrod UPRowcow wynika z tego, ze GMO jest takie dobre, czy tylko z tego, ze "unia ogranicza mozliwosci" wiec trzeba jej sie programowo sprzeciwic?Jeżeli budownikom €łagra będziemy sprzeciwiać się tam, gdzie mają rację (ograniczanie penalizacji GMO), to polegniemy tam, gdzie mogą nas ugodzić istotnie (niepodległość, suwerenność). Zastanawiam się, czy protesty przeciwko GMO inspiruje BND, żeby odwrócić uwagę od głównego kierunku działań.
Rossa z Daleckim trwa w UPiorze, a tu tekst wcale nie jest o jakichś zakichanych dopłatach/niedopłatach, tylko o tym

Przepisy unijne ograniczają możliwość stosowania żywności genetycznie modyfikowanej, GMO. Tymczasem daje ona możliwość zwiększa plonów, jak też i zmniejszenia zużycia nawozów sztucznych czy środków ochrony roślin - jest jak najbardziej korzystna dla środowiska naturalnego" - Tomasz Dalecki, wiceprezes Okręgu Mazowieckiego UPR, komentuje absurdy biurokracji unijnej.

Korporacje zapłaciły Daleckiemu, jasne jak słońce.( zapłaciły, czyli dopłaciły...to sa dopłaty, które odbiją sobie na nas.
Dalecki więc za dopłatami)

Za co dopłacają Rossie?....za lobbowanie?
W Unii Europejskiej funkcjonuje Wspólna Polityka Rolna, której przepisy nakazują rolnikowi, co i w jakich ilościach ma produkować czy hodować. Przepisy unijne ograniczają możliwość stosowania żywności genetycznie modyfikowanej, GMO. Tymczasem daje ona możliwość zwiększa plonów, jak też i zmniejszenia zużycia nawozów sztucznych czy środków ochrony roślin - jest jak najbardziej korzystna dla środowiska naturalnego

czy poparcie dla GMO wsrod UPRowcow wynika z tego, ze GMO jest takie dobre, czy tylko z tego, ze "unia ogranicza mozliwosci" wiec trzeba jej sie programowo sprzeciwic?


Stąd nieliczni dziennikarze obsługujący problematykę ochrony środowiska i zdrowia koncentrują się na chwytliwych tematach typu obrona doliny Rospudy, traktując zagadnienia GMO marginalnie. Kwestia GMO została jednak ostatnio nagłośniona w skutek o zapowiedzianej interwencji ministra rolnictwa - Marka Sawickiego, który w trakcie targów Grune Wohe w Berlinie ogłosił, że rząd Polski odstąpi od egzekwowania zakazu stosowania pasz GMO w tuczeniu zwierząt oraz zniesie ustawowy zakaz zasiewów roślin transgenicznych. Oświadczenia te stały się przedmiotem ostrego protestu organizacji pozarządowych - przeciwników rozpowszechniania technologii transgenicznych w rolnictwie. Kwestia GMO została podchwycona przez media. Po drugiej stronie flanki stanęły organizacje skupiające wielkotowarowych producentów rolnych, wsparte przez dużą część naukowców z grona propagatorów GMO, żywotnie zainteresowanych pozyskiwaniem intratnych zleceń ze strony przemysłu biotechnologicznego. Wszystko wskazuje na to, że rozpoczęła się prawdziwa debata publiczna, w której decydujący głos powinien należeć do każdego z nas - Obywateli RP.
http://www.propolonia.pl/blog-read.php?bid=38&pid=125

[ Dodano: 05 Maj 2008 11:25 ]
Liberalizm doprowadza nieuchronnie do interwencjonizmu i to głupiego.

Jak Pan sobie wyobraża Rossa, brak jakiejkolwiek interwencji?
mamy się godzić na GMO?

No widzisz, cały czas udowadniasz, że posługujesz się pewnymi kalkami, poza które nie jesteś w stanie się wychylić.


Powtarzam to samo i pewnie dlatego wydaje się już nudne. Powtarzam dlatego, że uważam to za prawdziwe. Jeśli jednakże jest nieprawdziwe to bardzo proszę o uzasadnienie.


Ja wcale nie pisalem o cłach, bo to nie największy problem, a o takiej sytuacji jak z Rosją. Pod byle pretekstem, zablokowala nasz eksport produkcji rolnej i co im zrobisz?


Nic ... nie ma takiej potrzeby. Są dwie możliwości ... albo to co oferujemy jest zbyt drogie i kiepskie i tamci klienci i tak by tego nie kupili a wtedy bez różnicy; albo to co oferujemy robi konkurencję ich produkcji ... w takim wypadku rosyjski rząd robi na złość nie tylko polskim producentom ale także swoim konsumentom, którzy mają dzięki temu drożej.
Jeśli jest wybór to produkcję rolną można sprzedać Niemcom, Francuzom, Anglikom, Chińczykom, Japończykom, Amerykanom, Irlandczykom, Czechom, Słowakom, Węgrom, ... itd.

Nie bawi Cię fakt, że kiedyś największym problemem dla Polski było to, że "wszystko wywożono do Rosji" ?


Możesz sobie wyobrazić taką sytuację na większa skalę? Bo ja tak. Po początkowym eldorado dla konsumentów, następuje drenaz rynku, kłopoty przedsiębiorstw, upadek zakładów pracy, drenaż ludzi, przejmowanie za bezcen majątku. Przecież żeśmy to przerabiali? Nie tak dawno.


Tylko w przypadku centalnego sterowania ... np. całą unią europejską. Jeśli jest wiele różnych sprzecznych interesów to raczej nie ma na to szans.


Oczywiście nie opłaca się doprowadzać do całkowitego bankructwa państwa, bo to spory klopot. Ale jestes słaby i każdy robi z Tobą co zechce.

Możesz podać jakieś konkretne przykłady?


Hehehe, nie wierz we wszystko co usłyszysz, bo to może byc zwykła dezinformacja. Jeżeli sądzisz,że upadle rolnictwo można w latach koniunktury odbudować z dnia na dzień, to jesteś naiwny jak dziecko. Wbrew powszechnej opinii, zawód rolnik wymaga rozległej specjalistycznej wiedzy. Wymaga niezbędnej praktyki. A przede wszystkim wymaga ziemi, na ktorej mozna pracować. Jak ja sprzedasz, to skąd ja weźmiesz? Nie wspominając o środkach do produkcji, takich jak maszyny rolnicze, nawozy, środki ochrony roślin, nasiona, czy materiał zarodowy. Poza tym, aby ugór doprowadzić do jako takiej kultury, potrzeba minimum trzech lat intensywnej uprawy tej ziemi, nie licząc na ekstra plony. I pamiętaj, że w rolnictwie, nie jest najwazniejsza wydajność, a efektywność. I zapomnij o taniej i dobrej żywności, albo jedno, albo drugie.


Ktoś mi kiedyś mówił o degradacji nieuprawianej ziemi. Faktycznie nie da się odbudować rolnictwa w krótkim czasie co nie zmienia faktu, że rolnictwo wcale nie musi upaść ... tyle, że nie musi w nim pracować już tylu ludzi.

Nadal proponuję podnosić konkurencyjność obniżaniem podatków (a Niemcy będą pyszczyć oj będą) a nie łupieniem podatników.
Grzegorz Rossa.,
Panie Grzegorzu kochany, ja jestem praktykującym katolikiem i mantry typu : nieprawda, nieprawda, nieprawda, oszczerstwo, oszczerstwo, oszczerstwo, nie robią na mnie większego wrażenia. Trudno to też uznać za jakiś argument w dyskusji.
Jeżeli uważa Pan, że ktoś Pana okrada, to mimo pewnego sceptycyzmu do polskiego wymiaru sprawiedliwości, radzę udać się do sądu, lub powiadomić odpowiednie organy ścigania. Mnie Pan niech się nie wypłakuje, bo ja nic na to nie moge poradzić. Podejrzewam jednak, że Pan acz niechętnie, płaci te daniny dobrowolnie. To tak, jak z konieczną naprawą samochodu, lub remontem domu. Ale w takiej sytuacji, to Pan okazuje się czlowiekiem, który pochopnie rzuca oskarżenia, a nie ja, bo ja zarzuty, które zgłosiłem do tekstu Pana Fijora, mogę w kazdej chwili udowodnić
TheUnnamed,
No widzisz, cały czas udowadniasz, że posługujesz się pewnymi kalkami, poza które nie jesteś w stanie się wychylić. Ja wcale nie pisalem o cłach, bo to nie największy problem, a o takiej sytuacji jak z Rosją. Pod byle pretekstem, zablokowala nasz eksport produkcji rolnej i co im zrobisz? Możesz sobie wyobrazić taką sytuację na większa skalę? Bo ja tak. Po początkowym eldorado dla konsumentów, następuje drenaz rynku, kłopoty przedsiębiorstw, upadek zakładów pracy, drenaż ludzi, przejmowanie za bezcen majątku. Przecież żeśmy to przerabiali? Nie tak dawno. Oczywiście nie opłaca się doprowadzać do całkowitego bankructwa państwa, bo to spory klopot. Ale jestes słaby i każdy robi z Tobą co zechce.Jak słyszałem USA przed II wojną światową nie miały praktycznie armii, jakąś konnicę zdaje się. Miały za to silną gospodarkę opartę na regułach wolnego rynku, gospodarkę elestyczną na tyle by bardzo szybko przestawić się na produkcję wojenną.
Poza tym akurat wojsko jest tym czym państwo zajmować się powinno
Hehehe, nie wierz we wszystko co usłyszysz, bo to może byc zwykła dezinformacja. Jeżeli sądzisz,że upadle rolnictwo można w latach koniunktury odbudować z dnia na dzień, to jesteś naiwny jak dziecko. Wbrew powszechnej opinii, zawód rolnik wymaga rozległej specjalistycznej wiedzy. Wymaga niezbędnej praktyki. A przede wszystkim wymaga ziemi, na ktorej mozna pracować. Jak ja sprzedasz, to skąd ja weźmiesz? Nie wspominając o środkach do produkcji, takich jak maszyny rolnicze, nawozy, środki ochrony roślin, nasiona, czy materiał zarodowy. Poza tym, aby ugór doprowadzić do jako takiej kultury, potrzeba minimum trzech lat intensywnej uprawy tej ziemi, nie licząc na ekstra plony. I pamiętaj, że w rolnictwie, nie jest najwazniejsza wydajność, a efektywność. I zapomnij o taniej i dobrej żywności, albo jedno, albo drugie.
Grzegorz Rossa.,
Nie administracyjna, tylko legislacyjna
I znów dzielenie włosa na czworo:)) Aby jakikolwiek urzednik podjął decyzje administracyjną, musi mieć podstawe prawną. Czyli legislacja.
Owszem...wielkie oczy.
Nie dalej jak w Świeta rozmawiałem na te tematy z moim bratem , który jest...profesorem genetykiem...:-).
Trzeba zachowiać umiar zarówno w entuzjaźmie jak i w dezaprobacie.
Żywność modyfikowana genetycznie jest na naszych stołach już od lat.
Gdyby Polska chciała sprowadzać np. soję niemodyfikowaną genetycznie to...cała światowa produkcja by nie wystarczyła.To samo ,choć w mniejszym stopniu, dotyczy kukurydzy. Również bawełny.
Trzeba tez pamietac ,że uprawa "zdrowej" genetycznie niemodyfikowanej żywności to z kolei narażenie na kilkanaście razy większą ilość środków ochrony roślin i nawozów.
Wybór więc nie jest prosty ani jednoznaczny.

dzisiaj palacze jutro grubasy pojutrze chudzi.
To zdanie jest absolutnie prawidłowe. Kolejność prześladowań - w funcji potrzeb państwa, o którym już Tocqueville powiedział (cyt. z pamięci), że "nie ma nic bardziej okrutnego, niż rząd demokratyczny, któremu brakuje pieniędzy".
Inny aspekt, to testowanie przez rząd światowy i przyzwyczajanie baranów do skoków i wykładania się łapami w górę. Bez względu na to, czy są jednocześnie strzyżone, albo czy odpiłowywuje im się właśnie rogi.
Gdyby chodziło o zdrowie, główne uderzenie rządów poszłoby w słodycze, coca-colę, MacDonalda, chemię gospodarczą i kosmetyczną, diesle bez filtra cząstek, stan taboru autobusowego, nawozy sztuczne, środki ochrony roślin, przebiałczenie i nadmiar soli w jedzeniu, etc.
Pozdrowienia, Panie kotecki,
R.
To nie histeria.

"Modyfikacje zwierząt nie są tak popularne jak roślin, głównie ze względu na trudności w samym procesie modyfikacji, proces jest bardzo skomplikowany i trwa długo, koszty są bardzo duże. Zwierzęta modyfikowane genetycznie często chorują, czy są bezpłodne."



(...)
Coraz częściej jednak napotykamy na głosy przeciwników GMO. Sugerują oni szkodliwość upraw transgenicznych względem środowiska naturalnego oraz konsumentów. Kwestionują też ekonomiczne korzyści.

Do tej pory rolnik mógł wykorzystywać część swoich plonów, jako materiał siewny w następnym roku. Jeśli zaś zdecyduje się na uprawę odmiany transgenicznej, każdorazowo zmuszony będzie do kupna nasion od koncernu biotechnologicznego. Jak więc sugerują przeciwnicy GMO producentom nie chodzi o poprawienie jakości żywności i ochronę środowiska, a jedynie o zyski finansowe.
Uważają więc, że wyniki badań świadczące o braku szkodliwości GMO są często odbiegające od faktycznego stanu rzeczy. Ich zdaniem rośliny odporne na herbicydy wcale nie przyczyniają się do ograniczenia stosowania środków chemicznych. Dzięki ich tolerancji na wyższe stężenia pewnych substancji możliwe staje się zwiększone ich użycie bez szkody dla uprawianego gatunku. Podobnie kwestionuje się białka toksyczne produkowane przez same rośliny GMO.
Zdaniem niektórych badaczy substancje te produkowane są w dużych ilościach następnie zalegają w warstwie ornej gleby powodując zaburzenia życia biologicznego. Kontrowersje wzbudzają też antybiotyki, które często stosowane są przy produkcji roślin genetycznie modyfikowanych. Istnieją obawy, że mikroorganizmy żyjące w przewodach pokarmowych konsumentów, mogłyby uodpornić się na działanie antybiotyków.

Nie jest też dokładnie znany wpływ GMO na środowisko. Obawy budzą szczególnie rośliny zawierające geny odporności na herbicydy. Istnieje bowiem zagrożenie, że dojdzie do skrzyżowania z ich dziko żyjącymi krewnymi, w wyniku czego może dojść do powstania superchwastu, odpornego na działanie środków ochrony, a tym samym niemożliwego do zniszczenia. Niebezpieczeństwem może być też zbyt duże ujednolicenie upraw. W przypadku wystąpienia choroby straty byłyby być ogromne. Przypadek taki miał miejsce w Irlandii w XIXw. Uprawiano tam wtedy tylko jedną odmianę ziemniaka. Na skutek zarazy ziemniaczanej doszło do klęski głodu i śmierci ok. 2 milionów ludzi w ciągu niespełna 5 lat. Tak więc bardzo ważne jest zachowanie bioróżnorodności upraw, aby w razie potrzeby odmianę podatną na występującą chorobę, zastąpić inną – odporną.

Największe obawy wzbudza jednak bezpośrednia szkodliwość produktów GMO względami organizmu ludzkiego. Uważa się, że białka będące produktami ekspresji transgenów, mogą modyfikować przebieg metabolizmu komórek i prowadzić do powstania związków szkodliwych, mogących powodować szereg chorób, uczuleń itp. Obawy te są uzasadnione, jako że zdarzały się przypadki wystąpienia wysypek po spożyciu produktów GMO.
(...)
Do tej pory nie udało się stwierdzić negatywnego wpływu genetycznie modyfikowanej żywności na organizm ludzki. Nie udało się tez jednak udowodnić jej całkowitej nieszkodliwości. Nadal nie znane są skutki jakie może wywołać długotrwałe spożywanie GMO. Tak więc dyskusja na ten temat będzie z całą pewnością długa i burzliwa.


Nie histeria więc to jest, ale niezbędna ostrożność i dystans wobec pochopnych decyzji.
Zatem: roztropność. I długomyślność - a tych cnót nam trzeba, byśmy sami siebie jak doświadczalne zwierzęta na rzeź przeznaczone nie traktowali.

Mnie to cuchnie programem regulacji populacji ludzkiej. Bardzo, niestety. Pod płaszczykiem robienia nam dobrze.

z.
Seminarium Sadownicze ŚODR - Oddział Sandomierz


ŚWIETOKRZYSKI OŚRODEK DORADZTWA ROLNICZEGO W Modliszewicach
Oddział w Sandomierzu ‼Centrum Ogrodnicze”

Makhteshim

Firma posiadająca w ofercie płytę warstwową i wyposażenie chłodni

Serdecznie zapraszają Na Seminarium Sadownicze

które odbędzie się w dniu 24.02.2008 (niedziela) na godzinę 14:00
w sali nr 25 ŚODR Oddział Sandomierz ‼Centrum ogrodnicze” ul. Mokoszyńska 3

PROGRAM SEMINARIUM:

- Nowe odmiany czereśni – dr Elżbieta Rozpara, ISK Skierniewice

- Zmiany w programie ochrony roślin pestkowych w aktualnym Programie Ochrony Roślin Sadowniczych – Anita Łukawska, ŚODR Oddział Sandomierz ‼Centrum Ogrodnicze”

- Oferta handlowa firmy Makhteshim – Marek Dąbrowski, przedstawiciel firmy Makhteshim

- Oferta handlowa firm produkujących płyty warstwowe – Janina Ulińska

- Podatek VAT w rolnictwie – dr Dorota Gaca, Katedra Ekonomiki Ogrodnictwa AR Lublin

Wstęp wolny!
Zapraszamy

Czy ktoś się wybiera ? warto przynajmniej dla pani dr Elżbieta Rozpara
Za tydzień targi na zamku w Sandomierzu aby ktoś sie wybiera z uczestników forum czy tylko będzie czytał o tym co się dzieje w jego okolicy jest to tez okazja do spotkań z różnymi sadownikami z odległych regionów Polski choć tematyka częsciowo się pokrywa ze spotkania w Lublinie a także z Warszawy tu i tam widziałem sadowników z Kleczanowa hmmm zmeczonych po 2 dniach targów ale walczyli och walczyli ! znaczy się o wiedze sadowniczą ma się rozumieć wszak nie tylko....
Zapraszam do Sandomierza
program spotkania:
Środa (23 stycznia)
9.30-10.00 Otwarcie
10.00-10.30 Prof. dr hab. Eberhard Makosz
‶Perspektywy rozwoju polskiego sadownictwa”
10.30-11.30 Leon Jahe
‶Nawożenie sadów jabłoniowych według doświadczeń holenderskich”
11.30-12.15
Dr Andrzej Siłowiecki
‶Fałszowanie środków ochrony roślin — wpływ na produkcję ogrodnicząâ€
12.15-13.30 Przerwa
13.30-14.30 Doc. dr hab. Waldemar Treder
‶Techniczne środki zabezpieczania drzew przed przymrozkami”
14.30-15.30 Peter van Arkel
‶Przerzedzanie zawiązków — zalecenia na 2008 rok”
15.30-16.15 Dr Alicja Maciesiak
‶Zwalczanie przędziorków i pordzewiaczy w sadach”
16.15-16.30 Konkurs dla uczestników — współorganizowany przez BCS

Czwartek (24 stycznia)
9.30-10.30 Roman Myśliwiec
‶Zakładanie i prowadzenie plantacji winorośli”
10.30-11.30
Dr Jarosław Markowski
‶Produkcja soku jabłkowego w gospodarstwie sadowniczym”

od 12.00
POKAZY CIĘCIA poprowadzą: Peter van Arkel oraz Leon Jahe

zapraszam
Ligo Ochrony Roślin, nie napisałeś jaki system ty popierasz i najbardziej lubisz, w tej chwili zapoczątkowałeś gigantycznego Offtopa, bo teraz każdy user wypowie się o MS. Zawsze będą inne opinie nt. tego systemu i tej firmy. A ja nie chcę wojen w mym topicu . Powiedz jaki system preferujesz, bo sądząc po twym poparciu MS to chyba lubisz Windowsa. Pzdr
Zgadzam się z tobą ,,liga_ochrony roślin,,.Moja opinia brzmi czytaj czytaj i jeszcze raz czytaj. Stary poczytaj o sieci o jej podstwach itp. od tego się zaczyna.Zrób sobie własnego exploita i jesteś już ktoś.




LOP - liga ochrony przyrody (czy jakos tak )
i przyrody zamieniłeś na roślin ???:>
Dzięki za dobre rady . Rozwarze jeszcze w czym będe pisał czy w OpGL czy w DX. Właśnie w DX odstrasza mnie ilość linijek które trzeba wpisywać do samej inicjacji... co do komenta ligi_ochrony_roślin odpowiem tak: gierki tekstowe już pisałem na Turbo Pascalu (nawet bawiłem się trybem graficznym, ale jest bardzo prymitywny). Mogę się nawet pochwalić, że napisałem coś w rodzaju pinbala, ale z pomocą klasy TCanvans na Delphi. Aha i jeszcze jedno zostanę raczej przy Builderze bo jestem już przyzwyczajony do interfejsu i są tam wgrane biblioteki OpGL
Pani Beata Grabowska, jak przeczytałem, prowadzi Dział Systematyki Roślin w Ogrodzie Botanicznym UAM a pan Tomasz Kubala jest doktorantem w Katedrze Taksonomii Roślin i Ochrony Przyrody Uniwersytetu Gdańskiego.
Jeśli oni są autorami nazw Polskich to raczej wiedzą co robią. Podejrzewam, że nadawanie nazw polskich rządzi się pewnymi dość ścisłymi regułami i nie należy ich mylić z nazwami handlowymi, popularnymi czy obiegowymi.
][
][
][Sobal
Jestem z Legnicy i mam zamiar posadzić kilka bambusów do ogrodu ale potrzeba mi info co do gatunków zimujących w rejonie mojego miasta dolny Śląsk najcieplejsze miasto w Polsce (tak mówią) (działka jest położona na terenie o dużej wilgotności ziema przepuszczalna ale bardziej gliniasta po większych opadach deszczu odczyn obojętny 7ph) oraz gdzie mogę nabyć nasiona lub sadzonki (lepiej nasiona), wiem że w Polsce brak jest bambusów w szkółkach ogrodniczych i jedyna forma nabycia tych roślin to Internet proszę o poradę. Kupiłem na allegro ten niby mrozoodporny do -17 oC ale po fakcie bo czytałem na forum że to lipa, więc lekko zdenerwowany zacząłem sprawdzać wszelkie info w necie. Będąc przejazdem w okolicach piły w miasteczku drawsko znalazłem szkółke gdzie nabyłem małą sadzonkę bambusa jest mały i podobno zimował nortmalnie w gruncie, nie mieli jeszcze sadzonek więc poprosiłem o małą szczepkę z matecznika mam ją obecnie w donicy i poczekam do wiosny aż się lepiej zadomowi potem zobaczymy co z tego wyrosnie.Potrzebuje bambusy o zwartej bryle które będą dodatkiem do zakładanego prze zemnie ogrodu może jak złapie bakcyla to zajmę się ich kolekcjonowaniem (kto wie) . Szukałem w Internecie ale boje się zamawiać czegoś czego nie jestem pewien proszę więc o poradę fachowca oraz link do stron sprawdzonych w których można się zaopatrzyć w nasiona lub sadzonki lub o kontakt z miłośnikami tych roślin, którzy zajmują się sprzedażą. Po przeglądnięciu forum widzę że są tu naprawdę wspaniali ludzie oddani swojej pasji ja z zamiłowania jestem ogrodnikiem z zawodu ekologiem a w obecnej chwili studentem administracji i ochrony środowiska. Właśnie tworzę swój ?wymarzony ogród? więc bardzo mi zależy na tych informacjach Proszę o odpowiedź
Pozdrawiam Serdecznie
U mnie nad śniegiem jest tylko Fargesia nitida i murieliae, obie raczej OK.
Co do tych pod śniegiem, to myślę sobie, że nie mam się czym martwić.
Może jedynie tym, że część pędów u najmniejszych okazów przysypałem na jesień liśćmi,
boję się, że te fragmenty roślin mogą zagnić.
Po doświadczeniach poprzedniej zimy postanowiłem sobie, że nie będę eksperymentował
z mrozoodpornością, lecz postaram się każdej zimy zabezpieczyć rośliny jak najlepiej się da.
Z tych kilku zim, które obserwowałem ostatnio ze względu na zainteresowania ogrodnicze,
wniosek mam taki, że zawsze można liczyć na obfite opady śniegu,
który posłuży do ochrony przeciw dużym mrozom.
Liczę też na to, że nawet kilkumetrowe pędy da się jakoś przygiąć do ziemi nie łamiąc ich
i przysypać śniegiem.

Pozdrawiam caliv

Witam
Zakupiłam właśnie 3 piękne bambusy.Sa odmiany:Fargesia muriale jumbo i Fargesia ph. Aurea.Czy mam je okrywać lub w inny sposób zabezpieczać przed zimą?Były sadzone kilka dni temu.Jeden jest duży-ok.2m,a dwa ok 0,5 m wysokości


Gratulacje.
Zwróć uwagę na nazwy swoich roślin, gdyż z Fargesią murieliae 'jumbo' nie ma problemów, ale "Fargesia ph. Aurea" oznacza być może, że kupiłaś jakąś drugą Fargesię (może nitida?) oraz być może Phyllostachys aurea, czyli bambusa z rodzaju Phyllostachys. Warto upewnić się dokładnie u sprzedawcy, jakie gatunki i w jakich odmianach się kupiło, bo później może być problem z identyfikacją tego, co się ma w ogródku.

Co do zimowania, warto ziemię wokół sadzonek przykryć przed nastaniem prawdziwych mrozów grubą warstwą ocieplenia - słomy, trocin, i t. p., ja zamierzam użyć rozdrobnionego styropianu, dodatkowo zrobic konstrukcję z tyczek i rozciągnąć na nich agrowłókninę tworząc wokół sadzonki zamkniętą klatkę dla ochrony przed słońcem i mroźnym wiatrem.
Pomysłu z klatką z agrowłókniny nie bardzo mogę polecać, gdyż nigdzie nie spotkałem się z opisem takiej metody, a sam wypróbuję go pierwszy raz tej zimy. Na pewno natomiast warto górne partie roślin jakoś osłonić przed wysuszającym działaniem mrozu, wiatru i słońca.

Napisz, gdzie udało Ci się kupić sadzonki?

Pozdrawiam calvi
W mieszkaniu powinno się stosować te substancje, które nie są szkodliwe dla naszego zdrowia. Dopiero gdy nie odniosą one skutku, można sięgnąć po silniejsze środki chemiczne. Te należące do II lub III grupy toksyczności nie mogą być stosowane w pomieszczeniach zamkniętych. Zaatakowane rośliny można też zanieść do ogrodnika, który zastosuje odpowiedni preparat.
Przed użyciem każdego środka należy dokładnie zapoznać się z instrukcją jego stosowania.

-Kupując środki chemiczne, zawsze pytajmy o ich szkodliwość i zasady użycia. Po wykonaniu zabiegu należy jak najszybciej zmienić ubranie.

-Roślin nie powinno się opryskiwać w mieszkaniu, lecz na wolnym powietrzu. Zabieg należy wykonać z dala do żywności, miejsc zabaw dzieci oraz legowisk zwierząt domowych.

-Przy stosowaniu silnych środków trzeba założyć maskę ochronną, rękawice gumowe oraz płaszcz przeciwdeszczowy (jednorazowy z folii).

Uwaga:Środki ochrony roślin powinny być stosowane zgodnie z przeznaczeniem i zaleceniami producenta.
Ich toksyczność dla ludzi i zwierząt jest podana na opakowaniu. Puste opakowania należy wyrzucać, a środki przechowywać z dala od dzieci.
ziemiórki a raczej ich larwy wgryzają się w system korzeniowy. w warunkach domowych owad ten ma kilka pokoleń w ciągu roku. okres szkodliwego żerowania jest przez cały rok. są one wektorami różnych wirusów grzybów i nicieni. preparaty chemiczne to: winylofos, actellic, decis. moje informacje co do preparatów mogą nie być w 100% aktualne ale można je zweryfikować w specjalnych kalendarzach ochrony roślin

pozdrawiam Ogrodniczka
Z tego co wiem, mleko jest często używanym środiem ochrony roślin w przydomowych ogródkach, zwłaszcza na pomidorach. Szczególną popularnościa cieszyło się w latach 1970-1980, kiedy oczywiście żadne inne środki nie były dostępne. Jak widać metoda sama w sobie nie jest szkodliwa, ale czy poskutkuje na drzewkach, nie jestem pewien. W dodatku zabiek ten powtarzało sie regularnie, dokładnie pokrywając całą roślinę, a to chyba nie wyglądałoby zbyt estetycznie.
Inną kwestią jest przydatność mleka kupionego w sklepie. Ile mleka jest w takim mleku raczej się nie dowiemy . Lepiej jest wziąć prosto od krowy .



Ja polecam wszystkim (szczególnie początkującym) książkę Andrzeja Płochockiego "BONSAI-sztuka miniaturyzacji drzew i krzewów". Zawiera ona bardzo wiele przydatnych informacji dotyczących: podstawowych styli bonsai, pozyskiwania roślin przeznaczonych na bonsai, rozmnażania z nasion oraz wegetatywnego, pojemników, sadzenia i przesadzania, formowania i pielęgnacji, narzędzi do formowania, sztucznego postarzania, nawożenia, ochrony przed chorobami i szkodnikami. Książka zawiera również wiele przydatnych ilustracji. Myśle że gdyby każdy początkujący, zanim zapyta o coś, najpierw troche poczytał, to z forum zniknęło by wiele niepotrzebnych i często jężących włosy na głowie pytań. Książka nie jest droga, kosztuje ok 22zł.
Czy ta książka dostępna jest gdzieś jeszcze prócz antykwariatów?
Ja polecam wszystkim (szczególnie początkującym) książkę Andrzeja Płochockiego "BONSAI-sztuka miniaturyzacji drzew i krzewów". Zawiera ona bardzo wiele przydatnych informacji dotyczących: podstawowych styli bonsai, pozyskiwania roślin przeznaczonych na bonsai, rozmnażania z nasion oraz wegetatywnego, pojemników, sadzenia i przesadzania, formowania i pielęgnacji, narzędzi do formowania, sztucznego postarzania, nawożenia, ochrony przed chorobami i szkodnikami. Książka zawiera również wiele przydatnych ilustracji. Myśle że gdyby każdy początkujący, zanim zapyta o coś, najpierw troche poczytał, to z forum zniknęło by wiele niepotrzebnych i często jężących włosy na głowie pytań. Książka nie jest droga, kosztuje ok 22zł.
zdecydowanie nie są! żadnej rzeczy, nie można dawać przedrostka eko... bądź mówić, że coś jest ekologiczne. Potocznie przyjęła się definicja ekologicznej żywności. Na zasadzie definicji tej nauki... nie można powiedzieć, iż ta żywność jest ekologiczna. Jest to żywność nie szkodząca środowisku. Zapytacie, a jaka żywność szkodzi? No zapewne "żadna". Dałem cudzysłów, bo tak na prawdę, gdybyście zanalizowali żywność, to można naprawdę się zdziwić. Dla zainteresowanych omówię kilka przykładów analizy żywności (wykonanych przeze mnie badań w laboratorium). Wracając do sprawy. Jeżeli do upraw stosuje się pestycydy, nawozy itp. to jest to szkoda dla środowiska. Nie będę was tu zanudzał wpływami grup związków chemicznych stosowanych do ochrony roślin (np) na środowisko, jednak taka uprawa prowadząca do produkcji nie sprzyja środowisku, zaś bez tych środków sprzyja środowisku, i można spokojnie nazwać taką żywność sprzyjającą środowisku. Tak samo wygląda sprawa siatek jednorazowych. Nadaje się im nazwę ekologiczne. Są to siatki wykonane z materiałów łatwo biodegradowalnych i nazwanie ich ekologicznymi jest bardzo nie na miejscu.
Drzewko z Japonii

RED 2008-10-10 20:21:24, aktualizacja: 2008-10-10 20:21:24

Sto drzewek wiśni rośnie od piątku we wrocławskim Parku Szczytnickim. Zasadzili je wspólnie ambasador Japonii Ryuichi Tanabe i prezydent Rafał Dutkiewicz.

Fundatorem roślin było japońskie stowarzyszenie Ikuoukai. Organizacja sadzi takie japońskie wiśnie na całym świecie, na znak pokoju i ochrony środowiska.
Dlaczego wybrano Wrocław? To pomysł ambasadora. Tłumaczy, że mamy już ogród japoński, nie mogło więc zabraknąć i wiśni. Ambasador przypominał też o wielu japońskich inwestycjach w naszym mieście i okolicach.

http://polskatimes.pl/gazetawroclawska/ ... ,id,t.html
Na 16 kwietnia zaplanowano fetę z okazji 500-lecia bytności w Książu rodziny Hochbergów. W Zamku Książ trwa remont tarasów północnych. Najgorsze prace już za budowlańcami, ale najważniejsze dopiero przed nimi. Proces nasadzeń. Na 2 hektarach, najpierw w tym roku, a później wiosną, zasadzonych zostanie 3 tys. sztuk rozmaitych roślin.

Rekonstrukcja tarasów północnych pochłonie około miliona złotych, z czego większość część dało Przedsiębiorstwo Zamek Książ Sp. z o.o. Brakującą kwotę dołoży Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, a reszta pochodzić ma ze środków UE.

Podziwiać w jednym kierunku
Po zakończeniu prac ogrody mają wyglądać dokładnie tak jak w XIX wieku. Oprócz nasadzeń najrozmaitszej roślinności, która powinna być ozdobą tego rozległego terenu (zajmuje on 2 hektary - przyp.red.) budowana jest nowa droga, remontowane są krużganki, odnawiany plac dworski, a także rekonstruowane schody ogrodowe, które z dnia na dzień pięknieją, stając się architektoniczną perełką. Z postępu prac zadowolony jest książe Bolko VI Hochberg, ostatni żyjący wnuk księżnej Daisy, który przed ponad tygodniem odwiedził Książ. Uroczyste otwarcie ogrodów ściśle związane jest właśnie z istnieniem rodu księcia.
- Dokładnie na 16 kwietnia przyszłego roku zaplanowaliśmy otwarcie tarasów. I nie jest to przypadkowa data. Wtedy upływa bowiem 500 lat od momentu pojawienia się w Książu pierwszych członków rodziny Hochbergów - mówi Jerzy Tutaj, prezes Przedsiębiorstwa Zamek Książ Sp. z o.o.

Powstanie tarasów północnych nie tylko ma przyciągnąć kolejnych turystów, bo przypomnijmy, że ambicją władz zamku jest, by budowlę rocznie odwiedzało pół miliona ludzi, ale przede wszystkim ułatwienie zwiedzania i rozproszenie ruchu turystycznego.
- Chcemy, żeby osoba wchodząc do zamku i rozpoczynająca odwiedziny, nie mijała się w drzwiach wyjściowych z grupami, które właśnie kończą zwiedzanie - podkreśla Jerzy Tutaj. Zwiedzanie ma kończyć się w okolicach kuźni i amfiteatru, skąd turyści szybko trafią na parking i przystanek autobusowy.
Tomasz Piasecki; http://www.nww.pl
Skuteczne weto ekologów

Artur Szałkowski 2008-08-19 19:39:33, aktualizacja: 2008-08-19 19:40:28

W Boguszowie ekolodzy dogadali się z inwestorem. W Mieroszowie nadal blokują budowę drogi.

Na stoku Dzikowca (836 m n.p.m.) w gminie Boguszów-Gorce koło Wałbrzycha rozpoczęto budowę wyciągu kanapowego. W miejscu, gdzie ponad ćwierć wieku temu działał narciarski wyciąg orczykowy. Mimo to rozpoczęcie budowy nie było proste. Wszystko przez interwencję ekologów.

- Z inwestycją mogliśmy wystartować już dwa lata temu. Zarzucono nam jednak, że w dokumentacji nie ma stosownej opinii o wpływie wyciągu na tutejszą faunę - opowiada Marian Nogaś, burmistrz Boguszowa-Gorców. - Procedurę związaną z otrzymaniem pozwolenia na budowę musieliśmy przeprowadzać aż dwa razy.

Po dołączeniu do dokumentacji pozytywnej opinii wojewódzkiego konserwatora przyrody, nie było już przeszkód z rozpoczęciem inwestycji. Nakazano jednak wykonanie kilku prac.

W trakcie budowy kilka gatunków rzadkich roślin występujących w pobliżu stoku narciarskiego osłonięto specjalnymi siatkami ochronnymi. Gospodarze wzniesienia zostali również zobligowani do regularnego koszenia trawy na stoku.

Zgodnie z planem, w połowie stycznia przyszłego roku, wyciąg powinien być oddany do użytku. Na Dzikowcu będzie punkt widokowy. Natomiast sam szczyt będzie centrum sportów narciarskich, paralotniarstwa i kolarstwa górskiego.

Interwencja ekologów doprowadziła tam do prawie dwuletniego opóźnienia budowy wyciągu. Natomiast w Mieroszowie, gminie położonej z drugiej strony Dzikowca, skutecznie zablokowała budowę jezdni. Władze chcą wybudować ją w miejscu istniejącej drogi żwirowej między Unisławem Śl. i Sokołowskiem.

Członkowie Polskiego Klubu Ekologicznego stwierdzili, że nowa trasa przetnie teren, na którym występują rzadkie gatunki zwierząt. Jeden z najważniejszych to niepylak mnemozyna, motyl, którego jedyne w Polsce stanowisko jest w miejscu, gdzie ma przebiegać droga.

Władze przekonują jednak, że droga to konieczność. Istniejąca przebiega pod niskim wiaduktem kolejowym. Nie mieści się pod nim większość ciężarówek, w tym pojazd z drabiną wałbrzyskich strażaków.

- Złożyliśmy zażalenie do Ministerstwa Ochrony Środowiska, które przyznało nam rację - mówi Andrzej Laszkiewicz, burmistrz Mieroszowa. - Minister nakazał wojewodzie przygotowanie nowej ekspertyzy. Mam nadzieję, że tym razem budowa nie zostanie już oprotestowana.

Interwencja ekologów doprowadziła tam do prawie dwuletniego opóźnienia budowy wyciągu. Natomiast w Mieroszowie, gminie położonej z drugiej strony Dzikowca, skutecznie zablokowała budowę jezdni. Władze chcą wybudować ją w miejscu istniejącej drogi żwirowej między Unisławem Śl. i Sokołowskiem.

Członkowie Polskiego Klubu Ekologicznego stwierdzili, że nowa trasa przetnie teren, na którym występują rzadkie gatunki zwierząt. Jeden z najważniejszych to niepylak mnemozyna, motyl, którego jedyne w Polsce stanowisko jest w miejscu, gdzie ma przebiegać droga.

Władze przekonują jednak, że droga to konieczność. Istniejąca przebiega pod niskim wiaduktem kolejowym. Nie mieści się pod nim większość ciężarówek, w tym pojazd z drabiną wałbrzyskich strażaków.

- Złożyliśmy zażalenie do Ministerstwa Ochrony Środowiska, które przyznało nam rację - mówi Andrzej Laszkiewicz, burmistrz Mieroszowa. - Minister nakazał wojewodzie przygotowanie nowej ekspertyzy. Mam nadzieję, że tym razem budowa nie zostanie już oprotestowana.

http://polskatimes.pl/gazetawroclawska/ ... ,id,t.html
Mirosław Krutin nowym prezesem KGHM

17.04.2008 22:30

W czwartek, tuż przed 21.00 rada nadzorcza Polskiej Miedzi zakończyła konkurs na prezesa. Po wielogodzinnych przesłuchaniach wybór padła na Mirosława Krutina, czterdziestoletniego menedżera związanego z Dolnym Śląskiem.
To tak naprawdę druga firma Krutina. Praktycznie od początku kariery jest związany z Rokitą, chemiczną spółką z Brzegu Dolnego, położonego w niewielkiej odległości od Lubina, czyli serca Polskiej Miedzi. W Rokicie przeszedł praktycznie wszystkie szczeble kariery. Pracę rozpoczął w 1994 r. jako stażysta. Następnie był specjalistą w biurze przekształceń własnościowych. Potem został asystentem dyrektora generalnego, dyrektorem kompleksu środków ochrony roślin i prezesem spółki zależnej Rokita-Agro. Od niespełna sześciu lat jest prezesem całej spółki.

Nowy prezes KGHM wskakuje na bardzo głęboką wodę. Obejmuje stery spółki wycenianej przez rynek na ponad 20 mld zł, zatrudniającej ponad 18 tys. pracowników zatrudnionych przede wszystkim w kopalniach i hutach, przynoszącej w ostatnich latach krociowe zyski i skutecznie dojonej przez skarb państwa. Obejmuje stery w spółce, która potrzebuje silnego menedżera z wizją na trudne czasy. Bo choć ceny miedzi nadal są wysokie, ta hossa kiedyś się skończy. I co wtedy? To zadanie w krótkim terminie. W dłuższej perspektywie KGHM potrzebuje szefa, który będzie pamiętać, że dolnośląskie złoża miedzi za dwie dekady mogą się skończyć. Na to zwraca uwagę jeden z poprzednich prezesów KGHM – Wiktor Błądek.

- Konieczne jest uchwalenie nowej strategii firmy. Najważniejszym zadaniem jest szukanie nowych złóż - nie w Polsce, ale zagranicą. Ponadto prezes musi bronić zysku spółki – nie oddawać go na rządowe becikowe, ale inwestować w rozwój firmy – mówi Wiktor Błądek.

To kolejne zadania. Dopiero w tym roku nakłady inwestycyjne w Polskiej Miedzi zostaną podwojone. W 2007 r. wyniosły ‼zaledwie” 800 mln zł.

- Jeśli będzie mądrym szefem, nie będzie ignorować naszych apeli o inwestycje w wymianę parku maszyn i przygotowanie nowych pól eksploatacyjnych. Te wydatki są konieczne, jeśli firma ma być dobrze przygotowana na okres dekoniunktury – mówił nam kilka dni temu Waldemar Brus, wiceprzewodniczący miedziowej Solidarności.

Nowy prezes ma jeszcze jedno trudne zadanie. To dialog ze związkami zawodowymi, które lubią pokazywać, kto ‼rządzi” w Polskiej Miedzi. Regularnie upominają się o podwyżki i premie– nawet z tak niedorzecznego tytułu jak dywidenda z Polkomtela. Pierwsze deklaracje są jednak dość pokojowe.

- Były prezes Skóra pokazywał ludzką twarz podczas rozmów z załogą. Na pewno takiej otwartości oczekujemy od nowego szefa – dodaje Waldemar Brus.

- Z byłym prezesem nie mieliśmy najlepszych relacji. Szef idealny to taki, który prowadzi rzeczowy dialog z całą załogą. Liczę na otwartego, dynamicznego prezesa – mówi Piotr Trempała, przewodniczący Związku Zawodowego Pracowników Dołowych w KGHM.

TM

http://www.pb.pl/Default2.aspx?ArticleI ... 0&open=sec
[BORÓW koło STRZELINA]

Borów: będzie nowy inwestor

Tekst opublikowany 2008-03-31, 10:10:09, opracowanie ŁS

Już wkrótce swoją działalność na terenie Gminy Borów rozpocznie nowy inwestor.

Jest to firma działającą w otoczeniu rolnictwa, zajmującą się m.in. sprzedażą nawozów i środków ochrony roślin oraz skupem płodów rolnych. Jest również przedstawicielem handlowym jednego ze znanych producentów sprzętu rolniczego. Siedziba firmy będzie mieścić się w Zielenicach.

http://www.strzelin24.net/
Gmina zakupi sprzęt komunalny, na który pozyskała środki z WFOŚiGW.

Wniosek złożony do Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej we Wrocławiu oddział Lednica na zadanie pt>” Zakup niezbędnego sprzętu i przeprowadzenie prac konserwacyjno- rekultywacyjnych w obszarze zbiornika retencyjnego „Mściwojów” i jego strefy ochronnej „ < został rozpatrzony pozytywnie i Uchwałą zarządu WFOŚiGW we Wrocławiu nr 429/2007 z dnia 27.08.2007 r. zostało przyznane następujące dofinansowanie :
pożyczka w kwocie 220.000,00 zł
dotacja w kwocie 70.000,00zł Celem zadania jest zakup sprzętu komunalnego niezbędnego do prowadzenia racjonalnej eksploatacji zbiornika retencyjnego „Mściwojów” na rzece Wierzbiak wraz z dopływani dwóch cieków wodnych tj: Kałużnik i Osina.
Zbiornik wodny „Mściwojów” od chwili powstania stanowi plac badań ( na skalę techniczną) dla pracowników i studentów Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu. Jest tematem wielu prac dyplomowych oraz innych opracowań naukowych, które stanowią cenne źródło informacji. Prowadzone badania określają skuteczność działania zbiornika wstępnego oraz sposób doboru jego parametrów technicznych i filtra biologicznego. Jednakże brak możliwości technicznych związanych z pracami pielęgnacyjnymi oraz pogorszenia stanu jakości wody prowadzić może do zaprzestania wielu lat badań, a w konsekwencji do utraty statutu obiektu doświadczalnego.
W celu należytej ochrony i rekultywacji zbiornika opracowano „ Program działań konserwacyjno – ochronnych związanych z prawidłowym funkcjonowanie zbiornika wodnego „MŚCIWOJÓW” . Program opracowany został przez Urząd Gminy Mściwojów, zweryfikowany przez biegłego w zakresie postępowania wodno prawnego oraz zatwierdzony przez dolnośląski Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych we Wrocławiu Oddział w Lednicy.
Zgodnie z programem ochrony zbiornika oraz kosztorysem inwestorskim realizacja zadania obejmować będzie następujące zagadnienia :
1.Odmulenie czaszy zbiorników wstępnych, wybieranie zanieczyszczeń i rumowiska, usuwanie roślin i zakwitów wodnych;
2. Odmulenie czasy zbiornika głównego, usunięcie obumarłych drzew i roślinności, usuwanie roślinności i zakwitów wodnych;
3. Wykaszanie rowów, poboczy, oczyszczanie przepustów ( wywóz);
4. Wykaszanie stref ochronnych i osadnika wstępnego;
5. Odbudowa rowów, przepustów i dróg technicznych.

Czynności te realizowane będą przy pomocy zakupionego sprzętu tj. : koparko ładowarki, przyczepy rolniczej, równiarki drogowej oraz kosiarki bijakowej .Czas rozpoczęcia prac ustala się na miesiąc październik 2007 r. W roku 2008 zadania realizowane będą do miesiąca grudnia.





Gmina Mściwojów
Ministerstwo Środowiska wreszcie zgodziło się na budowę nowego wyciągu krzesełkowego w Szklarskiej Porębie


Na narty do parku

Kolejka o długości 2400 metrów będzie przewozić 1400 osób w ciągu godziny. Ma to być jeden z najdłuższych wyciągów w Karkonoszach. Zakup urządzeń i ich montaż ma kosztować około 20 mln zł

Starania o budowę kolejki na Świąteczny Kamień w narciarskim kompleksie Szrenicy trwają już jedenaście lat. Jeśli dokumentacja nie utknie znowu w jakimś urzędzie, budowa zacznie się wiosną przyszłego roku.
Dolna stacja nowej kolejki powstanie obok istniejącej już najniższej stacji wyciągu w Szklarskiej Porębie. Inwestycja jest niezbędna. Gdyby wyciąg nie powstał, narciarze tkwiliby w coraz dłuższych kolejkach do wjazdu na stok.

Przekonać urzędników

Ministerstwo Środowiska ponad rok zwlekało z wydaniem zgody na przeznaczenie gruntów leśnych na cele narciarskie. Samorządowcy ze Szklarskiej Poręby wiele razy jeździli w tej sprawie do Warszawy. Wspierali ich miejscowi parlamentarzyści. W końcu się udało.
Zanim jednak gospodarz kompleksu – spółka Sudety Lift – będzie mógł rozpocząć budowę, musi zdobyć kilka urzędowych podpisów, m.in. ministerstwo ma wyliczyć opłaty za wycinkę lasu i ustalić tzw. kompensaty – czyli to, ile drzew trzeba nasadzić w zamian za te wycięte.
– Decyzja ministerstwa to przełom, ale jeśli równie długo, jak dotychczas, będziemy czekać na kolejne dokumenty, to prędzej pójdę na emeryturę niż zbudujemy wyciąg – mówi Jan Dębkowski, dyrektor do spraw technicznych. Spółka ma już gotowy raport oddziaływania nowego wyciągu na środowisko.
To ważne, bo kolejka i nartostrady prawie w całości będą wytyczone w Karkonoskim Parku Narodowym. Inwestorzy porozumieli się też z przyrodnikami. W zamian za zgodę na zbudowanie wyciągu na Świąteczny Kamień, spółka Sudety Lift zrezygnowała z planów budowy czterech wyciągów i tras narciarskich w rejonie Kotła Szrenickiego i Łabskiego Szczytu. To obszary, na których ochronie ekologom zależało najbardziej.
– Jesteśmy zadowoleni z kompromisu. W rejonie Kotła Szrenickiego i Łabskiego Szczytu występują rzadkie gatunki roślin. Gniazdują też ptaki objęte ochroną unijnej dyrektywy Natura 2000 – wyjaśnia Andrzej Raj, dyrektor KPN.

Dziesięć lat starań

Spór o nowy wyciąg w Szklarskiej Porębie ma długą historię. By zmusić Karkonoski Park Narodowy do ustępstw, mieszkańcy blokowali nawet główną ulicę miasta, prowadzącą do przejścia granicznego w Jakuszycach. Uniemożliwić budowę próbowali też Czesi. Przekonywali, że wyciąg na Świąteczny Kamień może niekorzystnie wpływać na strefy ścisłej ochrony przyrody po ich stronie gór. Twierdzili, że sztuczny śnieg różni się składem chemicznym od naturalnego i dlatego zasypanie nim rejonu Szrenicy może mieć zły wpływ na środowisko. •

Czesi budują wyciągi

W ciągu ostatnich lat Czesi wiele zainwestowali w wyciągi po swojej stronie gór. Teraz mogą one przewieźć o 20 tysięcy osób na godzinę więcej niż jeszcze kilka lat temu. W sumie Czesi są w stanie przetransportować na stoki 100 tysięcy narciarzy w ciągu godziny. Wszystkie wyciągi po polskiej stronie Karkonoszy przewożą w takim samym czasie 20 tysięcy osób i od lat nic się w tej sprawie nie zmieniło. Trzy lata temu zbudowano tylko ośrodek narciarski Babiniec.

Rafał Święcki - Słowo Polskie Gazeta Wrocławska

http://karpacz.naszemiasto.pl/wydarzenia/755442.html
Dolny Śląsk rozwinie skrzydła

poniedziałek, 21 maj 2007

Euro 2012 oraz idące za tym inwestycje w infrastrukturę, a także informatyzacja są wielką szansą na rozwój naszego regionu. To bardzo skrótowy wniosek płynący z dwudniowych obrad marszałków RP i przedstawicieli rządu.


Dolny Śląsk może nie będzie mitycznym Eldorado, ale niewiele mu do niego zabraknie. Przed naszym regionem wielkie możliwości - co do tego nikt z uczestników dwudniowego konwent nie miał wątpliwości. Przede wszystkim Euro 2012. W tym wydarzeniu największe szanse upatrują zarówno władze wojewódzkie, jak i poszczególnych gmin. Tylko z UE do Polski w okresie 2007-2012 ma wpłynąć 260 miliardów złotych, z czego lwią część chce zgarnąć Dolny Śląsk. Przedstawiciele samorządów liczą także na wsparcie rządu przy budowie infrastruktury przed Mistrzostwami Europy w Piłce Nożnej w 2012 roku. O finansowej (i nie tylko) pomocy zapewniali marszałków prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej, Michał Listkiewicz oraz Barbara Kondrat - podsekretarz stanu w Ministerstwie Transportu.



Jak nie piłka, to sieć

Cały drugi dzień poświęcono rozwojowi społeczeństwa informacyjnego. Konwent wpisał się tym samym w światowy dzień społeczeństwa informacyjnego, ogłoszony przez ONZ.- To przypadek, ale cieszę się, że tak wyszło - przyznał marszałek Andrzej Łoś. Marszałkowie iż zaproszeni goście skupili się na kwestii wdrożenia projektów, które dałyby szybki, łatwy i w miarę tani dostęp do Internetu jak największej części społeczeństwa w regionie.- Brak możliwości korzystania z dostępu do szerokopasmowego Internetu to wykluczenie nie tylko cyfrowe, ale również ekonomiczne i społeczne - przekonywał Piotr Skirski z firmy Cisco, która wdrażała wiele takich przedsięwzięć na świecie.

e-Vita czyli wieś @ktywna

Jako przykład udanej realizacji podobnego projektu wskazywano program e-Vita, który wdrożono w kilkunastu gmina wiejskich w Polsce, przy ogromnym finansowym wsparciu Polsko-Amerykańskiej Fundacji Wolności i Fundacji Wspomagania Wsi. W naszym regionie beneficjantem była gmina Stoszowice (obecny członek zarządu województwa, Patryk Wild był tam wójtem). Za trzy miliony złotych (gmina włożyła jedynie 150 tys.!) wszyscy mieszkańcy wsi uzyskali dostęp do szerokopasmowego Internetu. Przez dwa lata jest on bezpłatny.- Technologie informacyjne mogą być efektywnym narzędziem rozwiązywania problemów i stawiania wyzwań dzisiejszemu światu. Trzeba jednak nie tylko dać ludziom narzędzie, ale także pokazać, jak mają z niego korzystać. Rolnik nie tylko ma mieć komputer z dostępem do sieci, ale np. potrafić dzięki niemu zamówić środki ochrony roślin, czy sprzedać płody rolne - tłumaczył Radosław Jasiński z PAFW. Podobny projekt, w ramach poszczególnych gmin, nie tylko wiejskich, chce wdrożyć obecny zarząd województwa.- Są na to ogromne pieniądze. Pierwsze samorządy, które na początku przyszłego roku złożą nam dobre projekty, na pewno dostaną dofinansowanie - zapewnia Wild. Ma on nadzieję, że z projektu skorzysta w najbliższych latach około 100 gmin w naszym regionie, czyli 2/3 województwa dolnośląskiego.

Magdalena Sośnicka-Dzwonek

http://www.nww.pl/index.php?option=com_ ... &Itemid=47
Rządowy projekt ustawy o wyrobie i rozlewie wyrobów winiarskich, obrocie tymi wyrobami i organizacji rynku wina.

Projekt dotyczy: zniesienia limitu produkcji wina gronowego oraz ograniczeń sadzenia winorośli w Polsce, rozszerzenia liczby odmian winorośli, z których będzie można produkować wino gronowe; umożliwienia uprawy odmian zakwalifikowanych do wyrobu wina gronowego w UE; zezwolenia na dodawanie cukru do winogron, moszczu i wina gronowego wyrabianego z winogron zebranych w Polsce.

Skrót: Rządowy projekt ustawy o wyrobie i rozlewie wyrobów winiarskich, obrocie tymi wyrobami i organizacji rynku wina ma być implementacją do polskiego prawa zmian wprowadzonych w rozporządzeniach Rady (WE).
Zgodnie z planowanymi zmianami znacznemu rozszerzeniu ulec ma zakres odmian winorośli, które mogą być uprawiane przez polskich plantatorów w celu pozyskiwania winogron do wyrobu wina gronowego przeznaczanego do obrotu. Takie rozwiązanie ma umożliwić wykorzystywanie każdej odmiany winorośli zakwalifikowanej do wyrobu wina w innych państwach członkowskich UE, przy zachowaniu poszanowania praw własności do odmian. Ustawa wprowadzi także obowiązek przekazywania przez Państwową Inspekcję Ochrony Roślin – ministrowi właściwemu do spraw rynków rolnych, informacji o wynikach wszelkich kontroli upraw winorośli.
Producent wina wyrabianego z winogron zebranych na terytorium Rzeczpospolitej Polskiej będzie miał zezwolenie na wzbogacanie winogron, moszczu i wina, a także na zabiegi słodzenia czy odkwaszania wedle wymogów zawartych w rozporządzeniach Komisji (WE).
Prezes Agencji Rynku Rolnego uzyska prawo do przeprowadzania kontroli w zakresie spełniania przez podmioty specjalnych wymagań tj. sprawdzenie tytułów prawnych do obiektów budowlanych, w których prowadzony jest wyrób wina lub moszczu gronowego oraz ustalenia czy podmiot taki nie był wcześniej karany za przestępstwa przeciwko mieniu i wiarygodności dokumentów. Podmioty naruszające przepisy zostaną skreślone z ewidencji przez Prezesa ARR.
Podmioty dokonujące wyrobu lub rozlewu wina zobowiązane zostaną do przekazywania szczegółowych informacji na temat swojej działalności, tak by poprzez składane deklaracje możliwa była pełna kontrola podmiotów. Informacje takie pozwolą między innymi na identyfikację produktów winiarskich oraz monitorowanie rynku wina.
Minister właściwy do spraw rynków rolnych wyda przepisy wykonawcze określające minimalną zawartość alkoholu w wytłokach i osadzie drożdżowych oraz tryb usuwania produktów ubocznych powstałych podczas wyrobu wina.
Przewiduje się również doprecyzowanie sankcji karnych, które grozić będą za: stosowanie do wyrobu wina niedozwolonych odmian winorośli, wyrób wina gronowego w miejscu innym niż wskazane w zgłoszeniu składanym do Agencji Rynku Rolnego, wyrób wina gronowego z winogron pozyskiwanych z winorośli uprawianych w miejscu innym niż w zgłoszeniu, nie usuwanie produktów ubocznych powstałych przy wyrobie wina gronowego.

http://orka.sejm.gov.pl/Druki6ka.nsf/0/ ... e/1514.pdf


Lelów: Raki wracają do rzeki Białki
wczoraj
Tomasz Sczansny przywiózł raki do Lelowa. Fot. Karol Brych

W piątek pracownik Zespołu Jurajskich Parków Krajobrazowych, Tomasz Sczansny, wpuścił do rzeki Białki kilkadziesiąt polskich raków szlachetnych. Fachowo taka operacja nazywa się reintrodukcją. Operacja zaczęła się przed trzema laty, gdy na próbę do Białki wpuszczono kilkanaście raków, aby sprawdzić czy będą mogły tu żyć. Mogą, więc teraz operację, na znacznie większą skalę powtórzono.

- Raki zostały sprowadzone z Leżajska - mówi wójt Lelowa, Jerzy Szydłowski. - Na każdą sztukę mamy pozwolenie ministra ochrony środowiska. Raki są pod ścisłą ochroną.

W Polsce są duże problemy z tymi wodnymi zwierzętami. Całe populacje wyginęły z powodu ich amerykańskiego kuzyna. Ów przybysz zza oceanu jest nosicielem tzw. dżumy raczej. Sam jest już uodporniony na tę chorobę, ale nasze raki zaraza zdziesiątkowała. Na ziemie polskie został sprowadzony pod koniec XIX wieku, przez niemieckiego hodowcę. Szybko wyparł naszego raka szlachetnego.

Populację polskiego raka można odtworzyć, ale tylko w wodzie o pierwszej klasie czystości, jak w Białce.

Raki będą kolejną atrakcją turystyczną Lelowa.

- Chcemy aby rzeka była nie tylko miejscem wycieczek na łódkach - mówi Jerzy Szydłowski. - Białka ma być także ogrodem roślin błotnych. Turysta powinien mieć okazję zobaczyć tutaj, z pontonu pstrągi, raki.

Sadzone od kilku lat rośliny doskonale się przyjęły. Pstrągi również mają się dobrze, bobry również. Nawet aż za dobrze, bo robią spustoszenie w nadrzecznych drzewach. W tym roku przyszedł czas na raki.
Janusz Strzelczyk - POLSKA Dziennik Zachodni

Ruchu Inicjatyw Społeczno- Ekologicznych „Przytulia”
zaprasza 26.10.2008 r. na pieszą wycieczkę do rezerwatu „Sokole Góry” koło Olsztyna

Rezerwat Sokole Góry położony jest na wysokości około 400 m n.p.m. wśród
malowniczych skał i jaskiń. Przedmiotem ochrony jest zachowanie zbiorowisk leśnych
porastających ostańce skalne: buczyny sudeckiej, buczyny storczykowej oraz grądu.
Występuje tu 46 jaskiń, w tym najdłuższa to Jaskinia Koralowa- dł. 340 m, najgłębsza
to Jaskinia Studnisko- 75,5 m. Na terenie rezerwatu występuje wiele chronionych
roślin, np. lilia złotogłów, wawrzynek wilczełyko, bluszcz pospolity. W trakcie
wycieczki wejdziemy do Jaskini Olsztyńskiej, gdzie może uda nam się usłyszeć lub
zobaczyć nietoperze.

Spotykamy się o 10.45 na przystanku koło rezerwatu Sokole Góry. Autobus 67 z ul.
Piłsudskiego odjeżdża o 10.07. Czas trwania wycieczki około 5 godzin.
Wycieczkę poprowadzi Jerzy Zygmunt, przyrodnik, zoolog i podróżnik.

Wycieczka jest bezpłatna. Stanowi część projektu „Przełom Warty”. Projekt
dofinansowany jest przez Urząd Miasta w Częstochowie.
KONTAKT: tel: 696 171 058 , e-mail:

Ruch Inicjatyw Społeczno - Ekologicznych "Przytulia" zaprasza 06.07.2008 r. na wycieczkę przyrodniczo - krajoznawczą po rezerwacie Sokole Góry.

Rezerwat Sokole Góry położony jest na wysokości około 400 m n.p.m. wśród malowniczych skał i jaskiń. Przedmiotem ochrony jest zachowanie zbiorowisk leśnych porastających ostańce skalne: buczyny sudeckiej, buczyny storczykowej oraz grądu. Występuje tu 46 jaskiń, w tym najdłuższa to Jaskinia Koralowa - dł. 340 m, najgłębsza to Jaskinia Studnisko - 75,5 m. Na terenie rezerwatu występuje wiele chronionych roślin, np. lilia złotogłów, wawrzynek wilczełyko, bluszcz pospolity.

Wycieczkę po bukowym lesie poprowadzi Jerzy Zygmunt, przyrodnik i znawca terenu Jury. Uczestnicy poznają ciekawostki na temat spotkanych gatunków zwierząt i roślin.

Wycieczka jest bezpłatna.
Spotykamy się o 10.45 na przystanku koło rezerwatu Sokole Góry. Autobus 67 z ul. Piłsudskiego odchodzi o 10.07. Czas trwania wycieczki około 4 godzin.

Wycieczka jest częścią projektu "Przełom Warty". Projekt dofinansowany jest przez Urząd Miasta w Częstochowie.

KONTAKT:
tel: 696 171 058,
e-mail: ,


Coraz bliżej rezerwatu

Tego jeszcze w naszym regionie nie było! Zespół Parków Krajobrazowych Województwa Śląskiego postanowił wykupić cenne przyrodniczo tereny. Dotąd na podobne transakcje decydowały się tylko parki narodowe.

Jolanta Prażuch, wojewódzki konserwator przyrody, potwierdza, że zamiar Zespołu Parków Krajobrazowych jest nowatorski, jeśli chodzi o województwo śląskie.

- Wszystko odbywa się na zasadach prawa cywilnego. Nie ma specjalnych przepisów regulujących tego typu sprawy, tak jak ma to na przykład miejsce w przypadku wykupu gruntów przez parki narodowe - mówi Jolanta Prażuch.

Grunty o które chodzi - koło Podlesic, Kroczyc i Rzędkowic są własnością kilkunastu osób.

- Chcemy przejąć te tereny, by je lepiej chronić. Jeśli grunty będą nasze, będziemy mogli decydować o wszystkich działaniach dotyczących ochrony przyrody. Zamierzamy kupić od kilku do kilkunastu hektarów - podkreśla Marek Broda, dyrektor Zespołu Parków Krajobrazowych Województwa Śląskiego.

Wykupione tereny miałyby się stać własnością Skarbu Państwa, który to z kolei przekaże je w trwały zarząd ZPK.

W ten właśnie sposób, w wieczysty zarząd przejął cenne tereny na Górze Kopystance w Przemyskiem tamtejszy Zespół Parków Krajobrazowych.

- Te tereny wcześniej były prywatne. Potem zarządzały nimi PGR-y i należały do Agencji Rynku Rolnego. Agencja zamierzała wystawić je na sprzedaż. Obawialiśmy się, że mogą zostać rozparcelowane, dlatego wystąpiliśmy z propozycją ich przejęcia. Obecnie jest to własność Skarbu Państwa pod naszym wieczystym zarządem - mówi Barbara Królak, zastępca dyrektora ZPK w Przemyślu.

Pracownicy śląskich parków chcą ocalić m.in. stanowiska rzadkich roślin chronionych na Jurze. Jednym z najcenniejszych przyrodniczo jest teren od Podlesic aż do Rzędkowic. Są tu m.in. Rezerwat Góra Zborów i malownicze wapienne ostańce. Ruch turystyczny trwa na Jurze prawie przez cały rok, więc ochrona przyrody jest koniecznością.

Dyrekcja Zespołu Parków na razie nie chce mówić o tym iloma działkami jest zainteresowana. Chodzi o to, by niepotrzebnie nie windować cen gruntów. Właściciele zostaną powiadomieni dopiero wówczas, gdy będą już pieniądze na wykup terenów. Wtedy odbędą się spotkania mieszkańców m.in. z notariuszem i wojewódzkim konserwatorem przyrody.

Na razie Zespółu Parków Krajobrazowych stara się o pieniądze na wykup gruntów z Fundacji Ekofundusz. Jeśli się uda (a wszystko wskazujena to, że nastąpi to szybko) zorganizowane zostaną rozmowy z właścicielami działek.

- Przewidujemy, że pierwsze takie spotkania mogą się odbyć już pod koniec stycznia lub na początku lutego - twierdzi dyrektor Broda.

Jak chronią jurajską przyrodę?

Zespół Jurajskich Parków Krajobrazowych prowadzi m.in. akcję ochrony muraw kserotermicznych (suchorośli na zboczach wapiennych ostańców).

Murawy są systematycznie zarastane przez samosiejki. Jeszcze 50 lat temu, murawy nie niszczały tak szybko, ponieważ rolnicy systematycznie wypasali na zboczach bydło.Ochronie muraw ma teraz m.in. służyć wypas na terenach szczególnie narażonych stad owiec rasy olkuskiej. Owce zgryzają samosiejki i nie dopuszczają do ich rozrastania się i zasłaniania przez nie cennych muraw.

Niezależnie od tego Zespół Parków prowadzi też wycinkę samosiejek. Mechaniczne oczyszczanie terenu nie jest jednak zbyt skuteczne, bo rośliny szybko się odradzają i oczyszczanie terenu trzeba zaczynać od nowa.

Anna Dziedzic - POLSKA Dziennik Zachodni

Z ostatniej wizyty na stronie parków krajobrazowych:

W dniach 16 - 18 maja 2007 roku Ośrodek Edukacyjno - Naukowy Zespołu Parków Krajobrazowych Województwa Śląskiego w Smoleniu koło Pilicy, odbędzie się XVII Sympozjum Jurajskie poświęcone realizacji ochrony przyrody, dóbr kultury i krajobrazu na Wyżynie Krakowsko-Wieluńskiej w granicach Województwa Śląskiego. Tematyka tegorocznego Sympozjum wiąże się z ideą powołania tzw. "Geoparku Jurajskiego" na terenie Województwa Śląskiego. W czasie trwania Sympozjum idea ta zostanie zaprezentowana i przedyskutowana w szerszym gronie osób zainteresowanych.
Więcej na:

Projektowane formy ochrony przyrody
Na posiedzeniu Wojewódzkiej Rady Ochrony Przyrody w Katowicach w dniu 6 lutego 2007 roku omówiono i pozytywnie zaopiniowano projekty powołania nowych użytków ekologicznych oraz stanowisk dokumentacyjnych na terenie PK Orlich Gniazd
- użytek ekologiczny "Golizna" proponowany do ochrony dla zachowania istniejących muraw kserotermicznych jako miejsca występowania rzadkich w skali kraju i regionu gatunków roślin stepowych oraz miejsca założenia stanowiska zastępczego dziewięćsiłu popłocholistnego
- stanowisko dokumentacyjne jaskini "Wiercica" obejmujące otwór wlotowy do jaskini wraz z systemem korytarzy podziemnych dla zachowania ze względów przyrodniczych, naukowych oraz dydaktycznych obiektu o unikatowej strukturze korytarzy, będącego równocześnie miejscem hibernacji chiropterofauny.
Trwają prace nad przygotowaniem dokumentacji do kolejnych obiektów: m.in. zespołu wzgórz znajdujących się w obrębie Skał Kroczyckich czy projektowanego użytku ekologicznego Skały Rzędkowickie.
Akcja "Kraków dla Rospudy" jest spontaniczną partnerską inicjatywą grupy krakowskich organizacji ekologicznych: Fundacja Aeris Futuro, Zieloni 2000, Fundacja Partnerstwo dla Środowiska, Towarzystwo na Rzecz Ochrony Przyrody, Sekcja Parków Narodowych Polskiego Klubu Ekologicznego

Cenny przyrodniczo obszar Doliny Rospudy jest zagrożony planowaną budową obwodnicy Augustowa, stanowiącej część jednego z wariantów drogi ekspresowej Via Baltica. W przypadku realizacji tego projektu zarówno sama trasa szybkiego ruchu, jak i prace przy jej budowie przyczynią się do zniszczenia przyrody (w tym miejsc gniazdowania ptaków i stanowisk chronionych roślin), ze względu na hałas, zanieczyszczenia, budowę nasypów i długiego mostu, jak również zmianę stosunków wodnych spowodowaną wymianą gruntów słabonośnych (organicznych) na piaszczyste.

Cała Polska w najbliższych dniach organizuje happeningi i akcje informacyjno-edukacyjne. Podobną akcję pragniemy zorganizować w Krakowie w najbliższą niedzielę, tj. 18.02. W ramach akcji:
- rozdajemy zielone wstążki – symbol solidarności z Rospudą
- rozdajemy ulotki
- organizujemy mini-happening Wstęga Rospudy

Akcja zaczyna się w niedzielę o 13:00 pod adasiem na rynku, wiec wszyscy zbierają się o 12:45 - im więcej nas, tym lepiej
-poinformawać jak największa liczbę znajomych, bo chcemy podzielić się na 2 grupy: cześć pikietuje (poszukiwana jedna osoba do roli krzykacza) akcja z przewiązaniem adasia zieloną wstążką, informowanie ludzi itd, a druga część chodzi po knajpach rozdaje ulotki i wstążki
Tradycyjne zawody trialu w Krakowie znajdą finał w sądzie


Michał Olszewski 16-05-2006 , ostatnia aktualizacja 16-05-2006 22:32

Organizowane od 15 lat zawody trialu w krakowskim Kostrzu znajdą finał w sądzie. Organizatorzy weekendowych wyścigów motocyklowych złamali prawo o ochronie parków krajobrazowych.
Przez weekend w kamieniołomie w Bodzowie rywalizowało ponad 100 zawodników. Brali udział w trialu - to konkurencja, w której motocykliści pokonują przeszkody terenowe, trudne do pokonania pochyłości i skały. Jednym z zawodników był czołowy europejski trialowiec Tadeusz Błażusiak.

O zawodach poinformowali policję ekolodzy z Towarzystwa na rzecz Ochrony Przyrody. - Rozporządzenie wojewody zabrania organizowania rajdów i zawodów motocyklowych na terenie jurajskich parków krajobrazowych. Tymczasem przez cały weekend w kamieniołomie w Bodzowie w najlepsze bawili się motocykliści. Jakby nie patrzeć, Bodzów leży w granicach Bielańsko-Tynieckiego Parku Krajobrazowego, który podlega prawnej ochronie - opowiada Mariusz Waszkiewicz, ekolog. Według niego teren ma duże wartości przyrodnicze i powinien pozostać nietknięty. - Występują tam chronione gatunki roślin, na przykład sasanka czy dziewięćsił bezłodygowy. Przez dwa dni jeździli po nich motocykliści.

Stanisław Gustab, prezes Krakowskiego Klubu Cyklistów "Smok", który organizował zawody, nie ukrywa zakłopotania. - Przecież zawody w kamieniołomie organizujemy już 15 lat. To prywatny teren i mieliśmy zgodę właścicieli. Rozporządzenie wojewody weszło zimą i nie mieliśmy o nim pojęcia. Zresztą, imprezę planowaliśmy już rok wcześniej.

Rację ekologom przyznaje Jadwiga Grabczak, dyrektor Zespołu Jurajskich Parków Krajobrazowych. - Prawo jest oczywiste. Moglibyśmy się spierać, gdyby chodziło o drogi asfaltowe. Ale motocykliści jeździli po prostu po dzikich terenach. Nie mieli do tego prawa. Co więcej, organizatorzy nawet nie pomyśleli, że warto byłoby zasięgnąć opinii w tej sprawie. Nie wydawaliśmy żadnych uzgodnień i nic o rajdzie nie wiedzieliśmy - komentuje.

Za organizatorami obstaje natomiast Marek Rutkowski, prezes okręgowego Polskiego Związku Motorowego. - Przed zawodami wynieśli stamtąd kilkanaście worków ze śmieciami. To chyba świadczy dobitnie, że dobro przyrody leży im na sercu.

- To są kuriozalne tłumaczenia - odpowiadają ekolodzy. - Trial to specyficzny sport, motocykle emitują mnóstwo spalin, rzężą, niszczą powierzchnię. Straty są na pewno większe niż to, że ktoś posprzątał śmieci.

Prezes Gustab obawia się, że zakaz rajdów w Bodzowie przyniesie więcej szkód niż korzyści. - Wokół Krakowa jest coraz mniej miejsc, gdzie można się pościgać. A motocykli coraz więcej. Ludzie kupują dobre, drogie maszyny. Boję się, że coraz więcej trialowców będzie jeździło na dziko.

Policjanci skierowali sprawę do sądu. Jeżeli ten przyzna rację ekologom, Smok może zostać ukarany nawet aresztem, grzywną i nawiązką do 10 tys. zł na ochronę przyrody.
Żródło :

W województwie śląskim powstał nowy, 61 z kolei rezerwat. To obszar lasu pod nazwą "Kępina" w gminie Irządze w Nadleśnictwie Koniecpol.

Rozporządzenie w sprawie uznania lasu "Kępina" za rezerwat wydał wojewoda śląski Lechosław Jarzębski.

Rezerwat został utworzony w celu zachowania ze względów naukowych, przyrodniczych i dydaktycznych naturalnych zbiorowisk roślinnych w postaci niżowego lasu łęgowego, olsu porzeczkowego i ziołorośli wraz z całym bogactwem gatunkowym flory i fauny oraz źródlisk i wywierzysk. Wokół rezerwatu została utworzona otulina o powierchni ponad 73 ha, która ma chronić rezerwat przed zagrożeniami zewnętrznymi wynikającymi z działalności człowieka.

Rezerwat "Kępina" obejmuje zwarty kompleks leśny o powierzchni blisko 90 ha, położony w naturalnym obniżeniu terenu, przez który przepływa potok Rajecznica. Na terenie rezerwatu stwierdzono występowanie cennych w skali kraju zbiorowisk roślinnych. Na siedliskach wilgotnych i lekko zabagnionych występuje las łęgowy z panującą olszą czarną. W obniżeniach rozwinął się ols porzeczkowy, charakteryzujący się dominacją olszy czarnej i kępkową strukturą runa. Na piaszczystych wzniesieniach terenu występują zbiorowiska suboceanicznego boru wilgotnego, a w miejscach nieco bardziej suchych płaty suboceanicznego boru świeżego.

Najcenniejszym pod względem przyrodniczym fragmentem rezerwatu jest otoczenie potoku Rajecznica oraz jego obszar źródliskowy. Występuje tu m.in. endemiczny gatunek roślin – warzucha polska. O wyjątkowych walorach przyrodniczych rezerwatu "Kępina" decydują również stanowiska gatunków roślin objętych ochroną prawną – w szczególności gatunków obszarów podmokłych i źródliskowych, jak np. zachylnik błotny, borówka bagienna, siedmiopalecznik błotny, a także inne rzadkie gatunki leśne, jak wawrzynek wilczełyko, kukułka fuscha, ciemięrzyca zielona, widłak goździsty.

Zgodnie z art. 13 o ochronie przyrody za rezerwaty przyrody uznaje się obszary zachowane w stanie naturalnym lub mało zmienionym, ekosystemy, ostoje i siedliska przyrodnicze, a także siedliska zwierząt i siedliska grzybów oraz twory i składniki przyrody nieożywionej, wyróżniające się szczególnymi wartościami przyrodniczymi, naukowymi i kulturowymi oraz walorami krajobrazowymi. Ochronę rezerwatową wprowadza się przede wszystkim na terenach o charakterze zbliżonym do naturalnego, gdzie naturalne procesy przyrodnicze zachodzą spontanicznie, bądź możliwe jest ich odtworzenie bez znacznych nakładów sił i środków. Ustalając zasady gospodarowania i metody ochrony w tego typu obiektach zakłada się, że ingerencja człowieka powinna być ograniczona do niezbędnego minimum i polegać na utrzymaniu bądź odtworzeniu oraz wspomaganiu procesów zachodzących w przyrodzie naturalnie.
Tak jak Dominik, jestem szczęśliwcem posiadającym maleńki, 2,5a ogródek koło domu. Moje marzenia o wędzeniu realizuję dopiero od ubiegłego roku, odkąd przestałam być współczesnym niewolnikiem, to jest osobą dzielącą 12h codziennej pracy zawodowej pomiedzy halę fabryczną, biuro z komputerem, telekonferencje, podróże autem i samolotami.
Stres i zmęczenie odreagowywałam jednak zajęciami w ogródku i małej, przydomowej szklarni. Zarówno Dominik, jak i Dziadek piszą, że uprawiają pomidory pod szkłem (folią) i przedmiotem ich troski są choroby dotykające uprawy. Otóż ja uprawiam pomidory i ogórki w szklarni już od kilkunastu lat a stopniowo zdobywana wiedza i doświadczenie pozwoliły mi na całkowite wyeliminowanie wszelkich oprysków !!!. Uprawiam amatorskie odmiany pomidorów, do których nasiona pozyskuję z własnej uprawy, z najładniejszych i zdrowych owoców. Nawet udało mi sie uzyskac mieszańce o nowych, wspaniałych właściwościach.
Do ochrony przed szkodnikami stosuję błonkówkę encarsję, która jest naturalnym pasożytem mączlika szklarniowego, najwiekszego wroga pomidorów, papryki i ogórków pod osłonami. Mączlik szklarniowy sam w sobie nie jest zbyt groźny dla roślin, ale na cukrowej rosie, którą wytwarza, rozwijają sie grzyby, które w dość szybkim tempie niszczą cała uprawę. Enkarsję kupuję u dostawcy, dostawą kutierską (najmniejsza handlowa porcja to 1000szt jajeczek we fiolce szklanej za 30zl + koszty przesyłki) i wprowadzam najpóźniej w maju, zanim pojawia się większe ilości mączlika. Enkarsja pasożytuje na jajeczkach mączlika oraz zjada formy młodociane szkodnika i praktycznie utrzymuje w szklarni trwała równowagę biologiczną.
Poza tym stosuję przy uprawie kilka zasad:
1. Ziemię do rozsad wyprażam w mikrofalówce (zapobiega to zgorzeli siewek i łodyg)
2. Nawożę wyłącznie kompostem i gnojówką
3. Do kompostu nie wrzucam łętów pomidorów ani zepsutych owoców pomidorów
4. Corocznie wymieniam w szklarni ok. 20cm ziemi i zastepuję kompostem, który przekopuję lekko z pozostałą ziemią
5. Podlewam regularnie, dość obficie pod krzakami, nie opryskując liści (ochrona przed chorobami grzybowymi); pękanie pomidorów pod osłonami spowodowane jest okresowym przesuszeniem
6. Ewentualne, zaatakowane plamami grzybowymi owoce pomidorów natychmiast obrywam i wyrzucam do śmieci komunalnych (zdarza sie to sporadycznie, ale choroba nie ma szans na rozprzestrzenienie się przy braku opadów atmosferycznych pod osłoną)
6. Po wytworzeniu pierwszego grona obrywam liście przy ziemi
7. Wszystkie rodzaje ślimaków zbieram na bieżąco (szczególnie po deszczu) ręcznie i usuwam z ogrodu. w tym przypadku stosuje eutanazję

Niestety, w tym roku 80% wiśni zmumifikowało się, czego przyczyną jest najprawdopodobniej choroba grzybowa. Podobno są jakieś opryski z wywarów roslinnych, ale na razie nic na ten temat nie wiem.

P.S. Enkarsje stosuję od 10 lat i z całą odpowiedzialnością potwierdzam jej skuteczność. W jednym roku nie zastosowałam i liście zarówno pomidorów jak i ogórków juz w lipcu pokryły sie czarnym grzybem a we wrześniu latajacych mączlików było tak dużo, że pietruszka wyglądała jak pokryta śniegiem.
Pomidory uprawiam w tunelach foliowych ale stosuję opryski w początkowej fazie rozwoju preparaty Dithane, Topsin bez oprysków praktycznie wszystko ginie pożarte przez choroby grzybowe.Dlaczego tak sie dzieje po prostu mamy takie nasienie i sadzonki drzew nie odporne na choroby grzybowe w szkółkach faszerowane środkami ochrony roślin że bez tego od razu na naszych działkach chorują . Przy zakupie środków ochrony roślin kupujmy większe opakowania i dzielmy się z sąsiadami ceną . Przykład opakowanie 15g Dithane cena 4,80zł .Opakowanie 1.00kg - 20zl Ile taniej wyliczcie Pozdrawiam
A propos pomidorów...Czy słyszeliście może o podlewaniu pomidorów roztworem mleka? Mleko i woda w proporcji 1:5. Ja osobiście nie próbowałam, bo kupując mleko w worku (syfiaste niezmiernie- co nikogo nie dziwi) splajtowałabym, więc skazana jestem na chemię ochronną-na szczęście stosuję ją w umiarkowanych ilościach. Dziś wyczytałam na jednym z forów, że można równiez pryskac pomidory roztworami mleka lub coca-coli. A pomidory u mnie na działce to też jedna z najważniejszych upraw, więc są naszym oczkiem w głowie.
Więc może ekologiczne środki ochrony roślin, o których nie wspominacie? Fakt, trochę mozolniejsze, ale może warto wdrożyc choc niektóre z nich. Przecież mszyce i inne szkodniki i zarazy nie pojawiły się nagle, a dziadkowie nasi jakoś sobie z nimi radzili. Pozdrawiam serdecznie.

Mam działkę ogrodniczą i swoje warzywa krzewy drzewa owocowe i niestety to jest ogród pracowniczy a w nim wylęgarnia wszystkich owadów i grzybów . Stosuję ochronę chemiczną według programów ochrony roślin bo bez tego wszystko by nie nadawało by się do jedzenia Nie opryskałem na czas wiśni i efekt prawie wszystkie z robakami Pozdrawiam
U mnie też czasem są robale, ale nigdy nigdy nie pryskałem.
Szczerze to teraz nie sprawdzałem, ale Kobitki przy drylowaniu nie stwierdziły nadprogramowego "mięska".
Martwią mnie natomiast choroby pomidorów, bo to moje ulubione bezmięsne danie z czosnkiem i śmietanką w przyprawach.
Mam działkę ogrodniczą i swoje warzywa krzewy drzewa owocowe i niestety to jest ogród pracowniczy a w nim wylęgarnia wszystkich owadów i grzybów . Stosuję ochronę chemiczną według programów ochrony roślin bo bez tego wszystko by nie nadawało by się do jedzenia Nie opryskałem na czas wiśni i efekt prawie wszystkie z robakami Pozdrawiam
Tak możesz sobie pisać drogi kolego
Ale rzeczywistość jest inna spróbuj robić inaczej i nie stosować środków ochrony roślin a zaliczysz wielkie bankructwo

Produkty rolnictwa ekologicznego pochodzą z gospodarstw ekologicznych i wytworzone zostały bez udziału nawozów sztucznych, chemicznych środków ochrony roślin oraz antybiotyków i hormonów.
Przetworzone produkty ekologiczne nie zawierają syntetycznych aromatów, barwników, konserwantów i polepszaczy. Oczywiste jest więc, że produkty te oprócz tego, że są o wiele zdrowsze od konwencjonalnych, to dzięki bardziej tradycyjnym i naturalnym metodom wytwarzania znacznie smaczniejsze. Niebagatelne znaczenie ma fakt, że produkcja żywności ekologicznej jest nieuciążliwa dla środowiska naturalnego, a więc wszyscy którym nie jest obojętny los coraz bardziej skażonej i zatrutej chemią Ziemi mają możliwość włożenia swojego wkładu w jej ochronę, jedząc jednocześnie zdrową i smaczną żywność.



Czy w warszawie jest gorzej? Wilczynie co ty na to?

co ma weganizm do ochrony środowiska? Nie rozumiem, skoro życie roślin- np. stroczyków jest więcej warte niż ludzi ginących w Augustowie, to jak jedzenie praktycznie wyłacznie dzieci roślin (kiełki), zarodków- odpowiedników jaj (orzechy, nasiona), ciał w śpiączce (korzenie, bulwy, cebule spichrzowe) i ich kończyn i organów (liscie, łodygi, kwiaty) oraz ubieranie sie w ich wnętrzności odpowiednio spreparowane ( tkaniny naturalne) moze być czymś czym sie chwalą ludzie dbajcy o ochronę środowiska?

Bardzo celna uwaga Gorio a propos wegetarianizmu! Rośliny też mają uczucia i to nie jest takie ot gadanie tylko tak jest A co do storczyków - to osobiście przedkładam ich życie nad życie wiejskich motocyklistów/automobilistów/rowerzystów pędzących w stanie upojenia alkoholowego pod prąd szosą bez oświetlenia Tylko niech nikt potem drzew przydrożnych z tej okazji nie wycina, mamy wolność wyboru i jak ktoś chce zasilać Księgę Rekordów Darwina - to niech to jak najbardziej czyni, byle bez szkody dla innych.

A tak nawiasem mowiac to co do tych Twoich pytan ponizej, to ja np po to by chronic przyrode zostałam wegetarianka, mimo, ze bardzo lubilam jesc mieso ;) A o zbedne swiatło zawsze wszystklich musztruje :P




co ma weganizm do ochrony środowiska? Nie rozumiem, skoro życie roślin- np. stroczyków jest więcej warte niż ludzi ginących w Augustowie, to jak jedzenie praktycznie wyłacznie dzieci roślin (kiełki), zarodków- odpowiedników jaj (orzechy, nasiona), ciał w śpiączce (korzenie, bulwy, cebule spichrzowe) i ich kończyn i organów (liscie, łodygi, kwiaty) oraz ubieranie sie w ich wnętrzności odpowiednio spreparowane ( tkaniny naturalne) moze być czymś czym sie chwalą ludzie dbajcy o ochronę środowiska?

A tak nawiasem mowiac to co do tych Twoich pytan ponizej, to ja np po to by chronic przyrode zostałam wegetarianka, mimo, ze bardzo lubilam jesc mieso ;) A o zbedne swiatło zawsze wszystklich musztruje :P




co ma weganizm do ochrony środowiska? Nie rozumiem, skoro życie roślin- np. stroczyków jest więcej warte niż ludzi ginących w Augustowie, to jak jedzenie praktycznie wyłacznie dzieci roślin (kiełki), zarodków- odpowiedników jaj (orzechy, nasiona), ciał w śpiączce (korzenie, bulwy, cebule spichrzowe) i ich kończyn i organów (liscie, łodygi, kwiaty) oraz ubieranie sie w ich wnętrzności odpowiednio spreparowane ( tkaniny naturalne) moze być czymś czym sie chwalą ludzie dbajcy o ochronę środowiska?
Dzieki za rade , mnie chyba zostanie jedynie łapanie i zagryzanie .
Ja u mnie stosowałem już Raid ale one sie tak uodporniły ze juz pomału na nie nic nie działa , kiedyś był taki środek pif-paf w proszku polskiej produkcji, ten to był dobry, po jego zastosowaniu mozna je było zmiatać łopatą ale go jakos teraz nie widzę.
Kolega mi radził żeby zastosować środek ochrony roślin Nogos, z nim podobno trzeba jednak uważać bo jest bardzo silny i po spryskaniu mieszkania najlepiej na dwa dni opuścic je, jak nic nie wynajdę nowego to chyba go zastosuję.
Ostatnio stosowałem "Catch" ale skutki mizerne. Ja juz czasami myśle ze może dać im lepiej jeść to może obżarstwem je załatwie, np piwo też im bede nosił bo wiem że lubią , ale nie wiem jakie bo może są wybredne hahahahahaha, zobaczymy.
Może to śmieszny temat dla niektórych ale ja ostatnio czytałem że Amerykanie wydaja miliardy dolarów na walkę z nimi, które, nawet pozbawione głowy, mogą jeszcze żyć 2 tygodnie.Rozmnażaja się w przerażajacym tempie. Samica karalucha w ciągu roku wydaje na świat ponad milion osobników. A najbardziej przerażajacy jest fakt, że one należą do najlepiej przystosowujacych się zwierząt i z pewnością przetrwają dłużej od człowieka!!!
Ufffff ale sie rozpisałem, ale co sie dziwicie bidnemu emerytowi który zamiast siedzieć gdzieś na Majorce tak jak to robi niemiecki emeryt, to siedzi przy kompie i zawraca głowę innym!!!
Pozdrawiam!
But-2-yn-1,4-diol
Butyndiol, 2-butin-1,4-diol, bis(hydroksymetylo)acetylen, 1,4-dihydroksy-2-butyn
HO(C4H4)OH, C4H6O2

-Postać- krystaliczne ciało stałe
-Kolor- sino-brunatny do złotego opalizujący
-Zapach- słaby
-Gęstość- 1,17 g/cm3
-Izotopy- nie dotyczy
-Rozpuszczalność w wodzie: 3740g/l (20*C)
-Rozpuszczalność w innych rozpuszczalnikach: etanol, aceton
-Temp. topnienia- 58*C
-Temp. wrzenia- 238*C (rozkład)
-Temperatura zapłonu- 152*C
-Palność- silnie palny
-Toksyczność- toksyczny, korozyjny, irytujący dla skóry, LD50 - szczór = ~105mg/kg
-Higroskopijność: niehigroskopijny
-Przechowywanie: Szczelne pojemniki PE w przewiewnym pomieszczeniu, stabilne w normalnych warunkach

Własne spostrzeżenia- Substancja stabilna w normalnych warunkach. Związek dodawany do środków czyszczących. Związek otrzymuje się w podczas syntezy Repp'a gdzie substratami są formaldehyd i acetylen. Drugi sposób to opatentowana metoda przy użyciu katalizatora bizmutowo-miedziowego osadzonego na stałym podłożu (temp. reakcji 90-150*C, ciśnienie 1-20barów). Związek ten jest prekursowem do otrzymywania 1,4-butanodiolu. Używa się go takze do produkcji środków ochrony roślin, pestycydów, dodatków do tkanin, inhibitorów korozji, plastyfikatorów, poliuretanów i syntetycznych żywic. Podstawowa jendostka witaminy B6. Uzywany także jako rozjaśniacz, konserwant i inhibitor tworzenia powłok niklowych.
A wodą podlewałeś ją ? hehe Zapytaj w jakimś sklepie z kwiatkami, nawozami, środkami ochrony roślin itd. albo w tym sklepie co ją kupiłeś, może coś poradzą...
Słyszałem że CuSO4 jest mocnym fungicydem, a KClO3 herbicydem absolutnym. Ale niech się wypowie ktoś mądrzejszy ode mnie na temat tych związków, bo nigdy nie testowałem.

Warto również zapytać się kogoś w ogrodniczym o środki ochrony roślin.
Nie stosujcie wywaru z papierosów jako środka ochrony roślin! Wywar z tytoniu to insektycyd (a nie fungicyd) rodem z XIX wieku, wybitnie toksyczny dla osoby wykonującej oprysk, i osób w pobliżu.

Jest taki oprysk dla sadowników, nielegalny, zniszczony przez lobby producentów środków ochrony roślin (bo za łatwo produkować go w domu, samemu) jak "ciecz kalifornijska".

Produkcja to gotowanie siarki z wapnem palonym i oczywiście wodą.

Zastanawia mnie co powstanie w tym procesie i czy można to odwrócić


google nie gryzą.....

ciecz kalifornijska to r-r polisiarczków wapniowych
Jest taki oprysk dla sadowników, nielegalny, zniszczony przez lobby producentów środków ochrony roślin (bo za łatwo produkować go w domu, samemu) jak "ciecz kalifornijska".

Produkcja to gotowanie siarki z wapnem palonym i oczywiście wodą.

Zastanawia mnie co powstanie w tym procesie i czy można to odwrócić
CHLOROMRÓWCZAN ETYLU
ester etylowy kwasu chlorometanowego
C3H5ClO2





- Postać: ciecz
- Kolor: substancja bezbarwna
- Zapach: ostry, nieprzyjemny, charakterystyczny
- Gęstość: 1,14 g/cm3 (20 °C)
- Rozpuszczalność w wodzie: następuje rozkład
- Rozpuszczalność w innych rozpuszczalnikach: dobrze rozpuszcza się w etanolu i eterze
- Temperatura topnienia: -81 °C
- Temperatura wrzenia: 94 °C
- Temperatura rozkładu: >250 °C
- Palność: Substancja łatwopalna, tworzy wybuchowe mieszaniny z powietrzem. Odpowiednie środki gaśnicze: woda, proszek, CO2. Temperatura samozapłonu: 500 °C. Temperatura zapłonu: 10 °C
- Toksyczność: Działa toksycznie w przypadku narażenia drogą oddechową. Przy kontakcie z oczami następują oparzenia, istnieje poważne ryzyko utraty wzroku. Na skutek inhalacji dochodzi do podrażnienia śluzówek i obrzęku dróg oddechowych. Po spożyciu dochodzi do podrażnienia błon śluzowych ust, przełyku, gardła i dróg oddechowych. LD50 (doustnie szczury): 204 mg/kg, LD50 (skóra królik): 7120 mg/kg
- Higroskopijność: higroskopijny, pod wpływem wody następuje rozkład
- Przechowywanie: w szczelnym opakowaniu, w dobrze wentylowanym, chłodnym i suchym pomieszczeniu, z daleka od źródeł ognia i ciepła, zapobiegać wyładowaniom elektrostatycznym

Własne spostrzeżenia: Materiały których należy unikać: aminy, amidy.
- Niebezpieczne produkty rozkładu: chlorowodór.
- Chloromrówczan etylu jest cennym substratem w syntezie organicznej. Jest bezpieczniejszym, niż fosgen, substratem w syntezie węglanów i karbaminianów.
- węglany otrzymuje się w reakcji chloromrówczanu etylu z alkoholem lub fenolem, w podwyższonej temperaturze.
- w reakcji z amoniakiem lub jego pochodnymi uzyskuje się karbaminiany, czyli uretany, traktowane również jako estry kwasu karbaminowego. Wchodzą w skład leków uspakajających i nasennych, a także stosowane są w przemyśle agrochemicznym.
- chloromrówczan etylu stosuje sie do produkcji barwników i środków ochrony roślin

CAS No.: 541-41-3
masa cząsteczkowa: 108,53
inne nazwy: etylochlorowęglan, chlorowęglan etylu, Cathyl Chloride; ECF; Ethyl Ester of Chloroformic Acid; Ethyl Ester of Carbonochloridic Acid, Chlorocarbonic Acid Ethyl Ester; Ethoxycarbonyl Chloride; Ethyl Carbonochloridate; Ethyl Chlorocarbonate; Ethyl Chloromethanoate
Ciśnienie pary: 53 hPa (20 °C)

wzór strukturalny:



A jak to jest z wodorotlenek wapnia?
Podobny temat byl niedawno ,wapno ogrodnicze to mieszanina Ca(OH)2 + lepiszcze/ zwykle dekstryna/ + środki ochrony roślin /pestycydy/ czyli chemiczny mix.
Bardziej przydatne bedzie wapno budowlane niż ogrodnicze każde z nich to zasada Ca(OH)2 z tym że budowlane nie zawiera dodatkow ogrodniczych Tlenek wapnia CaO występuje w budownictwie jako wapno palone ,wapnem gaszonym nazywamy typowe wapno budowlane czyli tech. Ca(OH)2 ,
moja rada zanim zaczniesz coś dzialać poczytaj literaturę ,posłuchaj innych nie na pałę i na oko. zawsze należy wiedzieć czytając jaką dany syntezowany zw. chem. ma rozpuszczalność w wodzie itp.
pozdro.
eko

Czy ekolodzy strajkujący w dolinie Rospudy nie niszczą przyrody, "stanowisk chronionych roślin" rozstawiając namioty, deptając, oddając kał i mocz pod krzaczki w okolicach ich obozu, odstraszając zwierzęta na tym terenie? Czy wieszając namioty na drzewach nie niszczą oni "miejsc gniazdowania ptaków"?
Minister Szyszko obiecał wstrzymanie robót w Rospudzie
Minister środowiska Jan Szyszko w liście do Komisji Europejskiej obiecał "wstrzymanie robót drogowych" przy obwodnicy Augustowa przez Dolinę Rospudy.
Według informacji ze źródeł unijnych w Brukseli, w wysłanym w poniedziałek liście do KE minister napisał, że Polska wstrzyma "roboty drogowe". Tymczasem na środę Komisja Europejska zaplanowała podjęcie decyzji o skierowaniu sprawy kontrowersyjnej budowy obwodnicy Augustowa przez dolinę rzeki Rospuda do Trybunału Sprawiedliwości UE w Luksemburgu.
Minister środowiska Jan Szyszko powiedział we wtorek na konferencji prasowej, że jego zdaniem Polska wygra spór o Rospudę. Wówczas - jak wyjaśnił - "koszty i odpowiedzialność za wstrzymanie prac poniesie Komisja Europejska"


za chwilę pan minister "ochrony" środowiska powie, że nigdy nie był zwolennikiem budowy obwodnicy przez Doline
Jesli chodzi o wpływ to hmm, stosuje się zaprawy nasienne którym poddawane sa nasiona celem ochrony i wzmocnienia przed czynnikami zew. odchodzi sie od zapraw typu syntetycznego wracajac do naturalnych
w latach 70-tych jako zaprawy stosowano b.tox zw. chem jak np .fenylortęciany itp. brrr na żyto itp.zboże
Obecnie w krajach Europejskich panuje nurt powrotu do metod tradycyjnych i jestem pewien że ze 100 selekcjonowanych nasion czy cebulek po dwie grupy,czynnik zew. to narażenie na choroby grzybowe,infekcje wirusowe itp.
1-sza 100 nasion niczym nie zaprawianych sezonowanych wzejdzie ok.65%
2-ga 100 nasion zaprawianych podanym przez ciebie wyciagiem wodnym z czosnku wzejdzie aż 95%
Zawartość w czonsnku substancji biologicznie czynnych odkryto już w starożytności , babcia zawsze mówila pij mleko z czosnkiem a bedziesz zdrowy teraz wiem że warto było słuchać babci choć daj boże ze zdrowkiem jak na razie oki.
Co do wzrostu roślin bo o to pisałes dużo lepiej wzrosnie roślina zaprawiona niż ta bez zaprawy czyli ochrony mysle o kielkowaniu bo dalsza wegetacja wymaga innej ochrony/pestycydy/ i systematycznego nawozenia by wzrost i kondycja była zachwycająca, no i owocowanie bo o to tu chodzi celowo pominę temat zmian genetycznych bo nie ten temacik Na dalszy wzrost myslę że zaw. czosnku nie wpływa choć napewno dostarczanie takiego wyciągu spowoduje zmniejszenie ilości szkodników np.glebowych jak i ssących czyli wszysko cacy
pozdro.
eko
astrzab, Masz bardzo ciekawe podejście do forum wędkarskiego . Zalogowałeś się tutaj i liczysz na to ,że ktoś Ci poda złotą regułę " jak załatwić sąsiada " . Czy Ty myślisz , że my tutaj stanowimy Trybunał Sprawiedliwości ?
A tak poza tym to kto Ty jesteś - jastrząb ? Jeżeli tak o sobie myślisz to powinieneś wiedzieć , że jastrząb ma bardzo dobry wzrok i sam potrafi wypatrzeć swoją ofiarę .
Wiesz , czasami warto przedstawić się , napisać coś o sobie , gdzie mieszkasz , co robisz , co mógłbyś wnieść do tego forum itp. Chcesz rady od kolegów to zostań najpierw kolegą .
Żeby jednak nie pozostawić Cię bez odpowiedzi to od spraw jakości wody jest sanepid .
Możesz też poprosić o interwęcję WIOŚ ( Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska ) o ile wogóle będą chcieli z Tobą rozmawiać .
Innym wyjściem jest podłączenie drenarki sąsiada pod wąż o odpowiedniej średnicy i odpowiedniej długośći aby te ścieki przepuścić poza Twoim stawem . Jeśli natomiast ta drenarka zasila Twój staw w wodę , to masz problem który sobie sam wykopałeś za własne pieniądze . Każdą drenarką którą kladzie się pod powieżchnią pola uprawnego plynie woda wzbogacona w różne świństwa takie jak środki ochrony roślin które z deszczówką wnikają w głąb gleby. Takie środki są bardzo toksyczne i na pewno przyprawią Twoje rybki o zawrót głowy. Zbudowałeś sobie problem który musisz sam rozwiązać za wlasne pieniądze i raczej nie masz szans na wygranie z twoim sąsiadem .Mogłeś staw wykopać w innym miejscu . To tyle moich rad i nie licz na więcej . Pozdrawiam Paweł B.

Myśle że zakłócanie tego wszystkiego przez takie zmiany nie było by dobre, aczkolwiek "wędkarsko" leszcz by się tam przydał
Witam.
Znalezione w necie..... więc chyba nic dodawać nie trzeba.

Użytek ekologiczny jest jedną z form ochrony przyrody. Do polskiego prawodawstwa został wprowadzony i powołany ustawą o ochronie przyrody z 16 października 1991 r. art. 30 ust.1. Zgodnie z art. 42 obowiązującej ustawy z 16 kwietnia 2004 r. „użytkami ekologicznymi są zasługujące na ochronę pozostałości ekosystemów mających znaczenie dla zachowania różnorodności biologicznej – naturalne zbiorniki wodne, śródpolne i śródleśne oczka wodne, kępy drzew i krzewów, bagna, torfowiska, wydmy, płaty nie użytkowanej roślinności, starorzecza, wychodnie skalne, skarpy, kamieńce, siedliska przyrodnicze oraz stanowiska rzadkich lub chronionych gatunków roślin, zwierząt i grzybów, ich ostoje oraz miejsca rozmnażania lub miejsca sezonowego przebywania”.
Użytki ekologiczne najczęściej powoływane są na nie użytkowanych obszarach rolniczych bądź leśnych, rzadziej terenach miejskich. Odgrywają ważną rolę w zachowaniu różnorodności biologicznej. Są to powierzchnie biologicznie czynne, które zapewniają funkcjonowanie złożonych systemów przyrodniczych. Uzupełniają krajowe sieci obszarów chronionych. Wchodzą w skład korytarzy ekologicznych. Ułatwiają one swobodne przemieszczanie się gatunków oraz związaną z tym wymianę puli genowej, tak ważnej dla przetrwania wielu zagrożonych roślin i zwierząt. To właśnie te niewielkie enklawy dzikiej przyrody w krajobrazie gospodarczym, często są jedynym miejscem gdzie znalazło schronienie wiele rzadkich i chronionych gatunków.
Ta forma ochrony naturalnych zasobów przyrody odgrywa ważną rolę i stanowi uzupełnienie w ochronie gatunkowej roślin, zwierząt i grzybów. Użytki realizują również ochronę zasobów przyrodniczych wymienionych m.in. w Dyrektywie Siedliskowej i Dyrektywie Ptasiej UE czy Konwencji Ramsar o obszarach wodno-błotnych.
W skali regionu lub okolicy odgrywają ważną rolę w ramach małej retencji i wpływają na lokalny klimat.
Użytki ekologiczne odznaczają się dużymi walorami turystycznymi i spełniają ważną rolę w edukacji społecznej. Wykorzystywane są jako obiekty obserwacji do badań naukowych.

Możliwość powoływania użytku ekologicznego,
na mocy rozporządzenia wojewody lub uchwały rady gminy oraz różnorodność środowisk podanych w ustawie możliwych do objęcia ochroną, sprawiła
że jest to obecnie najczęściej stosowana forma zabezpieczenia niewielkich obszarowo ale cennych zasobów przyrodniczych.
Ireneusz M. Kuciński

Czy PZW lub SR mają obowiązek do zarybiania wód
Do zakresu działania Państwowej Straży Rybackiej należy:
• Kontrola przestrzegania ustawy o rybactwie śródlądowym i przepisów wydanych na jej podstawie oraz decyzji i zarządzeń administracyjnych w sprawach rybactwa śródlądowego,
• Nadzorowanie działalności Społecznej Straży Rybackiej na terenie województwa,
• Współdziałanie z Policją, Strażą Leśną i Łowiecką, Społeczną Strażą Rybacką oraz innymi jednostkami organizacyjnymi i społecznymi działającymi na rzecz zwalczania kłusownictwa rybackiego i ochrony wód oraz ochrony przyrody i przestrzegania prawa w tym zakresie,
• Współpraca i współdziałanie z Państwowymi Strażami Rybackimi z ościennych województw,
• Współdziałanie z uprawnionymi do rybactwa w zakresie ochrony dzierżawionych wód,
• Prowadzenie postępowań w przypadkach ujawnienia przestępstw i wykroczeń naruszających przepisy ustawy o rybactwie śródlądowym i ochronie przyrody.

ROZDZIAŁ II
Cele i środki działania Związku

§ 6
Celem Związku jest organizowanie wędkarstwa, rekreacji, sportu wędkarskiego, użytkowanie wód, działanie na rzecz ochrony przyrody i kształtowanie etyki wędkarskiej.
4) prowadzenie ośrodków zarybieniowych, schronisk i przystani oraz innych obiektów służących członkom Związku,
5) racjonalne zarybianie wód będących w użytkowaniu Związku i ich ochronę,

-czy można wykupić część rzeki i na niej sieciami wyłapywać ryby?? Bo tak niektórzy tam robią.
Art. 37.
Szczególnym korzystaniem z wód jest korzystanie wykraczające poza korzystanie powszechne lub zwykłe, w szczególności:
1) pobór oraz odprowadzanie wód powierzchniowych lub podziemnych,
2) wprowadzanie ścieków do wód lub do ziemi,
3) przerzuty wody oraz sztuczne zasilanie wód podziemnych,
4) piętrzenie oraz retencjonowanie śródlądowych wód powierzchniowych,
5) korzystanie z wód do celów energetycznych,
6) korzystanie z wód do celów żeglugi oraz spławu,
7) wydobywanie z wód kamienia, żwiru, piasku oraz innych materiałów, a także wycinanie roślin z wód lub brzegu,
rybackie korzystanie ze śródlądowych wód powierzchniowych.

Art. 26.
Do obowiązków właściciela śródlądowych wód powierzchniowych należy:
1) zapewnienie utrzymywania w należytym stanie technicznym koryt cieków naturalnych oraz kanałów,
2) dbałość o utrzymanie dobrego stanu ekologicznego wód,
3) regulowanie stanu wód lub przepływów w ciekach naturalnych oraz kanałach stosownie do możliwości wynikających ze znajdujących się na nich urządzeń wodnych oraz warunków hydrologicznych,
4) zapewnienie swobodnego spływu wód powodziowych oraz lodów,
5) współudział w odbudowywaniu ekosystemów zdegradowanych przez niewłaściwą eksploatację zasobów wodnych,
6) umożliwienie wykonywania obserwacji i pomiarów hydrologiczno-meteorologicznych oraz hydrogeologicznych.

jeden z rybaków posiada kamizelkę odblaskową PZW a wiem, że do niego należy.

Jaka jest to woda??Kto jest wlascicielam lub dzierzawca , jeśli taki istnieje??
Coś na temat ochrony roślin wiem ,bo doświadczyłem na własnej skórze jaki to okropny jestem wandal przyrody:na moim stanowisku, pomiedzy szuwarami szczelina o szerokości co najmniej 5m ,usawiam kije rzuty i czekanko .... pik pik sygnalizator daje znać że coś się dzieje co za pech na żyłkę uwiesiło się pełno "śmieci"(resztki zgniłej roślinności dryfujące w postaci kożucha) trzeba ją oczyścić,kożuch dośc wielki więc go usuwam kilka minut i dzień dobry -policja poproszę dokumenty etc. jestem zmuszony nałożyć na pana mandat karny za niczenie zieleni nabrzerznej po krótkiej polemice wytłumaczyłem się z tego pouczenie.... ale wiecie co policjanci mieli rację po ich odejściu w tym pływajacym "bele czym" znalazłem wijące się małe węgorze wróciły do wody niestety już bez "zielska" Drodzy koledzy uważnie i rozważnie podchodżmy do matki natury ,to się nam opłaci pozdrawiam

życie to również MY

Unikalny zespół fortyfikacyjny z czterema bastionami w obrębie tzw. Fortu Carré, piwnicami Wieńca i Prochownią Szańca Wschodniego w zewnętrznym pasie umocnień. Obiekt przez wiele lat był użytkowany jako magazyny, ale kiedy pod koniec lat dziewięćdziesiątych zaprzestano wykorzystywania Twierdzy w takich celach, liczebność zimujących nietoperzy zaczęła stopniowo rosnąć. W lutym 2005 roku naliczono ich tam już 313 osobników, choć po przeprowadzonych rok później pracach remontowych liczba zimowych lokatorów spadła do około 130 i na takim poziomie utrzymuje się do dziś. Ugrupowanie nietoperzy zdominowane jest przez nocka Natterera; liczny jest też nocek rudy; towarzyszy im (regularnie, choć nielicznie) narażony na wymarcie w skali Europy nocek łydkowłosy, mający tu jedyne zimowisko na Pomorzu Gdańskim. Ponadto, w podziemiach Twierdzy spotykano pojedyncze osobniki nocka dużego, nocka wąsatka, nocka Brandta, mroczka późnego, gacka brunatnego i karlika większego. Z uwagi na regularne występowanie (od września do marca) rzadkiego nocka łydkowłosego, Twierdza została zgłoszona do europejskiej sieci ekologicznej "Natura 2000" jako tzw. Specjalny Obszar Ochrony. Tworzenie takich ostoi dla wybranych gatunków zwierząt i roślin oraz ich siedlisk jest obowiązkiem Polski, wynikającym z dyrektyw Unii Europejskiej. Zimowisko jest jednak zagrożone przez realizowane obecnie remonty Fortu Carré, konieczne dla ratowania substancji zabytkowej Twierdzy, niszczejącej przez wieloletnie oddziaływania pobliskich zakładów przemysłowych. Aby skompensować zanik części zimowych kryjówek dla nietoperzy, w 2005 przeprowadzono adaptację Prochowni Szańca Wschodniego. Wejścia zabezpieczono kratami, zaś wewnątrz ustawiono ściany z cegły-dziurawki - w jej otworach już dwa lata później pojawili się pierwsi skrzydlaci lokatorzy, zażywający tam rozkoszy snu zimowego.

Dokładnie wczoraj rozpoczęła się międzynarodowa wystawa sprzętu i maszyn rolniczych "Agro Show 2008" w Bednarach koło Poznania.
Producenci ze światowej czołówki prezentowali zarówno starsze i jak i najnowsze modele maszyn przeznaczonych do prac w ogrodach, sadach, lasach i polach.
Oprócz tego prezentowano także chemiczne środki ochrony roślin, nawozy, pasze i ich dodatki, mleczarstwo, ogrodnictwo, warzywnictwo i sadownictwo, materiały i technologie stosowane w budownictwie wiejskim, instytucje naukowo badawcze, ubezpieczenia w rolnictwie, wydawnictwa branżowe.

Na targach królowały przede wszystkim światowe potęg takie jak New Holland, Case, Pronar, Massey Ferguson, Claas, Krone, Vaderstadt, Mc'Cornic i inne...

Wystawa będzie trwać do 22 września i gorąco zachęcam wszystkich do odwiedzenia starego lotniska w Bednarach, bo naprawdę jest na co popatrzeć

Dołączam zdjęcia z wczorajszej wycieczki



Będzie więcej zdjęć, bez obaw

Polskie Towarzystwo Ochrony Przyrody „Salamandra” po raz szesnasty zaprasza do udziału w Ogólnopolskim Konkursie Fotografii Przyrodniczej FOTO-EKO. Tradycyjnie już organizacja zachęca do uchwycenia w kadrze piękna malowniczych polskich krajobrazów, uroku napotkanych zwierząt i roślin, jednym słowem – do zaprezentowania fotograficznych efektów spotkań z polską przyrodą.

Czasu malutko zostało, bo prace przyjmowane są do dnia 1 października...
By sprotować wszystkie bzdury w broszurze wydanej przez inwestora drogi przez Rospudę, trzeba by napisać taką samą broszurę

Jakie mamy drogi w Polsce - wiadomo. Odpowiedzialna za nie Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad postanowiła zająć się przyrodą. A przede wszystkim chronioną unijnym prawem Doliną Rospudy, którą chce przeciąć obwodnicą Augustowa. Zrobiła to w dołączonej wczoraj do "Dziennika" wkładce "O co chodzi w Rospudzie". Przypomnijmy, że na wniosek Komisji Europejskiej sprawą tej drogi zajmuje się Europejski Trybunał Sprawiedliwości.

Przejdźmy się więc nad Rospudę z drogowcami z GDDKiA. Już na pierwszej stronie możemy przeczytać, że po 15 latach badań naukowców (nie słyszałem o takich) "zdecydowano się przeprowadzić drogę przez rezerwat 500-metrową estakadą w najmniej zabagnionym i najbardziej ubogim przyrodniczo terenie". Autor tej rewelacji - jakiś anonim z GDDKiA - najwyraźniej nigdy w miejscu, o którym pisze, nie był.

Gdyby jednak się kiedyś nad Rospudę wybrał (polecam), niech weźmie wysokie gumowe buty. W tym "najmniej zabagnionym terenie" zamoczy się i ubłoci straszliwie. I niech zabierze ze sobą atlas roślin, żeby nie zadeptał jakiejś rzadkiej rośliny wpisanej do Polskiej Czerwonej Księgi Roślin. Np. niezwykle rzadkie: lipiennik Loesela czy fiołek bagienny, a także częściej występujące, ale też zagrożone wyginięciem - wielosił błękitny czy turzyca bagienna. I niech nie lezie tam w okresie lęgowym (1 marca - 31 lipca), bo wypłoszy ptaki.

Inwestor najwyraźniej nie zna statusu terenu, na jakim buduje. Jaki rezerwat!? Choć od lat planuje się go stworzyć nad Rospudą, to właśnie GDDKiA najbardziej się przed tym opierała.

Dalej w broszurce jest tylko gorzej. Pamięć twórców wkładki jest dziurawa jak polska droga. O wyrokach sądowych piszą, że wszystkie były po ich myśli. A o tym, że ostatni kwietniowy przegrali, już nie pamiętają. Może dlatego, że wtedy Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie stwierdził, że przy wyborze lokalizacji zostały popełnione kardynalne błędy, a to oznacza, że Polska sprawę przed Europejskim Trybunałem Sprawiedliwości raczej przegra.

GDDKiA porównuje wariant swój i ekologiczny. Twierdzi, że ten drugi jest dłuższy. Ale swój liczy bez 6-kilometrowego łącznika obwodnicy Augustowa i obwodnicy Suwałk. Z nim obie proponowane drogi są niemal równe. W broszurze poznajemy też nowy gatunek ptaka - orła krzykliwego, który nie istnieje. Dowiadujemy się też, że sowa włochatka wije gniazda, choć tak naprawdę jaja składa w dziupli.

Warto też pamiętać, że jak na razie większość autorytetów - z Państwową Radą Ochrony Przyrody na czele - twierdzi coś dokładnie innego, niż chce nam przekazać w swej broszurce Dyrekcja. Że ta budowa to gigantyczne zagrożenie dla Doliny Rospudy i żadne kompensacje nie powetują strat w przyrodzie. Nawet najczęściej cytowany w broszurze ekspert prof. Aleksander Sokołowski twierdził wcześniej, że taka obwodnica to zabójstwo dla ostatniego stanowiska miodokwiatu krzyżowego - najrzadszego polskiego storczyka.

Według autorów wkładki wbicie ponad 100 żelbetowych pali w torfowisko, połączone z budową mostu technologicznego, jest "chirurgiczną operacją", a "działania inżynierów mają być precyzyjne jak cięcia skalpela", co spowoduje "szkody tak niewielkie, że zagoją się z szybkością rany po ukłuciu igły". Nikomu nie życzymy, by do takiego chirurga trafił.

By sprostować wszystkie bzdury, pomyłki i przemilczenia, trzeba by napisać jeszcze jedną taką broszurę. Gorzej, że na to coś - według szacunków ekspertów z branży - wydano kilkadziesiąt tysięcy złotych z naszej kieszeni. A najgorsze, że tak "profesjonalna" instytucja odpowiada za budowę tak potrzebnych w Polsce dróg i autostrad.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Warszawscy naukowcy tworzą listę zielonych "pochłaniaczy" trujących pyłów


Fot. Marek Malinowski / AG
Róże pomarszczone rosną już na wale Trasy Siekierkowskiej


Fot. AREK SCICHOCKI / AGENCJA GAZETA
Lipa także wchłania szkodliwe dla ludzi pyły


Fot. Paweł Słomczyński / AG
Jawor 'brillantissimum acer pseudoplatanus' pokryty jest ochronnym woskiem absorbującym zanieczyszczenia


Fot. Paweł Słomczyński / AG
Dereń Biały też znajduje się na liście opracowanej przez naukowców

- Żeby zmniejszyć zanieczyszczenie powietrza, trzeba sadzić odpowiednie drzewa i krzewy - uważa prof. Stanisław Gawroński z Wydziału Ogrodnictwa i Architektury Krajobrazu w Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego.

I nawołuje, by zrobić to jak najszybciej, bo już w kwietniu została przekroczona w stolicy dopuszczalna norma szkodliwych pyłów w powietrzu. - Najgorzej wypada Śródmieście, bo tam jest najmniej zieleni. Ale wszystkie 11 naszych stacji w różnych dzielnicach rejestruje wyjątkowo wysokie stężenie pyłów - przyznaje Emilia Trębińska z wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska.

Niebezpiecznych toksyn dostarcza przede wszystkim transport, spalany węgiel i paliwo, ale też np. wyburzanie budynków. - Te pyły są drugim, po paleniu tytoniu, sprawcą raka płuc. Nie powstrzymamy rozwoju przemysłu, wszyscy też nie wyjedziemy na wieś. Dlatego sprowadźmy naturę do miasta i posadźmy tu takie drzewa, które ogromną część tych toksyn po prostu pochłoną - namawia prof. Gawroński.

Naukowcy opracowują już listę drzew i krzewów, które najlepiej pochłaniają zabójcze dla ludzi pyły. Takie rośliny potrafią z jednego hektara "wyłapać" od 60 do 100 kg pyłów. Ich oczyszczająca moc bierze się z ochronnego wosku, którym są pokryte. Na liście jest m.in. klon polny i jawor, lipa warszawska i topola chińska, a także derenie, tawliny jarzębolistne, wierzby wiciowe i róże pomarszczone, które wychwytują zanieczyszczenia przez liście i kolce. - Takie róże rosną już na wale Trasy Siekierkowskiej. Natomiast dereni jest sporo na Ursynowie, np. przy ul. Rosoła - wylicza prof. Gawroński. I deklaruje, że już teraz może urzędnikom zajmującym się zielenią przedstawić listę roślin dobrych do sadzenia w mieście.

Paweł Lisicki, naczelnik systemu przyrodniczego miasta jest tym bardzo zainteresowany. - Co prawda sami tworzymy listę drzew, które najlepiej znoszą miejskie warunki, w tym suszę i sól, ale jesteśmy otwarci na rozmowy. Jeśli naukowcy przekonają nas, że określone rośliny świetnie pochłaniają pyły, to na pewno je posadzimy - obiecuje.




Nie potrzebują statków kosmicznych - wystarczy im człowiek, by przemieszczać się na nowe terytoria i je zasiedlać. Obce gatunki roślin i zwierząt atakują. Są agresywne, świetnie przystosowane i groźne

Żółwie, stonka, szop i babka Co trzeci gatunek ryby i co dziesiąty ssak oraz ptak w Polsce to dla naszej przyrody obcy. Coraz szybciej dołączają też do nich owady, płazy i gady. Żółwie czerwonolice przywożone do hodowli w akwarium są dziś bardzo poważnymi konkurentami dla naszego rodzimego żółwia błotnego. Szopy sprowadzono z Niemiec albo na fermy hodowlane albo jako zwierzęta domowe. Ryba babka bycza dostała się do Bałtyku wraz z wodami balastowymi statków, a stonka przywędrowała z transportami żywności.


Polska baza danych o najeźdźcach liczy aktualnie 761 gatunków (zobacz: z czego prawie połowa to rośliny, ok. jedna trzecia bezkręgowce, a reszta kręgowce. Bazą administruje dr Wojciech Solarz z Instytutu Ochrony Przyrody PAN w Krakowie. Bez namysłu wymienia dwa największe globalne zagrożenia dla przyrody - niszczenie niektórych siedlisk oraz inwazje biologiczne: walka na śmierć i życie pomiędzy najeźdźcami i tubylcami.


To nie gosposia Beethovena

W 1818 roku mieszkający w Wiedniu Ludwig van Beethoven kompletnie ogłuchł. Wcześniej jednak ucho genialnego kompozytora łowiło każdy dźwięk. Być może w czasie wycieczek za miasto Beethoven zapamiętał głos małego ptaszka o szarej główce i cynamonowym upierzeniu. Raczej go nie widział, bo ptaszek zakłada gniazdo na ziemi wśród gęstych roślin, a śpiewa tuż pod szczytami wysokich drzew. Pierwsze nuty śpiewu ptaszka utkwiły Beethovenowi w głowie, bo gdy ornitolodzy słuchają dziś V Symfonii napisanej w 1802 roku, nie mają wątpliwości, że rozpoczyna ją pieśń godowa samca ortolana. Teorię mówiącą o tym, że początek to śmiech gosposi wielkiego kompozytora, ornitolodzy odrzucają; pieśń ortolana bardziej odpowiada tym nutom niż jakiś tam śmiech.

- Za czasów Beethovena na pewno łatwo było usłyszeć tego ptaka w większości krajów Europy - mówi dr Chylarecki. - Ale gdyby Beethoven żył w Niemczech w drugiej połowie XX wieku, V Symfonia zaczynałaby się inaczej.

Ortolan w Niemczech i większości krajów Europy Zachodniej zagrożony jest wyginięciem. Szansę zapoczątkowania V Symfonii śpiewem ortolana Beethoven miałby za to w Polsce. Wynika to z monitoringu pospolitych ptaków lęgowych prowadzonego od 2000 roku przez Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Ptaków: co trzeci europejski ortolan mieszka w Polsce!

Do Małego Śnieżnego Kotła w Karkonoszach powraca skalnica śnieżna (Saxifraga nivalis). Roślinę wyhodowano w uniwersyteckim laboratorium z nasion sprowadzonych ze Spitsbergenu.

asiona skalnicy posłużyły do badań w laboratorium Ogrodu, gdzie opracowano metodę rozmnażania z probówki.

Naukowcy szukali najlepszego podkładu, na którym można by hodować roślinę. Konieczna była do tego zgoda ministra środowiska, ponieważ polarny pierwowzór skalnicy różni się nieco od tej, która przez tysiące lat rosła w Karkonoszach. Korzystając z kilku oderwanych liści rodzimej rośliny, badacze rozmnożyli ją in vitro.

W szkółce Karkonoskiego Parku Narodowego jest już obecnie około pięciuset sadzonek. Zostaną one jednak zasadzone dopiero wtedy, kiedy w górach zupełnie wyginą te, które rosną tu od wieków. W Śnieżnych Kotłach zostały bowiem trzy ostatnie egzemplarze gatunku – to ostatnie w Europie stanowisko, poza Spitsbergenem, gdzie można spotkać skalnicę śnieżną.

Skalnica przywędrowała w Karkonosze podczas ostatniego zlodowacenia. Rośliny północne, do których należy, cofając się przed lodowcem, znalazły schronienie w najwyższej części gór, czyli w Sudetach. Niekorzystne warunki klimatyczne oraz działalność człowieka spowodowały jednak, że zaczęły ginąć.

Stan ten dotyczy jeszcze 25 innych gatunków, nad których przywróceniem pracują przyrodnicy z wrocławskiego Ogrodu Botanicznego. Należy do nich między innymi rozrzutka alpejska.

Środki finansowe na przywracanie roślin pochodzą głównie z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej we Wrocławiu. Prace realizowane są w ramach zadania „Ochrona alpejskich, subalpejskich i górnoreglowych ekosystemów KPN (2003–2004 rok)”.



sakosabo napisał/a:
Strasznie rura mnie smali potem

Nie zgadzam się na zabawy inżynierów genetycznych i zmiany rekombinacji DNA roślin i zwierząt, nie zamierzam być ich królikiem doświadczalnym i testować na sobie, rzekomo zdrowsze produkty.
a ja mam akurat na ten aspekt trochę inne spojrzenie.
W/g mnie większą ruinę w organizmach zwierząt i ludzi zrobią pozostałości chemii użytej do ochrony pól i sadów aniżeli GM Organism. W tej chwili mamy już bakterie GMO produkujące na masową skalę insulinę, polscy naukowcy pracują nad GMO sałatą , która jest nośnikiem szczepionki przeciwko żółtaczce zakaźnej typu B


Reasumując jestem ZA GMO jeśli pozwala zmniejszyć chemizację rolnictwa i leczyć ludzi.
Jestem PRZECIW próbom hodowania "sztucznych"ludzi, krzyżowaniu ludzkiego DNA z czymkolwiek. Wcale bym się natomiast nie obraziła, gdyby ludzkość nauczyła się "hodować" narządy np serce czy wątrobę nerki. lepsze to niż czekanie 8 lat na dawcę....

na bank ma zgagę po browarze hehe i nie moze pić.

Co do Twojego stanowiska nt GMO. Nie jestem konserwatywna przeciwniczką, chociażby z powodów które wymieniłaś tzn z produkcja insuliny( a nie penicyliny?), mnie już mi się podoba tworzenie roślin odpornych na szkodniki... z jednej strony i owszem, fajnie było by zebrać całe plony i nie martwić się o robactwo, z tym, że to prowadzi do braku równowagi ekologicznej. Podobna sytuacja: kiedy przyjmujemy za często i nie regularnie (czyt. niezgodnie z zaleceniem lekarza) antybiotyki, to w końcu bakterie, wirusy i wszystkie inne cholerstwo, w końcu się "uodparnia" i powstają nowe szczepy, podobno już wiele z nich odpornych jest na penicylinę. Podobna sytuacja zaistnieje w momencie, kiedy wyprodukujemy odporne na "wszystko" (temperatury, szkodniki, wilgotność) rośliny. W momencie kiedy szkodników nie będzie, zginie ich naturalny wróg, czyli różnego gatunku ptaszyska, bo one tak szybko nie przerzucą się na inne żarcie.
Wszystko byłoby okey, gdybyśmy mogli powiedzieć że jesteśmy pewni konsekwencji, i w razie potrzeby mogli odpowiednio zareagować.
A fakt tworzenia sałaty ze szczepionką mnie bawi, znaczy się patrząc przez pryzmaty standardu życia w europie- tutaj, jak zachoruję na pewno nie umrę (lub prawie na pewno ), inaczej sprawa wygląda w krajach trzeciego świata, gdzie trudno prowadzić higiniczny tryb życia, kiedy brakuje pokarmu, wody i dachu nad głową... tylko, że dla Czarnego Lądu, my EUROPEJCZycy zrobiliśmy niewiele, ludzie dalej umierają z głodu, aids co trzecie mieszkanieć ( w niektórych-na szczęście- regionach. Czyli "zbawienność" ogromnych, wypasionych owoców i warzyw jest nieco spóźniona, co nie znaczy, że nie powstrzyma nieco tak smutnego procesu jaki mam miejsce w skrajnie biednych krajach

Z jednej strony TAK dla GMO, z drugiej nie wiemy wszystkiego o GMO< a już testujemy na ludziach, konserwanty też miały ułatwić nam życie, tylko dlaczego coraz więcej osób cierpi na choroby powiązane z chemią w jedzeniu, takich jak nowotwory? Podobne wniski mogą wysnuć ludzie za 100 lat..

sakosabo napisał/a:
Strasznie rura mnie smali potem

Nie zgadzam się na zabawy inżynierów genetycznych i zmiany rekombinacji DNA roślin i zwierząt, nie zamierzam być ich królikiem doświadczalnym i testować na sobie, rzekomo zdrowsze produkty.
a ja mam akurat na ten aspekt trochę inne spojrzenie.
W/g mnie większą ruinę w organizmach zwierząt i ludzi zrobią pozostałości chemii użytej do ochrony pól i sadów aniżeli GM Organism. W tej chwili mamy już bakterie GMO produkujące na masową skalę insulinę, polscy naukowcy pracują nad GMO sałatą , która jest nośnikiem szczepionki przeciwko żółtaczce zakaźnej typu B


Reasumując jestem ZA GMO jeśli pozwala zmniejszyć chemizację rolnictwa i leczyć ludzi.
Jestem PRZECIW próbom hodowania "sztucznych"ludzi, krzyżowaniu ludzkiego DNA z czymkolwiek. Wcale bym się natomiast nie obraziła, gdyby ludzkość nauczyła się "hodować" narządy np serce czy wątrobę nerki. lepsze to niż czekanie 8 lat na dawcę....
Znam temat. Lobby petrochemiczne jest bardzo silne. Stać ich na nagradzanie swoich zwolenników.Ostatnią modą jest organizowanie spotkań terenowych organizowanych przez największe koncerny. Oczywiście na każdy problem mają swój produkt. To, że zwierzęta w dziwny sposób w pewnych specyficznych okresach tracą płodność po zastosowaniu ich środków to już nie ich problem. Zawsze znajdą wymówkę. Ato zmiany genetyczne powodowane krzyżowaniem, a to zła wentylacja, a to złe warunki chowu. Generalnie co złego to nie my. Dziwne, że wzrost liczby anomalii genetycznych, wszelkiego rodzaju zwyrodnień i mutacji narasta z roku na rok, a to wraz z umasawianiem produkcji.
Jestem często zapraszany na takie spotkania nt ochrony roślin i hodowli i wiem przez jakie firmy są one organizowane. Dystrybutorzy i organizatorzy dostają firmowe gadżety, sponsorowane wycieczki po kraju ale też zagraniczne (często dla całej rodziny).
Podobnie jak z lekarzami. Poznasz kto z kim trzyma po logo które najczęsciej powtarza się na gadżetach i po lekach które przepisuje wręcz automatycznie . Biuro to esencja prawdy.
W punktach sprzedaży środków ochrony trudno dostać coś dobrego co nie pochodziło by z molochów takich jak Monsanto, Basf itp.


Znam rolnictwo od kolebki i zachęcam Was, kupujcie od drobnych producentów. Są to z reguły ludzie którzy potrafią coś wyhodować i uprawić bez pomocy trujących środków od wielkich koncernów. Nie polecam kupować produktów wysoko przetworzonych. Prawda jest taka, że są one pozbawione naturalnych witamin a ich złudne walory smakowe(jeśli można o nich wogóle mówić) to zasługa ulepszaczy, spulchniaczy, emulgatorów, zakwaszaczy, subst smakowych itd, itp...Także najlepiej kupywać na bazarach, targach itp, albo bezpośrednio od rolnika.

Wśród potentatów coraz mniej jest prawdziwych rolników, którzy troszczą się o swoje zwierzęta i uprawy( a więc to co później jecie). Ci giganci są wycwanieni i nie jedzą swoich produktów bo wystarczająco się naoglądali jak wygląda ich produkcja. Byłem świadkiem tego, jak jeden z dostawców małych ogórków na rynek niemiecki po zjedzeniu dosłownie 2 5centymetrowych ogórków trafił do szpitala. Przyczyna ? Zatrucie pokarmowe. Ale co się dziwić kiedy firma skupująca nakazała opryskiwać uprawę co drugi dzień w porze wieczorowej. Przypuszczam, że przyczyną tego że Ukraińcy pracujący przy zbiorze chorowali tak często były rózwnież środki chemiczne .

Potentaci Liczą na Was, że kupicie wszystko co się błyszczy, jest duże i ładnie wygląda. Nie wszystko zdrowe co się świeci. Robak wie najlepiej. Ale co zrobić kiedy za produkcję żywności biorą się nawet banki inwestycyjne typu Morgan Stanley. Oni potrafią liczyć tylko procenty. Ma być wydajnie, tanio, szybko i zyskownie. Twoje zdrowie się nie liczy...

Większość wpisanych to nie żywieniowcy a biolodzy (w dużej części genetycy). Przyznam szczerze, że na kwestiach żywieniowych się nie znam. Większość zastrzeżeń odnośnie GMO nie jest jednak związanych z pożywnością, ale z lękiem przed "jedzeniem genów". Lęk ten jest absurdalny. I przy okazji - opinie większości naukowców odnośnie szkodliwości GMO dla ludzkiego zdrowia (z samego faktu bycia GMO) ostatnimi czasy się raczej nie zmieniały. Na dzień dzisiejszy nie ma żadnych (piszę to z pełną odpowiedzialnością) potwierdzonych oraz istotnych statystycznie dowodów na szkodliwość roślin GMO. Co chwila pojawiają się różne "doniesienia", ale na doniesieniach się kończy. Nie było natomiast jeszcze żadnej poważnej publikacji w znaczącym czasopiśmie biomedycznym która przedstawiałaby nawet hipotetyczny model tłumaczący na czym owa szkodliwość miałaby polegać...

Jakub Piątkowski


Czekam aż ktoś mi to obali lub potwierdzi.

PROSZE BARDZO - OBALAM wypowiedz Jakuba Piatkowskiego--> GMO SZKODZI i to BARDZO - Jest to udowodnione najnowszymi badaniami naukowymi - czytaj ponizej:

GMO zagraża płodności ludzi oraz bezpieczeństwu żywności

"Badania austriackiego rządu potwierdzają, że genetycznie zmodyfikowane uprawy zagrażają płodności ludzi oraz bezpieczeństwu żywności.

Wezwanie do natychmiastowego zakazu genetycznie modyfikowanej żywności i upraw.

(13 listopada 2008)

Długoterminowe badania zlecone przez Austriacką Agencję ds. Zdrowia i Bezpieczeństwa Żywności, zarządzaną przez Austriackie Federalne Ministerstwo Zdrowia, Rodziny i Młodzieży, a prowadzone przez Uniwersytet Weterynaryjny we Wiedniu, potwierdza że zmodyfikowana genetycznie (GM) kukurydza poważnie wpływa na zdrowie reprodukcyjne myszy. Przeciwnicy GMO, którzy ostrzegali o niepłodności i innych zagrożeniach dla zdrowia, domagają się prowadzania natychmiastowego zakazu dla GMO w celu ochrony zdrowia ludzi i płodności kobiet na całym świecie.

Badania prowadzone przez Uniwersytet Weterynarii w Wiedniu dowiodły, że karmienie myszy genetycznie modyfikowaną kukurydzą firmy Monsanto doprowadziło do niższej płodności i mniejszej masy ciała. Jeden z prowadzących badanie profesorów prof. Zentek powiedział, że była bezpośrednia zależność między spadkiem płodności a dietą GM, i że myszy karmione tradycyjnym zbożem rozmnażały się w bardziej efektywny sposób..

Podczas badania austriaccy naukowcy wykonali kilka długoterminowych prób w ciągu 20 tygodni z myszami laboratoryjnymi karmionymi dietą zawierającą 33% kukurydzy GM (NK 603 x MON 810), albo podobnej kukurydzy nie-GM używanej w wielu krajach. W porównaniu do grupy kontrolnej, statystycznie istotna wielkość miotów i spadki wagi szczeniąt zostały udokumentowane w trzecich i czwartych miotach myszy żywionych kukurydzą GM."

źródło:


Zapraszam na - tutaj wiecej informacji na ten temat (a jesli ktos z Was jest na myspace to rowniez )

"Polska": Z powodu wszechobecnych chemikaliów w naszym środowisku naturalnym mogą w przyszłości wyginąć wszystkie samce, twierdzą uczeni.
Wczoraj 72 naukowców z krajów UE wystosowało petycję do Parlamentu Europejskiego, apelując o wycofanie z rynku chemicznych środków ochrony roślin.

Z opublikowanego w zeszłym tygodniu raportu organizacji ekologicznej CHEM Trust wynika, że przyroda i człowiek w ostatnich latach są wystawieni na działanie ponad 100 tys. nowych chemikaliów. Wiele z nich oddziałuje na równowagę hormonalną, co najbardziej dotyka samców i ich zdolności rozrodcze. Przykładowo u aligatorów na Florydzie dostrzeżono zwiększenie się poziomu estrogenu, a zmniejszenie testosteronu. Kolejne pokolenia gadów mają mniejsze penisy i problemy z rozmnażaniem - pisze "Polska".

Wśród misiów polarnych coraz częściej rodzą się hermafrodyty, istoty posiadające organy rozrodcze obu płci naraz. W świecie zwierząt naukowcy zauważają także coraz częstsze przypadki partenogenezy, czyli dzieworództwa - czytamy w "Polsce".

Z badań University of Rochester wynika, że synowie kobiet narażonych wcześniej na podwyższony poziom ftalatów częściej rodzą się z mniejszymi członkami i niedorozwiniętymi jądrami. Chłopcy kobiet wystawionych w ciąży na działanie PCB (polichlorowane bifenyle) woleli bawić się lalkami niż zabawkami typowymi dla płci męskiej - wynika z badań Uniwersytetu Erazma z Rotterdamu - pisze Adam Synowiec w "Polsce".

W regionach państw, w których emisja zanieczyszczeń jest największa, już teraz rodzi się dwa razy więcej dziewczynek niż chłopców.

Więcej na ten temat w "Polsce The Times".



@BIMI: daj mi 4 posty/24h



Państwo polskie rozpoczyna kolejny etap wykorzystywania polskich rolników.

Okazuje, się, że każdy rolnik, który sieje zboże, które wcześniej zebrał, uprawia tzw. “piractwo nasienne”. Piractwo nasienne, jak każde inne piractwo jest nielegalne, i grożą za to kary!

Cytat: “Nielicencjonowana produkcja materiału siewnego jest piractwem, które szkodzi wszystkim: rolnikom, firmom nasiennym, hodowcom. Wpływa negatywnie na polskie rolnictwo i nasz wizerunek na świecie. Piractwo nasienne jest nastawione na wysoki zysk przy minimalnych kosztach produkcji i dlatego oferuje nasiona złej jakości, porażone chorobami, niewłaściwie zaprawione i przechowywane. Spadek plonu w wyniku zasiewu nielegalnie sprzedawanych nasion, choćby o kilka kwintali z hektara, stanowi wartość znacznie przewyższającą „oszczędność” wynikającą z niższej ceny zakupu nasion niekwalifikowanych. Ponadto rolnik nie uzyska dopłaty z Agencji Rynku Rolnego.”

Cytat: “Za każdorazowe skorzystanie z tego przywileju rolnik jest zobowiązany uiścić hodowcy (właścicielowi odmiany) opłatę w wysokości obowiązującej dla odmiany w danym roku.”

Ten “przywilej”, to możliwość wysiania wyprodukowanych przez siebie nasion.

Co powinien zrobić rolnik, który zorientował się, że uprawia piractwo? Nie powinien siać własnego zboża, tylko powinien zakupić specjalnie modyfikowane zboże od specjalizujących się w tym firm.
Wyłączne prawo rozmnażania na cele siewne posiadają tylko tzw. hodowcy, a rolnicy są tylko producentami żywności, nie mogą produkować nasion na cele siewne.

Ale istnieje możliwość wysiania własnych nasion! Jest to tzw. “odstępstwo rolne” (nie mylić z przestępstwem).

W skrócie to polega ono na tym, że musisz zapłacić państwu pieniądze za wysianie własnych nasion! A czemu będą służyć te pieniądze? Przeczytajcie sobie fragment Czemu służą opłaty? W skrócie, będzie to finansowanie firm produkujących genetycznie modyfikowane nasiona przez naszych rolników!

Nie wolno w żadnym wypadku siać nasion sąsiada lub zakupionych na targu:

Cytat: „Odstępstwo rolne” dotyczy wyłącznie materiału z własnego zbioru - nie obejmuje nasion odmian chronionych, które zebrał inny rolnik, kupionych „na targu”, nabytych w ramach tzw. „wymiany sąsiedzkiej”. Siew takich nasion jest niedozwolony.

A co należy zrobić, gdybyśmy przypadkiem zauważyli, że ktoś sprzedaje nasiona zbóż bez odpowiedniej licencji? Po prostu należy donieść na niego do Agencji Nasiennej lub najbliższego Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Roślin i Nasiennictwa.

Cytat: “Nasion bez urzędowej etykiety nie należy kupować do siewu, nawet jeżeli są zaprawione, a o otrzymanej ofercie zawiadomić Agencję Nasienną w Lesznie lub najbliższego Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Roślin i Nasiennictwa. Takie nasiona odmian chronionych nie posiadają licencji hodowcy, a ich siew narusza wyłączne prawo hodowcy do odmiany.”

Na podstawie artykułu z portalu

Podczas prób wyjaśnienia fenomenu odkryto wyjątkowe podobieństwo próbek do roślin danego gatunku odbitych w skamielinach sprzed kilkuset milionów lat. Tak więc podczas jednego cyklu rozrodczego całkowicie cofnięto ewolucję. Zadziwiające także okazały się właściwości uzyskanych odmian roślin, np: pięciokolbowa kukurydza odporna na pasożyty i choroby, paproć z liściem bez podziału na blaszki. Statycznym polem elektromagnetycznym potraktowano także ikrę pstrąga – po odchowie do tej pory kopalny praprzodek ujrzał nasze czasy.

Dlaczego więc niewątpliwa sensacja została zatuszowana? Waga nowo otrzymanego pstrąga jest przeciętnie o jedną trzecią większa od typowego hodowanego takimi samymi metodami; okazał się on także odporny na choroby nękające narybek. Z pojedynczego ziarna nie dość, że otrzymywano do dwunastu kolb kukurydzy (do tej pory jedna), to na dodatek plantacja była odporna na dzisiejsze pasożyty i choroby.

Po otrzymaniu wyników badań firma Ciba-Geigy AG opatentowała w roku 1989 w Monachium
technologię (patent nr 0351357) oraz zaprzestała dalszych badań, ukrywając wyniki dotychczasowej pracy. Dlaczego? Jest bowiem również znaczącym producentem medykamentów i szczepionek dla hodowli ryb oraz nawozów i środków ochrony roślin, których nowe odmiany nie potrzebują.

Co jest w tym jednak najważniejsze… Teoria ewolucji nie jest bezpośrednio poparta dowodami – historia człowieka to niemal same białe plamy. Głównym dowodem na ciągłe mutacje są metamorfozy dzisiejszych roślin w porównaniu do skamieniałych przodków. Zasadniczą tezą są zmiany w strukturze DNA komórek organizmów. Jak więc pogodzić odkrycie Szwajcarów, którzy bez modyfikacji genów przywrócili do życia gatunek ryb wymarły ok. 150 milionów lat temu? I to w obrębie jednego pokolenia? Ile to jeszcze ważnych odkryć jest ukrywanych przed opinią publiczną?




Czy obrót złotem nie podlega również regulacjom podobnym do lokacyjnych? USA konfiskowało złoto w dobie kryzysu lat 30'.


Mały update - co do upadku tego systemu - miałem na myśli odejście od niego całkowite - patrzcie zero konsekwencji/kar dla zarządzających bankami, wręcz przeciwnie Rządy wspomagają te instytucje, z pieniędzy podatników, katastrofa. Co można z tym zrobić?

Pozdrawiam.


Nic, nic z tym nie zrobisz, bo zastanów się kto sponsoruje komu kampanie wyborcze.
Wojny jako takiej (jak my sobie wyobrażamy) raczej nie będzie, bo to za duże ryzyko utraty wpływów (generalicja może iść nie na tę stronę na którą powinna).
Prędzej widzę jeszcze większe zacieśnienie globalizacji i coraz większe zbliżenie do powstania jakiegoś nowego rządu o zasięgu większym niż kontynentalny.
Delikatne "popuszczanie pasa" tak by w krajach bogatych (np. UK) nie doprowadzić do niekontrolowanego wyjścia na ulice. Koszty tego poniosą kraje biedne jak np. Polska. Gdzie ludzie są przyzwyczajeni do zaciskania pasa od prawie 20 lat.
W późniejszym etapie coraz większe przejęcia bankowe majątków klasy średniej, tak by wytworzyć społeczeństwo dwuklasowe: klasa posiadaczy - głównie bankierzy, lordowie, osoby najbliżej współpracujący z aparatem bankowym oraz reszta, czyli większość społeczeństwa.
Wówczas ludzie pozbawieni własności będą wynajmować domy/mieszkania, ziemię od banków, oraz płacić za wodę tak jak dziś płacą w Afryce czy Ameryce Południowej (tam gdzie są kompanie amerykańskie) kilku firmą. Ograniczy się swobodę poruszania nie przez zamknięcie granic ale zmniejszenie zasobności portfela przy jednoczesnym podniesieniu cen transportu. Tak, że każdemu powiesz: "masz wolny wybór!" ale co ci z tego jak cię nie będzie stać?
Ludzie którzy piszą, iż najlepiej jest mieć kawałek ziemi i być w 80 czy 60% samowystarczalnym też nie mogą spać spokojnie, bo wystarczy wprowadzić prawo zabraniające własnej hodowli zwierząt ubojowych czy roślin spożywczych bez stosownego zezwolenia i badań weterynaryjnych, które będą tak drogie, że większości na nie stać nie będzie. Oczywiście w trosce o zdrowie obywateli i ochrony środowiska naturalnego;)
Do tego będzie pogłębiana nienawiść miedzy warstwami społeczeństwa i tworzenie podziałów na rolników, miastowych, inteligentów, robotników, komunistów, ludzi prawych co zapewni brak zjednoczenia przeciw nowemu porządkowi.
Z kwestią pieniądza wiąże się nierozerwalnie kwestia własności - nie mówię tutaj o abstraktach typu własność intelektualna lub własność prawa, tylko o własności konkretnych rzeczy. Nie znalazłem w projekcie Wenus na ten temat jednoznacznych deklaracji, czy istniejąca własność będzie respektowana, czy też będą zabierać bogatym, aby dać biednym? Ale biednych ponoć ma już nie być, ale czy będą mieli prawo być bogacze?

Oczywiście, nie jestem do końca zwolennikiem "świętego prawa własności", bo wiadomo, że własność (przynajmniej ta wielka) powstawała i powstaje nie dzięki pracy, lecz dzięki oszustwom i zbrodniom. Ale są mniejsi posiadacze, którzy dorobili się uczciwie z własnej pracy np. mieszkania czy samochodu - czy oni będą się czuli też bezpiecznie? Czy ktoś, kto nie ma mieszkania (tzw. menel), będzie się mógł wprowadzić do mieszkania mojej własności, które chwilowo pozostaje puste i nic nie płacić, bo oczywiście pieniędzy w ogóle nie ma? Czy ten, który nie musi pracować, ale zechce mu się jeść, będzie mógł wejść na czyjeś pole czy do czyjegoś ogrodu i nabrać skolko ugodno, bo przecież wszystko jest nasze? Żywność sama nie wyrośnie - trzeba się przy tym mocno napracować, pomimo daleko idącej mechanizacji rolnictwa - trzeba ziemię zaorać, obsiać, nawozić czy stosować różne środki ochrony roślin. W końcu, ktoś musi jednak jechać tym traktorem czy kombajnem, zakupić do niego paliwo i części, wykonywać drobne naprawy. Czy w "wenusjańskim" społeczeństwie będzie się chciało komuś na to harować?

Zanim zaczniemy się nasładzać wizją społeczeństwa bez pieniędzy, odpowiedzmy na proste pytanie:
Kto i w jaki sposób w takim społeczeństwie przejmie na siebie obowiązek zapewnienia ludziom podstawowych potrzeb życiowych - mieszkań, wyżywienia, ogrzewania i pomocy medycznej? I komu będzie chciało się pracować, aby przynajmniej to minimum zapewnić?

Nielicencjonowana produkcja materiału siewnego jest piractwem, które szkodzi wszystkim: rolnikom, firmom nasiennym, hodowcom. Wpływa negatywnie na polskie rolnictwo i nasz wizerunek na świecie. Piractwo nasienne jest nastawione na wysoki zysk przy minimalnych kosztach produkcji i dlatego oferuje nasiona złej jakości, porażone chorobami, niewłaściwie zaprawione i przechowywane. Spadek plonu w wyniku zasiewu nielegalnie sprzedawanych nasion, choćby o kilka kwintali z hektara, stanowi wartość znacznie przewyższającą „oszczędność" wynikającą z niższej ceny zakupu nasion niekwalifikowanych. Ponadto rolnik nie uzyska dopłaty z Agencji Rynku Rolnego.
„Odstępstwo rolne" dotyczy wyłącznie materiału z własnego zbioru - nie obejmuje nasion odmian chronionych, które zebrał inny rolnik, kupionych „na targu", nabytych w ramach tzw. „wymiany sąsiedzkiej". Siew takich nasion j est niedozwolony.
Nasion bez urzędowej etykiety nie należy kupować do siewu, nawet jeżeli są zaprawione, a o otrzymanej ofercie zawiadomić Agencję Nasienną w Lesznie lub najbliższego Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Roślin i Nasiennictwa. Takie nasiona odmian chronionych nie posiadają licencji hodowcy, a ich siew narusza wyłączne prawo hodowcy do odmiany

Tak sobie myślę, że jedyną obroną rolnika, może być tłumaczenie się, że stworzył własną odmianę zboża, i ją udoskonala, że nie chce kupować modyfikowanych, gdyż przynoszą mu mniejsze plony. Ale pewnie i na to jest jakiś hak w polskim prawie.
Co z tym zrobić ?
Jak rozwiązać ten problem ?
Uświadomienie rolników, że są "ruchani" chyba nie pomoże ?


Źródło:





ekologia to nowa religia. gmo może jest niezdrowe jednak nie należy popadać w paranoje i ograniczać wolność ludzi pod pretekstem ochrony puli genetycznej roślin i zwierząt. zresztą, takie pomysły już były (tylko dotyczyły ludzi, nie roślin) i dziś takie metody uważane są raczej za totalitarne.
koncerny nie zmuszą rolników do uprawy "swojego badziewia". bo niby jak? poza tym jaki miałyby mieć w tym interes? jedyny sens istnienie gmo to fakt, że łatwiej się je uprawia osiągając lepsze efekty. po co koncerny miałyby oddawać swoją broń konkurencji?
Odrobinka autoreklamy Na Winnicach Polskich kilka dni temu opublikowaliśmy kolejny artykuł dr inż. Janusza Mazurka. Po szarej pleśni nastąpiła kolej mączniaka rzekomego. Na wszelki wypadek: . U nas forum nie ma i pewnie nigdy nie będzie, więc trudno zasięgnąć opinii, co sądzicie o artykule Janusza. A bardzo mnie Wasze opinie interesują. Bardzo...

PS. Wiecie, jak fajnie rozmawia się z człowiekiem, który z jednej strony ma solidne podstawy teoretyczne (Janusz jest fitopatologiem), z drugiej - na bieżąco konsultuje ochronę w sporej winnicy, z trzeciej - w swoim czasie zwyczajnie handlował środkami ochrony roślin.

Ale gdzie widać tę degradację? Rysie i wilki wróciły na Dolny Śląsk. Odra oczyściła się tak, że podobno ktoś zjadł rybę w niej złowioną i nie umarł , a już na pewno można posiedzieć latem nad wodą, bo przestała śmierdzieć. Od 1945 roku w Polsce rośnie nieustannie powierzchnia lasów. Zorganizowaliśmy i uporządkowaliśmy użytkowanie środowiska, gospodarkę odpadami. Takich przykładów można podać dziesiątki, jeśli nie setki Się trochę rozpędziłeś a powiedziałbym nawet że nie trochę. A i owszem, są rezultaty działań i to co człowiek zniszczył teraz z trudem naprawia - i trudno nie dostrzec i nie cieszyć się w Polsce z pozytywów. Wynikających zresztą z działań m.in. grup takich jak WWF (czasem prowadzących ekoterroryzm ). Ale zagrożeń dla ogólnie powiedzieć "natury" której zresztą w postaci nietkniętej ręką przez człowieka to już nie ma, tak daleko zmieniliśmy środowisko w którym żyjemy jest jeszcze bez liku. Zanieczyszczenia wód gruntowych chociażby, ze skutkiem na setki lat itd. Polecam - a tam np zapoznanie się z programem ochrony, czy też restytucji rysia w Polsce. Wiem, że piekło jest wybrukowane dobrymi chęciami - tylko, że w tym wypadku lepiej być "przewrażliwionym" na punkcie ekologii, niż pozwolić sobie na lekkomyślność, za dużo to kosztuje. Także w zakresie stosowania środków ochrony roślin (chemii), inzynierii genetycznej itp. przynoszą korzyści a i owszem, ale nie bez ew. kosztów ubocznych. Ja osobiście do drzewa łańcuchem nad Rospudą nie dam się przykuć, ale w zasadzie działania ekologów popieram. W zasadzie, bo zgadzam się zTobą w pełni, że nie należy dawać się nabierać na "płytkie", ale za to chwytliwe "hasełka" i pseudonaukowe wywody
To co z nimi zrobić, to chyba zależy od wielkości winnicy a co za tym idzie od ilości nakładów pracy na usunięcie i kompostowanie liści, bo palenie to mało ekologiczny i śmierdzący sposób ale chyba warto?
Ja z uwagi na zalecenia swojego wujka, przedwojennego mgr. inż. rolnika i specjalisty ochrony roślin wszystkie cząstki organiczne zbieram i kompostuje rzadziej palę w beczce tyle, że skala mojej działalności jest zaledwie "ogródkowa", więc i roboty z tym niewiele.
Zastanawiałem się nad użyciem wysuszonych liści do kopcowania tylko że zmieszne z ziemią przestają być suche a to chyba niesie ryzyko rozwoju w glebie pleśni, grzybków itd , czyli tego przed czym należy się bronić,aby później nie trzeba było stosować zbyt wiele chemii.[/quote]

...Przy założeniu, że zastosowano by najwyższe dopuszczalne dawki środków ochrony roślin i przy wydajności 50hl/ha. Wypadało... ponad 140g roznych chemikaliow na BUTELKE wyprodukowanego wina. Z ciekawości policzyłem, jak to wyglądało w tym roku u mnie (liczę wszystko; Siarkol również). Otóż w przeliczeniu na butelkę wyszło 0,3mg. Oszacowałem wynik, jaki uzyskam po intensyfikacji ochrony, ale jednocześnie przy wzroście produkcji (część winnicy jest jeszcze młoda). Wyszło 0,25mg/butelkę. Sprawdziłem obliczenia dwa razy i chyba się nie pomyliłem. Jak można osiągnąć 140g/butelkę ??!!!
Jeśli takie coś macie na myśli, mówiąc o intensywnej ochronie chemicznej, to ja jestem również przeciw rękami i nogami. Tyle, że tak patrząc, to ja prowadzę winnicę ekologiczną

Ależ Tomku, przecież miedź nie ma niczego wspólnego z uprawą gleby, to jedynie słaby fungicyd kontaktowy. Nigdzie nie sugerowałem, że preparaty miedziowe mają cokolwiek wspólnego z uprawą gleby i stosowaniem herbicydów - to raczej Ty niezauważalnie połączyłeś dyskusję o herbicydach ze środkami ochrony roślin.

Jeśli zaś informację o fitotoksyczności miedzi zrozumiałeś jako toksyczność dla drożdży, a nie dla młodych pędów winorośli - to pomyłka. Może zresztą powinienem napisać jaśniej.

Wyobrażam sobie, że złożony organiczny związek, a to przecież te nowoczesne środki ochrony, może się rozpaść na jakieś bezbolesne CO2, H2O czy inne SO2. Ba! On się z czasem rozpaść musi - w końcu fungicydy, gdyby były obecne w moszczu, wytłukłyby drożdże. Jeśli w moszczu/winie są obecne kationy Cu++, można je jedynie wytrącić. A tu już potrzeba laboratorium... Zestawienie informacji o łatwym rozkładzie związków organicznych (to jest dyskusyjne, ale na razie chyba wystarczy ) z prawie niewykonalnym strącaniem miedzi w moszczu łatwo tak zrozumieć.

Polecam zgłoszenie się do odpowiedniej instytucji w celu przestawienia na uprawę ekologiczną i skorzystanie z dopłat, które mogą pokryć koszty większego wysiłku (praca, paliwo, czas) i pomogą uchronić się przed szkodliwym wpływem substancji rakotwórczych.

Pozdrawiam
Tomek
P.S.
Żeby wszystko było jasne: Maciek jest chemikiem a ja biologiem
Ależ Tomku, przecież miedź nie ma niczego wspólnego z uprawą gleby, to jedynie słaby fungicyd kontaktowy. Nigdzie nie sugerowałem, że preparaty miedziowe mają cokolwiek wspólnego z uprawą gleby i stosowaniem herbicydów - to raczej Ty niezauważalnie połączyłeś dyskusję o herbicydach ze środkami ochrony roślin. Jeśli zaś informację o fitotoksyczności miedzi zrozumiałeś jako toksyczność dla drożdży, a nie dla młodych pędów winorośli - to pomyłka. Może zresztą powinienem napisać jaśniej. Nie zwykłem manipulować informacją, a jedynie przedstawiać możliwie w pełni a także wykorzystywać do maksimum.
A co do herbicydów: od przyszłego roku przechodzę na system zarekomendowany mi przez winiarzy z Niemiec - środkiem rzędu trawka, pod krzewami ugór herbicydowy. Właśnie podnoszę pnie na drugi drut, dla zwiększenia bezpieczeństwa oprysku herbicydem.

...czy jest możliwe, aby taki sam lub podobny efekt osiągnąć stosując opryski przeciw ch. grzyb. niewłaściwie dobranymi mieszankami różnych środków chem.? Czy dodatkowo wysoka temperatura nie jest czynnikiem sprzyjającym powstawaniu takich uszkodzeń?
Pojęcia nie mam Nie spotkałem się z takim efektem po opryskach ani u siebie, ani na znajomych winnicach. Sądzę, że efekty uszkodzeń środkami ochrony roślin pojawiłyby się najpierw na liściach, nie na jagodach.
Szczerze mówiąc, to te jagódki Cosiego wyglądają jak najlepsze aszu zmumifikowane z udziałem Botritis Cinerea, ale cosi mi się wierzyć w to nie chce.
Jeszcze jakieś 10 lat temu tak właśnie było, chemia używana była bez zastanowienia. Teraz wygląda to rochę inaczej. Bardzo popularne są uprawy "bio", zwane po polsku ekologicznymi. Winiarz starający się o certyfikat musi przestrzegać zasad, które są bardzo surowo sprawdzane przez odpowiednie organizmy , najczęściej regionalne instytuty rolnictwa ekologicznego. Istnieją listy dopuszczalnych środków opierających się na wyciągach roślinnych, zw. mineralnych, utzymywaniu równowagi ekologicznej przez wprowadzanie naturalnych wrogów szkodników ( np na mszyce - biedronki i złotooki). Jest tego straszliwie dużo. Coraz bardziej popularne są też uprawy biodynamiczne i te również kontrolowane są przez odpowiednie instytucje ( np Demeter), ale mam wrażenie, że tu panuje nieco większa dowolność stosowanych praktyk. ( No oczywiście chemiczne środki ochrony roślin są wykluczone, ale te naturalne najczęściej robione są na miejscu przez rolnika, stąd różnice)

Ponadto, dla tych, którzy wierzą wyłacznie w chemię , kilka lat temu wprowadzono coś co nazwano "świadomą uprawą" Viticulture raisonée"- polega toto na ograniczeniu chemii do minimum i przestrzeganiu zasad pozwalających na ograniczenie zanieczyszczeń środowiska do minimum. ( np gdzie i jak myś opryskiwacze, ile jakiego środka można użyć max, gdzie wyrzucać opakowania po środkach ochrony roślin etc). Zajmują się tym ośrodki doradztwa rolniczego, które jak sama nazwa wskazuje doradzają, ale i kontrolują pracę winiarzy.

Czy stosowanie naturalnych środków ma wpływ na jakość wina?
To bardzo trudne pytanie. Bo oczywiście zmniejsza się ryzyko zatruć i alergii, zanieczyszczenia środowiska i dewastacji ekosystemów. Ale samo zastąpienie jednego środka drugim nie wystarczy. Nie zastąpi pracy w winnicy, przycinania, prześwietlania, zbioru we właściwym terminie i troski podczas fermentacji i dojrzewania.
Jeśli ktoś robi dobre wina, to przechodząc na uprawę ekologiczną/biodynamiczną, zazwyczaj robi je lepsze. Jeśli nie, to sam wybór środków, pracy winiarza nie zastąpi.[/quote]
Witam serdecznie.
Zgodnie z Twoim życzeniem od dzisiaj bez tytułów (kobietom, oraz wina nie odmawiam -taki jestem)
Powiedz Agnieszko jak to jest we Francji; czy na wielkich winnicach stosuje się chemię bez opamiętania, czy jednak są próby przejścia na ekologiczne metody uprawiania winorośli?,czy jest jakakolwiek pomoc ze strony jakichś zrzeszeń, producentów środków ochrony roślin w stosunku do winiarzy.
Czy takie środki jak Biosept, Biochikol czy Bioczos są brane pod uwagę, a może są jakieś lepsze. Czy stosowanie takich środków ma jakiś wpływ na jakość wina?
pozdrawiam
frank drebin
Przędziorki są maleńkie ( to w gruncie rzeczy roztocza), a mszyce zielonkawe i tez nieduże. Przyjrzyj się tym liściom z bliska.
Te wybrzuszenia są najprawdopodobniej spowodowane nakłuciami wzdłuż nerwów. Bo ani szpeciel pilśniowiec ani phylloxera to to nie jest na pewno.

Tak na marginesie ten Pinot noir rósł i stanął, czy zaczął się rozwijać znacznie później niż reszta?

Misza, nie ma żadnych przeciwskazań co do Primoru, zwłaszcza, że ten środek ma działać selektywnie, przynajmniej producenci tak przekonują. Wiem, ze niektórzy stosowali karate z powodzeniem przeciw mszycom i dlatego o nim wspomniałam. Primor to faktycznie dobry środek.
Niestety nie mieszkam w Polsce i nie znam pełnej oferty środków ochrony roślin dostępnych w kraju. Może wróce do podawania nazw związków chemicznych? Tak będzie bezpieczniej?

Co do Merzlinga, niewiele można zrobić. Jedyne co pozostaje to czekać. Nawet jesli pąki uległy uszkodzeniu, to może odbiją te, które były uśpione i czekały na następny rok. Tyle, ze wegetacja zacznie się u Ciebie z opóźnieniem. Szkoda, że tak późno się za niego wziąłeś. Nie rozumiem dlaczego wszyscy tak nalegają na obcinanie na wiosnę. Nie dość, że ryzykujesz zalanie i zniszczenie pąków, osłabiasz roślinę i zapraszasz grzyby do środka. Pewnie, że w większości wypadków roślina się pozbiera, ale moim zdaniem ryzyko przemrożenia przy obcinianiu późną jesienią albo zimą czy na przedwiośniu zanim soki pójdą w górę, jest dużo mniejsze. Wszyscy tak robią np w Oregonie czy Central Otago i jakoś nic nie przemarza. A bywa tam naprawdę zimno.

...Genetyczna modyfikacja roślin pozwala na produkcję żywności bez chemii,...

I okazało się to podobno największą pomyłką GMO, życie przerosło świetlane wizje naukowców. Dlaczego ? To ograniczenie chemii miało nastąpić dwiema drogami: same rośliny GMO wytwarzają substance toksyczne dla szkodników oraz druga to uodpornienie ich na odpowiednie chemiczne środki ochrony roślin. W pierwszym przypadku same rośliny GMO stały sie źródłem skażenia gleby, dokładniej ich resztki pozostałe po zbiorach. Nawiasem mówiąc są i w plonach więc podobnie jak z klasyczną chemią. W drugim przypadku odporność np na herbicydy spowodowała zmniejszenie ostrożności i dbałości w stosowaniu chemii przez rolników a w efekcie paradoksalnie jeszcze większe nią skażenie.
Jednak niewielu naukowców ma odwagę uderzyć się w pierś i powiedzieć przepraszam ale nie wyszło nam.

Z pamięci przytaczam to co wyczytałem w pewnym piśmie farmaceutycznym. Jeśli ktoś jest zainteresowany to mam cały artykuł ale w postaci zdjęć (jpg).

Zamiast komentować wywody miłosnika żywności przemysłowej polecam link:



Smacznego


Genetyczna modyfikacja roślin pozwala na produkcję żywności bez chemii, pozwoli w przyszłości na produkcję wina w którym nie będzie tych ok 150g na butelkę dodatków, bardzo szkodliwych dla zdrowia. Przeciwnicy tego rodzaju upraw są chyba mało świadomi swojego postępowania i podcinają gałąź na której siedzą. Ochrona środowiska przed wpływem szkodliwych substancji chemicznych jest realizowana między innymi przez hodowlę GMO. Wkładanie tych dwóch rzeczy do jednego worka jest delikatnie mówiąc nie logiczne.

Nie jestem miłośnikiem żywności przemysłowej, jestem przeciwnikiem chemicznych konserwantów i chemicznych metod ochrony roślin, dlatego jestem zwolennikiem upraw roślin genetycznie modyfikowanych.

Pozdrawiam
Tomek

P.S.
Aga, bardzo ciekawie wyglądają te badania w Instytucie w Alzacji, czy coś bliżej wiadomo na ich temat? gdzie można znaleźć więcej informacji?

Jesli idzie o GMO to polecam link





Z góry przepraszam za zboczenie z tematu głównego wątku, ale sprawa wymaga wyjaśnienia.

Cytat z powyższego linka:
- Dr Johnson dodaje, że nie jest zaskoczony wynikami badań. – Zawsze, gdy używa się środków ochrony roślin powstaje odporna na te środki odmiana chwastów - podkreśla.
A jego odporność nie ma nic wspólnego z genetyczną modyfikacją. Nie ma żadnego dowodu na to, że jego nasiona zawierają jakieś tam "transgeniczne elementy" (samo to stwierdzenie świadczy o wiedzy cytowanego - nie ma czegoś takiego jak "elementy transgeniczne", są: geny i organizmy transgeniczne).

Na tym samym portalu jest artykuł prof. Jodko-Narkiewicza, którym znalazły się "kwiatki" w stylu:
"Mechanizm obronny genów rodzimych powoduje osłabienie lub inaktywację genów obcych. Zachodzi strukturalna, genetyczna nietrwałość i brak integracji między genami prowadząca do zmniejszenia zbiorów" - po pierwsze nigdzie nie opublikowano wyników takich badań, po drugie jeżeli nawet, to dlaczego mielibyśmy się bać rozprzestrzeniania tych organizmów? są przecież takie słabe.
"soja transgeniczna uzyskana ze skrzyżowania orzeszka brazylijskiego z soją konwencjonalą"
- no to w końcu jak to jest? powstała w wyniku krzyżowania czy genetycznej modyfikacji?
"W genomach organizmów żywych występują uśpione komórki wirusów i bakterii"
W genomach, komórki bakterii lub wirusy (wirusy nie mają komórek) się nie zmieszczą bo... są za duże. Trudno uwierzyć, że profesor pisze takie rzeczy.

"Yeber (2003) z Departamentu USDA informuje, że wprowadzona w roku 1990 do praktycznej uprawy w Stanach Zjednoczonych transgeniczna odmiana ziemniaków Newleaf, odpornych na stonkę, po upływie dwóch lat od rejestracji została wycofana, ze względu na niewyjaśniony wpływ na zdrowie ludzi endotoksyn BT i zablokowanie sprzedaży przez supermarkety, pod presją organizacji konsumenckich".
Jak widać wpływ jest niewyjaśniony, a zablokowanie sprzedaży nastąpiło na skutek presji organizacji a nie wyników badań.

Ciąg dalszy tego wywodu nie jest wart nawet komentarza, ponieważ zawiera dużą liczbę kardynalnych błędów i w związku z tym nie można brać serio zawartych w nim informacji. Na innych stronach tego portalu jest niestety podobnie.

Apeluję!
Nie dajcie się zwariować! to co tam jest napisane to robienie "wody z mózgu", epatowanie pojęciami trudno zrozumiałymi, używanie ich niestosownie i zestawianie faktów tylko pozornie ze sobą związanych. Mam wrażenie, że tak zwani obrońcy środowiska są manipulowani przez producentów chemii.
Na koniec jeszcze jeden cytat podanego linka:
"na normalnie używane, śmiercionośne środki ochrony roślin"
chyba działa na wyobraźnię i raczej sugeruje konieczność poszukiwania metod unikania ich stosowania. Genetyczna modyfikacja organizmów jest jedną z nich, jak do tej pory bardzo skuteczną, przy okazji wyraźnie ograniczającą sprzedaż chemicznych środków ochrony.

Pozdrawiam
Tomek
Jestem z wykształcenia biologiem, ale nie pracuję w tym zawodzie. Mam stały kontakt ze znajomymi ze studiów, którzy pracują naukowo jako biochemicy i genetycy.

W tym wątku, na pewno byłoby interesujące przedstawienie metod uprawy winorośli, które mogłyby ograniczyć konieczność stosowania środków ochrony roślin.
Jakie: formy prowadzenia, sposoby cięcia, rodzaje utrzymania międzyrzędzi, szczepienie (i inne)? - ułatwiają zwalczanie najpospolitszych i najgroźnieszych chrób.
Na niewielkich uprawach można sobie pozwolić na większe nakłady pracy, żeby zmniejszyć użycie chemii.

Pozdrawiam
Tomek
Jestem z wykształcenia biologiem, ale nie pracuję w tym zawodzie. Mam stały kontakt ze znajomymi ze studiów, którzy pracują naukowo jako biochemicy i genetycy.

W tym wątku, na pewno byłoby interesujące przedstawienie metod uprawy winorośli, które mogłyby ograniczyć konieczność stosowania środków ochrony roślin.
Jakie: formy prowadzenia, sposoby cięcia, rodzaje utrzymania międzyrzędzi, szczepienie (i inne)? - ułatwiają zwalczanie najpospolitszych i najgroźnieszych chrób.
Na niewielkich uprawach można sobie pozwolić na większe nakłady pracy, żeby zmniejszyć użycie chemii.

Pozdrawiam
Tomek
Jak pisała Izka, są przeciwni stosowania tego roztworu jako preparatu wziewnego który nie ma atestu P.Z.H. Nie sprzedają tego roztworu z przeznaczeniem "spożywania" go w jakiejkolwiek formie. Oficjalnie to nie wiedzą do czego ludzie go zamawiają, a w takim stężeniu nikotyny nie ma zakazu sprzedaży, a może służyć np. jako środek owadobójczy do ochrony roślin.
Taki atest P.Z.H. będzie baaardzo ciężko uzyskać. Będzie musiał przedstawić precyzyjną analizę składu chemicznego tego e liquidu, m. inn. zawartość metali ciężkich, pestycydów, herbicydów, formaldehydu itd. badania takie są kosztowne, poza tym P.Z.H. również będzie prowadzić swoje niezależne badania za które słono trzeba zapłacić, a co najważniejsze, nie jest wiadomo czy wdychana para PG lub gliceryny nie będzie miała negatywnego wpływu na zdrowie po kilkunastu latach i P.Z.H nie zaryzykuje ewentualnych spraw sądowych, (wytoczonych również przeciwko P.Z.H. za wydanie takiego atestu) o odszkodowanie za doznany uszczerbek na zdrowiu, choćby miały one wystąpić po kilkunastu latach e palenia. Dochodzą jeszcze warunki higieniczne produkcji takiego preparatu wziewnego, kwalifikacje osób produkujące go, wymogi mogą być ostre jak w produkcji leków w firmach farmaceutycznych. Dochodzi jeszcze czystość samej nikotyny. Na rynku można kupić nikotynę cz. (czystą) nikotyna cz.d.a. jest praktycznie nie do zdobycia, bo nie ma praktycznie zastosowania. Produkują ją tylko firmy farmaceutyczne do plastrów i gum. Poza tą produkcją nikotyna ma zastosowanie jako jeden ze składników środka owadobójczego do ochrony roślin i nie ma potrzeby bardzo wysokiej jej czystości. Można ewentualnie zlecić produkcję nikotyny cz.d.a. firmie chemicznej.

Nie tyle produkcja, co sprzedaż z przeznaczeniem do spożycia, już o tym pisałem w powyższych postach, zwłaszcza jak komuś zaszkodzi i poda do sądu. Chemik nie sprzedaje tego roztworu z przeznaczeniem do spożycia, oficjalnie nie wie w jakim celu to ktoś kupuje, może potrzebować np. jako preparat do ochrony roślin.

Nie miałem na myśli Chemika, tylko osobę (firmę), która to "pakuje" w buteleczki i sprzedaje
Nie tyle produkcja, co sprzedaż z przeznaczeniem do spożycia, już o tym pisałem w powyższych postach, zwłaszcza jak komuś zaszkodzi i poda do sądu. Chemik nie sprzedaje tego roztworu z przeznaczeniem do spożycia, oficjalnie nie wie w jakim celu to ktoś kupuje, może potrzebować np. jako preparat do ochrony roślin.
Sprawa z roztworem nikotyny z PG nie jest jeszcze taka beznadziejna, w chemiku nie mają, może tylko chwilowo PG w klasie czystości cz.d.a. tylko czystą i lepiej takiej nie zamawiać. Jeśli nie będą jednak już więcej mieć tej cz.d.a, to będę jeszcze próbował zamówić nikotynę z gliceryną cz.d.a, którą mają, ale wtedy stężenie nikotyny musi być minimum 18 a najlepiej 24%, wynika to z proporcji z jaką można maksymalnie zmieszać glicerynę z PG, za dużo gliceryny nie można dodać bo za gęste i za słodkie, choć dymi wspaniale. Nie wiem jeszcze czy sprzedadzą takie wysokie stężenie, ale będę próbował. Na forum angielskojęzycznym ktoś robi sobie e liquid nawet 50% na 50% gliceryny z PG, ale dla mnie to za słodkie i wydaje sie za gęste, boję się o atomizer. Na samej glicerynie dymi wręcz nie wiarygodnie. Dla próby możesz spróbować jedną kroplę gliceryny na atomizer i zobaczysz jak to nie wiarygodnie dymi, od jednej kropli nic się jeszcze nie stanie. Od tej aptecznej gliceryny 86% wolałbym tą kosmetyczną o czystości 99.5% bo nie wiadomo właśnie co to jest to pozostałe 14%, a też jest roślinna, choć ja używam syntetycznej (też z tego laboratorium), ale w klasie czystości cz.d.a. (czysta do analizy) o czystości ponad 99.9%. Nie mam pojęcia jakimi właściwościami się różni syntetyczna od roślinnej i która jest lepsza (mniej szkodliwa ?). Zapodam ten temat na forum chemii organicznej, może sie coś dowiemy (i co to jest to pozostałe 14% w glicerynie aptecznej ?) Dla próby też bedę próbował roślinnej i spróbuję wyczaić różnicę, może ta roślinna okaże się mniej słodka i gęsta i będzie można dodać jej więcej dla lepszego dymu, o ile roślinna też tak dymi jak syntetyczna. Wzór chemiczny mają taki sam. Wkrótce będę robił doświadczena z aromatem miętowym z kropli miętowych kupionych a aptece. Nie powinno zajeżdżać terpentyną jak w przypadku czystego syntetycznego mentolu. Szkoda że na forum od razu nie podałeś informacji, że w tym laboratorium nie mają już PG cz.d.a., bo wielu o tym nie wie i zamawia, i niepotrzebnie czeka żeby dostać odpowiedż że nie ma. Można by jeszcze się tak dogadać, żeby kupić PG cz.d.a np. z mazidła pl i wysłać do tego laboratorium, a tam dodadzą nikotynę i wyślą ? Trzeba jeszcze szukać nikotyny z innych żródeł, może któryś z nas gdzieś ją znajdzie ? Nie zechcą sprzedać czystej, to podeślemy PG (jak by nie mieli) i też zrobią gotowy roztwór, może będą gdzieś mieli nikotynę cz.d.a. o ile takowa w ogóle isnieje ? Albo chociaż pochodzenie jej będzie znane. Ta z chemik.aip.pl może być pozyskiwana z plantacji tytoniu o przeznaczeniu przemysłowym, który może być modyfikowany genetycznie i inaczej nawożony, oraz chroniony pestycydami, nikotyna z tego tytoniu może te pestycydy zawierać jak i metale ciężkie. Przeznaczenie nikotyny z tego laboratorium na pewno przecież nie jest wdychanie jej, lecz prawdopodobnie jako jeden ze składników środka owadobójczego do ochrony roślin. Na niemieckim forum też robią ciekawe doświadczenia z liquidem własnej roboty, ale to forum jest bardziej restrykcyjne i administratorka (tam jest dziewczyna) nie pozwala np. podawać składu e liquidu wlasnej roboty. Na angieskojęzycznym jest za to "wolna amerykanka".

PS

Heniek zamówił, ale nie dodał ze chce roztwór nikotyny i PG cz.d.a. i przyslą mu roztwór nikotyny z PG ale z czystym PG, który zawiera nie 0.001% jakichś chlorków i innych zanieczyszczeń, ale 0.5% i teraz pytanie, czy to palić czy wywalić ? Na ile bardziej może być szkodliwy PG z większą ilościa chlorków ?
Sprawa z roztworem nikotyny z PG nie jest jeszcze taka beznadziejna, w chemiku nie mają, może tylko chwilowo PG w klasie czystości cz.d.a. tylko czystą i lepiej takiej nie zamawiać. Jeśli nie będą jednak już więcej mieć tej cz.d.a, to będę jeszcze próbował zamówić nikotynę z gliceryną cz.d.a, którą mają, ale wtedy stężenie nikotyny musi być minimum 18 a najlepiej 24%, wynika to z proporcji z jaką można maksymalnie zmieszać glicerynę z PG, za dużo gliceryny nie można dodać bo za gęste i za słodkie, choć dymi wspaniale. Nie wiem jeszcze czy sprzedadzą takie wysokie stężenie, ale będę próbował. Na forum angielskojęzycznym ktoś robi sobie e liquid nawet 50% na 50% gliceryny z PG, ale dla mnie to za słodkie i wydaje sie za gęste, boję się o atomizer. Na samej glicerynie dymi wręcz nie wiarygodnie. Dla próby możesz spróbować jedną kroplę gliceryny na atomizer i zobaczysz jak to nie wiarygodnie dymi, od jednej kropli nic się jeszcze nie stanie. Od tej aptecznej gliceryny 86% wolałbym tą kosmetyczną o czystości 99.5% bo nie wiadomo właśnie co to jest to pozostałe 14%, a też jest roślinna, choć ja używam syntetycznej (też z tego laboratorium), ale w klasie czystości cz.d.a. (czysta do analizy) o czystości ponad 99.9%. Nie mam pojęcia jakimi właściwościami się różni syntetyczna od roślinnej i która jest lepsza (mniej szkodliwa ?). Zapodam ten temat na forum chemii organicznej, może sie coś dowiemy (i co to jest to pozostałe 14% w glicerynie aptecznej ?) Dla próby też bedę próbował roślinnej i spróbuję wyczaić różnicę, może ta roślinna okaże się mniej słodka i gęsta i będzie można dodać jej więcej dla lepszego dymu, o ile roślinna też tak dymi jak syntetyczna. Wzór chemiczny mają taki sam. Wkrótce będę robił doświadczena z aromatem miętowym z kropli miętowych kupionych a aptece. Nie powinno zajeżdżać terpentyną jak w przypadku czystego syntetycznego mentolu. Szkoda że na forum od razu nie podałeś informacji, że w tym laboratorium nie mają już PG cz.d.a., bo wielu o tym nie wie i zamawia, i niepotrzebnie czeka żeby dostać odpowiedż że nie ma. Można by jeszcze się tak dogadać, żeby kupić PG cz.d.a np. z mazidła pl i wysłać do tego laboratorium, a tam dodadzą nikotynę i wyślą ? Trzeba jeszcze szukać nikotyny z innych żródeł, może któryś z nas gdzieś ją znajdzie ? Nie zechcą sprzedać czystej, to podeślemy PG (jak by nie mieli) i też zrobią gotowy roztwór, może będą gdzieś mieli nikotynę cz.d.a. o ile takowa w ogóle isnieje ? Albo chociaż pochodzenie jej będzie znane. Ta z chemik.aip.pl może być pozyskiwana z plantacji tytoniu o przeznaczeniu przemysłowym, który może być modyfikowany genetycznie i inaczej nawożony, oraz chroniony pestycydami, nikotyna z tego tytoniu może te pestycydy zawierać jak i metale ciężkie. Przeznaczenie nikotyny z tego laboratorium na pewno przecież nie jest wdychanie jej, lecz prawdopodobnie jako jeden ze składników środka owadobójczego do ochrony roślin. Na niemieckim forum też robią ciekawe doświadczenia z liquidem własnej roboty, ale to forum jest bardziej restrykcyjne i administratorka (tam jest dziewczyna) nie pozwala np. podawać składu e liquidu wlasnej roboty. Na angieskojęzycznym jest za to "wolna amerykanka".

PS

Heniek zamówił, ale nie dodał ze chce roztwór nikotyny i PG cz.d.a. i przyslą mu roztwór nikotyny z PG ale z czystym PG, który zawiera nie 0.001% jakichś chlorków i innych zanieczyszczeń, ale 0.5% i teraz pytanie, czy to palić czy wywalić ? Na ile bardziej może być szkodliwy PG z większą ilościa chlorków ?
A tu jeszcze jeden link w sprawie południowo-północno-wschodnio-zachodniej dyskusji:



Przytoczę od razu cytat:
Im gorszy klimat panuje w danym regionie, tym większą uwagę trzeba zwracać na warunki lokalne miejsca, w którym ma być założona winnica. Jak dowodzi przytoczona wcześniej symulacja modelu agroklimatu, ukształtowanie terenu ma istotny wpływ na mikroklimat winnicy. Jeśli myślimy poważnie o większej uprawie winorośli w warunkach ekstremalnych, za wszelką cenę należy szukać południowych lub południowo-zachodnich ewentualnie południowo-wschodnich stoków wzgórz. Przeprowadzone w Niemczech badania wykazały, że korzystne usytuowanie zbocza może zwiększyć temperaturę w okresie dojrzewania winogron o blisko 60% w stosunku do winnic o mniej korzystnej lokalizacji! Jak podaje Tom Plocher za Norbertem Beckerem, w ciche i słoneczne dni temperatura liści i owoców w winnicy może być o 10&ordm;C wyższa od temperatury powietrza. Niestety, ten znakomity efekt może w całości zniwelować wiatr o prędkości powyżej 2 m/sek. (7,2 km/h) jeśli wieje wzdłuż rzędów i 4 m/sek. (14,4 km/h) wiejący w poprzek. Trzeba więc poszukiwać pod uprawę winorośli stanowisk nie tylko odpowiednio nasłonecznionych, ale i osłoniętych od silnych wiatrów. Co jednak zrobić, jeśli warunki naturalne będą mniej korzystne? Po pierwsze: wybrać odpowiedni kierunek przebiegu rzędów. Wielu winogrodników prowadzi dyskusję, czy rzędy mają biegnąć wzdłuż stoku, czy wzdłuż linii północ – południe, lub też wschód – zachód. Przedstawione wyniki badań wskazują jednoznacznie, że nie wolno sytuować rzędów wzdłuż przeważających kierunków wiatrów w okresie wegetacji. Jednym słowem, na przykład na Suwalszczyźnie najlepiej sytuować rzędy na linii północ-południe, gdyż w okresie wegetacji przeważają wiatry zachodnie, ale na Pomorzu trzeba raczej wybrać kierunek wschód – zachód, gdyż najbardziej dokuczliwe wiatry wieją tam z północy. Jeśli stanowisko nie jest chronione w sposób naturalny przez ukształtowanie terenu, budynki lub roślinność, należy samemu zadbać o odpowiednie osłony. Najbardziej radykalnym sposobem jest wzniesienie od północy, wschodu i zachodu kamiennych murów lub drewnianych płotów. Mają one, prócz ochrony przed wiatrem, korzystny wpływ na mikroklimat winnicy, gdyż stanowią ekran termiczny – w dzień gromadzą ciepło, które wieczorem i nocą oddają winoroślom. Trzeba jednak bardzo uważać, by nie zakłócić odpływu zimnego powietrza i nigdy nie wolno sytuować żadnych osłon w poprzek stoku u jego podstawy. Innym bardzo korzystnym sposobem, mającym do tego pozytywny wpływ na wilgotność powietrza i gleby w winnicy oraz niewątpliwe walory estetyczne, jest sadzenie pasów ochronnych z drzew i krzewów. Aby taka osłona była odpowiednio szczelna, powinna składać się z minimum 4 rzędów roślin sadzonych w odstępach 1 x 1 m, z przesunięciem w rzędach o 0,5 m. Oczywiście im więcej będzie rzędów, tym lepiej. Jakie rośliny wybierać? Jeśli krzewów nie okrywa się na zimę, należy sadzić drzewa iglaste lub krzewy zimozielone, które ochronią winnicę przed mroźnymi i wysuszającymi wiatrami. Jeśli chodzi tylko o poprawę mikroklimatu w okresie wegetacyjnym, dobór jest dowolny. Wiadomo oczywiście, że preferowane są gatunki szybko rosnące, by jak najszybciej osiągnąć pozytywny efekt. Pasów roślinności nie należy sadzić od południa, a od wschodu i zachodu usytuować je w takiej odległości, by nie ograniczały nasłonecznienia. Przyjmuje się, że odstęp ten powinien wynosić minimum 1,5 wysokości drzew lub krzewów. W sytuacji, gdy ze względu na rozmiary działki nie można takiego dystansu zachować, należy rośliny osłonowe odpowiednio przycinać i prowadzić w formie wysokiego, gęstego żywopłotu.

Teraz Magdziołek zachodzi w głowę, jak u niej wieje i wyjdzie jej że rzędy mają być... na skos działki
Prawdę mówiąc to liczyłem, że będą również zdjęcia całych drzew, a tu tylko skutki działania według mnie parcha. A przyczyna może być bardziej złożona np. duże zagęszczenie gałęzi, wysokość drzewa (brak możliwości dokładnego opryskania), zacienienie, grasujący parch (jego przetrwalniki dokładnie zagnieździły się w spękaniach kory). Proponuję obecnie opryskać dokładnie drzewa Topsinem lub Silitem o stężeniu wyniszczającym parcha, wygrabiać opadłe liście i je spalić, zbierać pozostałe mumie z drzew. W okresie końca zimy po ustaniu możliwości większych mrozów obniżyć koronę drzew, usunąć część starych i chorych konarów i gałęzi ( w celu odnowienia korony oraz krótkopędów), powstałe rany zasmarować środkiem Funaben lub zwykłą farbą emulsyjną z dodatkim Miedzianu. Stosuj przez rok środki ochrony roślin, a w szczególności zapobiegawcze przeciw parchowi.
Magdziołku spróbuj tego:

Jak sami piszą w ulotce:
"Zabieg interwencyjny
Najbardziej wskazane jest zastosowanie środka w warunkach nie sprzyjających wzrostowi i rozwojowi rośliny. Zabieg wykonać jak najszybciej po wystąpieniu stresu jak np.:
przymrozek,
uszkodzenie środkami ochrony roślin i nawozami dolistnymi,
grad,
inne."

Thiram Granuflo 80 WG

Rodzaj środka: Fungicyd

Producent: Taminco N.V. - Belgia

Zawartość, nazwa oraz producent substancji aktywnej środka ochrony roślin:
tiuram - 80 % (prod. Taminco N.V.)

Tak więc wreszcie siadłam napisać conieco dokładniej o moich obecnych warunkach mieszkaniowo-ogrodniczych

Mieszkanie które tu wynajmujemy jest na pierwszym piętrze w rzędzie czteropiętrowych starych bloków. Między blokami sa drzewa, więc nawet nie jest tak źle, nie mamy wrażenia, że ktoś nam bezpośrednio w okna patrzy Parapety zarówno wewnętrzne i zewnętrzne są szerokie... Jedno duże okno mam południowo-zachodnie, i dwa północno-wschodnie, w tym jedno kuchenne - zobaczymy, czy jakies zioła tam pociągną. Do tego sucha piwnica z małym okienkiem. Meble mamy takie trochę każdy z innej wsi, ale co nam to przeszkadza I ciągle przed nami malowanie.

Ale teraz rzecz ważniejsza
Ojciec Jurka ma 10 min pod Jaworznem kawał działki w fajnym miejscu, ale niestety nie mozna sie na niej budować, bo jest to pas ochrony lasu czy cos w tym stylu. Nie mozna budować i nie mozna stawiać nic stałego, ale jakieś takie marne ogrodzenie i kilka drzewek, to sie chyba nikt nie przyczepi... W każdym razie wynika z tego wszystkiego że będę mieć się gdzie wyżyć ogrodniczo, narazie zbieram kasę na postawienie ogrodzenia Jak narazie będzie to kawałek 40x20m - chyba mi starczy na początek, będzie potem to można ewentualnie powiększyć Myślę zacząć przede wszystkim od części uprawnej - czyli posadzić drzewka owocowe, bo zanim zaowocują... Oczywiście mam juz jakiś plan, ale on dosć płynny jest jak narazie Ale lista roślin które muszę mieć jest dość stała, zmieniam tylko ewentualnie miejsca Narazie jeszcze nie wiem, jaka tam właściwie jest ziemia, i co tam będzie rosło, ale to się sprawdzi w praktyce Ogólnie rzecz biorąc jestem do sprawy narazie nastawiona o tak:

Tylko wolałabym jednak, żeby to ogrodzenie juz było, bo to załatwianie stempli, kogoś do wkopania itp itd to mnie trochę przeraża
Może mi ktoś powiedzieć, ile mniej więcej kosztuje taka jabłonka czy śliwa w szkółce? Nigdy na to nie patrzyłam...
agrowłóknia to jest to co mają w centrach ogrodniczych to ta czarna folia z zielonymii paskami, ma za zadanie przepuścić wodę ale zatrzymać dostęp światła i wzrost chwastów. najlepiej najpierw wyłożyć geowłókninę potem w miejscu nasadzeń zrobić nacięcia na krzyż i tam zasadzić thuje.
Agrotkanina ma za zadanie chronić rośliny przed niedogodnymi warunkami atmosferycznymi, używa jej się np do ochrony niektórych roślin przed zimą (okrywa się taką geotkaniną np. rododendrony na zimę by je ochronić przed mrozem śniegiem).
bezo - o wywarze ze skrzypu i walce z mączniakiem jest wszystko napisane w temacie "Ekologiczne środki ochrony roślin" (trzy tematy niżej niż ten ).
Temat czy lepiej eko czy chemię to jak wiadomo niekończąca się opowieść...
Ale jako że nasz topik to początkowo "Ogrodnictwo ekologiczne" staramy się świadomie ograniczać chemię na rzecz produktów naturalnych - o ile się oczywiście da.
Hej beza 62 Witaj
Ja uratowałam w tym roku moją różę pnącą zaatakowaną przez mączniaka stosując miksturę ze skrzypu polecaną przez Onaelę na 1-ej stronie tematu "Ekologiczne środki ochrony roślin" w tym samym dziale, w którym teraz piszemy, czyli "Szkodniki i choroby"

Jeśli to faktycznie mączniak to spróbuj a nuż się uda
Witam, mam mega ogromną prośbę o wypełnienie ankiety z linka poniżej bardzo pomoże mi to w napisaniu pracy na temat środków ochrony roślin, z góry dziękuję bardzo i pozdrawiam


Internetowa giełda rolnicza

Oferty z całej Polski w wielu kategoriach:
Maszyny rolnicze, produkty rolne, hodowla zwierząt, nieruchomości,
agroturystyka, biopaliwa, nawozy i środki ochrony roślin,
przetwórstwo rolne i spożywcze, usługi i praca, inne...

Wyprzedź konkurencję!

wejdź na


Cześć,
Jest parę sposobów. Jeśli się nie mylę :roll: to ten co sprzedał powinien zapewnić ci odbiór odpadów i on się martwi co dalej. tra-lal-la
Drugi sposób to znalezienie firmy utylizującej odpady chemiczne i zlecenie im tego. Ale to horror bo sam się wożę z pozostałościami środków ochrony roślin, których ś.p. Dziadek na działce zostawił chyba z 10kg i nikt tego nie chce wziąć- bo za mało, bo różne związki, bo..... I oczywiście kupa kasy :evil: Trzeci sposób to rozcieńczyć to w dużej ilości wody i w kanalizację. NaOH to inaczej "kret" więc wszystko gra, azotyn w niewielkich ilościach jest stosowany do peklowania(chyba nie pomyliłem) więc też wszystko gra. Tylko rozcieńczenie musi być dość duże, żeby czegoś nie zjadło.
Piotr.
p.s. po jakiej ilości oksydowania zużyły się związki i poczym to poznałeś?
Ule gwałtownie pustoszeją, pszczoły giną miliardami. Powody są nieznane. Zjawisko to objęło już praktycznie cały świat i zagraża rolnictwu.
Tylko w Stanach Zjednoczonych zimy 2007 roku nie przeżyło 60 proc. rojów, w niektórych stanach wschodnich i południowych nawet 90 proc. W kanadyjskiej prowincji Quebec wyginęło 40 proc. rojów, we Francji, Szwajcarii, Niemczech, Portugalii, Grecji – jedna czwarta. W Polsce nieco mniej, ale nasi pszczelarze też mają do czynienia z tą plagą, jak zresztą cała Europa. Podobnie jest w Azji i Ameryce Południowej.
Pierwsze oznaki tego, co przerodziło się w kataklizm, zaobserwowano w XX stuleciu. Naukowe studium zjawiska miało miejsce w 1979 roku. Teraz kataklizm objął cały świat. Co się dzieje?
Przebieg zjawiska, które nazwano CDD (Colony Collapse Disorder), jest wszędzie taki sam: ul pustoszeje niemal z dnia na dzień. Przy czym, co najdziwniejsze, nie ma w nim martwych owadów. Nie ma również robotnic, jest tylko królowa, która nie przestaje znosić jajeczek, kilka młodych pszczół i parę dorosłych zaatakowanych przez wirusy i grzyby. Plaster jest otwarty, ale mimo to zapasy miodu i pierzgi (pyłku pszczelego) pozostają nienaruszone przez pszczoły z innych rojów.
W wielu krajach prowadzone są badania zmierzające do odkrycia przyczyny tego zjawiska. Na razie rezultaty nie są zadowalające. Badacze ułożyli listę substancji i produktów – środków owadobójczych, ochrony roślin, w ogóle wszelkich środków chemicznych stosowanych masowo w rolnictwie, które szkodzą pszczołom. Trafiają one do gleby, pozostają w niej latami i w efekcie przenikają do kwiatów, z których korzystają pszczoły. Niektóre z nich uszkadzają system nerwowy owadów, sprawiając, że nie potrafią odnaleźć ula.
W latach 60. w Europie rozprzestrzenił się naturalny wróg pszczół, jakim jest pasożytniczy roztocz Varroa jacobsoni. Od kilku lat w Ameryce stał się odporny na większość środków chemicznych używanych do jego zwalczania. Badacze podejrzewają, że jest on głównym sprawcą pszczelego wymierania, ale twardych naukowych dowodów brak.
Być może sprawcą epidemii są grzyby, zwłaszcza Nosema cerenae, znajdowany na ciałach martwych pszczół. Ale na to też nie ma niezbitych dowodów.
A może największym winowajcą jest człowiek, skoro w wielkim stopniu przekształca środowisko naturalne, redukuje bioróżnorodność, wprowadzając monokulturowe uprawy zajmujące setki hektarów. Zabójcze dla pszczół mogą być również zmiany klimatyczne, susze, łagodniejsze zimy sprzyjające aktywności pasożytów, a jednocześnie skłaniające pszczoły do wcześniejszego opuszczania uli, gdy nie ma jeszcze wystarczająco dużo kwiatów.
Najnowsza teoria wyjaśniająca masowe ginięcie pszczół odwołuje się do zjawiska elektromagnetyzmu. Z badań prowadzonych w Niemczech wynika, że od czasu, gdy w masowym użyciu znalazły się telefony komórkowe, zakłócają orientacją pszczół, uniemożliwiają odnajdywanie drogi, ponieważ owady te posługują się falami takiej samej długości do komunikowania się między sobą.
Badacze podejrzewają także, że telefony komórkowe zmniejszają odporność pszczół na pasożyty.
źródło : Rzeczpospolita
Policjanci z Wołomina w jednym z domów w Kobyłce zlikwidowali plantację konopi indyjskich. Na trzech kondygnacjach w specjalnie przygotowanym pokojach, odpowiednio naświetlanym i nawilżanym znaleźli ponad 400 gotowych do przetworzenia roślin. Zabezpieczyli również skradzionego z Pragi Południe peugeota 307 i zatrzymali 47-letniego Dariusza Sz. właściciela posesji.

Policjanci sekcji kryminalnej uzyskali informację, z której wynikało, że na jednej z posesji w Kobyłce może znajdować się dziupla samochodowa. Punktualnie o 6. rano postanowili sprawdzić swoje ustalenia.

Po wejściu na teren posesji z za drzwi garażowych usłyszeli szum wentylatorów oraz poczuli charakterystyczną woń dla marihuany. Gdy weszli do środka, w drugiej części garażu znaleźli w pełni sprawną, działającą linię produkcyjną konopi indyjskich. W specjalnie przygotowanych kuwetach, do których był doprowadzony system nawadniający i specjalnie przygotowany system wentylacyjny połączony z systemem nawilżającym powietrze oraz system oświetleniowo-grzewczy znajdowały się konopie indyjskie, z których wytwarza się marihuanę. W drugim pomieszczeniu przylegającym do garażu policjanci znaleźli dokładnie taką samą linię produkcyjną. Przeszukując pozostałe pomieszczenia kryminalni znaleźli na trzech kondygnacjach jeszcze dwie takie same linie produkcyjne marihuany, pomieszczenia do przygotowywania sadzonek, do hodowli oraz młode sadzonki konopi indyjskich. Zabezpieczyli również chemiczne środki ochrony roślin służące do podlewania sadzonek, kartki z odrębnymi zapiskami dotyczącymi aktualnego stanu produkcji marihuany, temperatury, wilgotności powietrza i czasu produkcji. Funkcjonariusze zabezpieczyli łącznie ponad 400 gotowych do przetworzenia roślin.

Produkcja na tak szeroką skalę wymagała użycia dużej ilości energii elektrycznej, dlatego policjanci postanowili sprawdzić jak duży jest pobór mocy, przy tak prężnie działającym laboratorium. Okazało się, że "licznik chodzi do tyłu" nie wykazując żadnego poboru mocy. Wezwani na miejsce pracownicy zakładu energetycznego potwierdzili podejrzenia policjantów i ustalili, że pobór mocy wynosił 20A/h na jedną fazę.

Kryminalni przeszukując inne pomieszczenia na terenie posesji w jednym z garaży znaleźli również peugeota 307, który po sprawdzeniu okazał się poszukiwany przez policjantów z Pragi Południe i został skradziony w sierpniu br. W tym samym garażu policjanci zabezpieczyli agregat prądotwórczy i poloneza, który służył najprawdopodobniej do przewożenia gotowych już produktów.

Funkcjonariusze zatrzymali 47-letniego Dariusza Sz. właściciela posesji, który tłumaczył się, że posesję wynajął nieznanej mu osobie, bez podpisywania umowy, a za wynajem otrzymywał miesięcznie 3000 złotych.

Teraz policjanci sprawdzają od jak dawna trwał ten przestępczy proceder i ustalają ewentualnych odbiorców marihuany.






Edited by N1
Pozwoliłem sobie dodać zdjęcia
Moje błędy ogólnie: za dużo trzymałem roślinę w małych doniczkach co spowodowało, że była niska, a gałezie z topami się łamały ( topy były za cięzkie ). Nie stosowałem środków ochrony roślin, co spowodowało, że czarne robaki obsiadły topy. Ogólnie to chyba to wszystko...
dzownilismy po sejmach i komisjach zdrowia, dotarlismy do calkiem ciekawego dokumentu gdzie komitet integracji europejskiej cofnal im ten projket ustawy pieknie go uzasadniajac.


oto link:




a szczegolnie warty uwagi jest ten fragment:

W odniesieniu do opiniowanego projektu, uznanie wyłączenia roślin (ich ekstraktów,
wyciągów) Z obrotu rv charakterze produktów rolno-spożyr,vczych (|ecz nie w inn},rn
charakterze) mogłoby zostać uznane za zgodne Z prawem wspólnotow}łn wyłącznie pod
warunkiem przedstawienia przez projektodawcę przekonujących dowodów naukowych,
wskazującychn iebezpieczeństwos tosowaniao dnośnychro ślinw powyż'szymc harakterzed la
zdrowia publicznego oraz wykazaria, iż inne środki, w szczególności o charakterze
indyr,vidualnyl, nie są w stanie zapewnić ochrony warlości wskazanych w art. 30 TWE.
Rozważania w tyrn kontekście w1rnagałoby także wprowadzenie takich ograniczeń' k1Óre
pozwoliłyby na kontrolowanie substancji niebezpiecznych, które mogą zostac
wyekstraktowanez odnośnychr oślino raz ewentualniew skazanie, w jakim stężeniuo dnośne
substancjen iebezpiecznem ogą być faktycznie uznanez a oddziałującew niekorzystny sposób
na zdrowie człorvieka


REASUMUJAC:
Piecha to ciota!

a jezeli chca zlikwidowac dopalacze szybko to musza usunac te rosliny z tej ustawy aby moc przepchac te chemiczne do ktorych komitet integracji sie nie doczepil.
Ghost, zapewne to ślimaki jeśli miałeś malutkie roslinki, heheh.

Ludzie nauczcie się, że bez ochrony przed ślimakami NIE wysadzamy roślin na out!

22.10.2008
MASOWE WYMIERANIE GATUNKÓW
Na naszej planecie odbywa się kolejne, szóste wielkie wymieranie roślin i zwierząt. Dlatego należy się zastanowić, które gatunki są szczególnie cenne przyrodniczo i zintensyfikować wysiłki w celu ich ochrony - piszą biolodzy w tygodniku naukowym "Proceedings of the National Academy of Sciences".

Naukowcy z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Santa Barbara są zdania, że w ciągu kilkunastu-kilkudziesięciu lat z powierzchni Ziemi zniknie około 50 proc. gatunków roślin i zwierząt. Naukowcy twierdzą, że na skutek zmian ekologicznych nasza planeta stanęła w obliczu wielkiego wymierania, przypominającego to, które 65 mln lat temu, po uderzeniu w Ziemię meteorytu, unicestwiło dinozaury.

"Obecne wymieranie to skutek działalności człowieka - zabetonowania planety, produkowania zanieczyszczeń i robienia wielu innych rzeczy" - mówi współautor badań Bradley J. Cardinale z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Santa Barbara. - "Ziemia może stracić nawet połowę gatunków w ciągu naszego życia. Chcemy wiedzieć, które z nich zasługują na najwyższy priorytet ochrony".

Naukowcy prowadzili międzynarodowe badania koncentrujące się na ekosystemach łąk. Ich zdaniem organizmy najważniejsze w ekosystemie to te, które są najbardziej wyjątkowe genetycznie. Powinny one znaleźć się na szczycie listy gatunków chronionych.

Zespół badaczy przeanalizował wyniki 40 badań dotyczących ekosystemów łąkowych i trawiastych z obszaru całego świata. Naukowcy zrekonstruowali historię ewolucyjną 177 gatunków roślin kwitnących.
Naukowcy doszli do wniosku, że pewne rośliny są ważniejsze od innych w stabilizowaniu i podtrzymywaniu funkcjonowania ekosystemu. Rośliny te są zarazem wyjątkowe genetycznie.

Jak wyjaśnia Marc W. Cadotte z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Santa Barbara, obserwowane obecnie znikanie jaskra, który jest wyjątkowy ewolucyjnie, jest większą stratą dla ekosystemu niż stokrotki lub słonecznika - ponieważ są one ze sobą blisko spokrewnione genetycznie.

Najnowsze badania dowodzą, że system ekologiczny, w którym jest mniej gatunków roślin, produkuje mniejszą ilość biomasy. Mniej biomasy oznacza, że mniej dwutlenku węgla zostanie przechwycone z atmosfery i mniej tlenu zostanie wytworzone. Wpłynie to też na załamanie łańcuchów pokarmowych, ponieważ mniej pokarmu będą miały zwierzęta roślinożerne.

(PAP) krx/ tot/
Szanowny Panie, Leśniczy miał rację kierując Pana do naszego Biura. Aby rozpocząć produkcję i obrót leśnym materiałem rozmnożeniowym wyprodukowanym z leśnego materiału podstawowego i jednocześnie działać zgodnie z przepisami zawartymi w ustawie z dnia 7 czerwca 2001 roku o leśnym materiale rozmnożeniożeniowym (Dz. U. Nr 73 poz. 761), podstawową czynnością jest zarejestrowanie zamierzonych działań w Rejestrze Dostawców prowadzonym w imieniu Ministra Środowiska przez Dyrektora Biura Nasiennictwa Leśnego. Zgodnie z art. 45 ust. 1 ustawy obrót leśnym materiałem rozmnożeniowym może być dokonywany wyłącznie przez dostawców zarejestrowanych w rejestrze dostawców.
Natomiast Zgodnie z art. 53 ust. 4 ustawy, kto prowadzi obrót leśnym materiałem rozmnożeniowym nie będąc wpisanym do rejestru dostawców, podlega karze grzywny, karze ograniczenia wolności lub karze pozbawienia wolności do lat 3.
Prosimy o pobranie z naszej strony internetowej (Formularze) wniosku o zarejestrowanie w rejestrze dostawców, wypełnienie go, dołączenie kserokopii decyzji Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Roślin i Nasiennictwa o wpisie do rejestru producentów oraz innych kserokopii dokumentów ( o ile będą potrzebne ) wynikających z pytań zawartych we wniosku o rejestrację i przesłanie tych dokumentów tradycyjną pocztą. Biuro Nasiennictwa Leśnego po otrzymaniu wniosku i wymaganych załączników odwrotnie prześle Panu (również tradycyjną pocztą) decyzję Ministra Środowiska o wpisaniu Pana gospodarstwa do rejestru dostawców.
Jestem rolnikiem. Oprócz gospodarowania na roli mam wydzielone 1,8 ha powierzchni. Na której hoduję sadzonki drzew leśnych, które sprzedaję czterem okolicznym leśnictwom. Pan leśniczy spytał, czy mam decyzję Ministra Środowiska, czy jestem wpisany do rejestru dostawców? Mam wpis do rejestru producentów w Wojewódzkiej Inspekcji Ochrony Roślin i Nasiennictwa w Kosza-linie. Pan leśniczy wskazał mi Biuro nasiennictwa Leśnego. O co chodzi z tym rejestrem dostawców?
Marek Brzostowski
Ekologia (gr. oíkos + lógos = dom + nauka) - nauka o strukturze i funkcjonowaniu przyrody, zajmująca się badaniem oddziaływań pomiędzy organizmami a ich środowiskiem.
Określenia ekologia, ekologiczny są często używane w języku potocznym, mając szeroki i czasem nieprecyzyjny sens znaczeniowy, nie zawsze związany z ekologią jako nauką. Często odnoszą się do sozologii, tj. nauki o ochronie środowiska lub samej ochrony środowiska jako takiej.
Najważniejsze pojęcia ekologii: ekosystem, biocenoza, biotop, populacja, nisza ekologiczna, biom, biosfera, krajobraz.
W początkowym okresie kształtowania się ekologii dzielono ją na:
autekologię czyli ekologię organizmów, zajmującą się badaniem wzajemnego oddziaływania środowiska abiotycznego na organizmy
synekologię czyli ekologię ekosystemów, zajmującą się badaniem grup organizmów (jako całości) w biocenozach oraz zależności między zbiorowiskami organizmów a ich siedliskiem.

Sozologia (gr. sódzo=ochraniam, sódzein=ochraniać + lógos=nauka) - nauka o czynnej ochronie środowiska naturalnego, nauka zajmująca się problemami ochrony środowiska, przyczynami i następstwami niekorzystnych zmian w strukturze i funkcjonowaniu układów przyrodniczych (ekologicznych), zmian wynikających z rozwoju cywilizacji oraz sposobami zapobiegania im i łagodzenia ich skutków. Sozologia to nauka zajmująca się problemami ochrony przyrody i jej zasobów, bada przyczyny i skutki przemian w naturalnych lub zmienionych przez człowieka układach przyrodniczych, zachodzących na skutek procesów antropogenicznych. Poszukuje skutecznych sposobów zapobiegania degradacji środowiska, w zakresie środowiska wodnego zajmuje się jego ochroną przed zanieczyszczeniem, eutrofizacją i degradacją wód. W ramach sozologii są opracowywane praktyczne metody działania zmierzające do zapobiegania lub łagodzenia skutków niekorzystnych zmian środowiska.
Sozologia opisuje zmiany w środowisku przyrodniczym (np. zanieczyszczenie wód, zanieczyszczenie powietrza i gleby), zachodzące zwłaszcza pod wpływem czynników postępu technicznego i sposoby zapewniające trwałość jego użytkowania, korzystająca z metod badań ochrony środowiska i nowocześnie ujmowanej geografii.
Sozologia jest nauką kompleksową (interdyscyplinarną), ściśle związaną z ekologią, geologią i geografią, wykorzystuje wiedzę z różnych nauk technicznych, ekonomicznych i humanistycznych. Sozologia swoje działania opiera na podstawach ekologii i pokrewnych nauk przyrodniczych takich jak: rolnictwo, leśnictwo, rybołówstwo i łowiectwo.

Termin sozologia został wprowadzony w 1965 r. przez polskiego geologa W. Goetla.



USTAWA
z dnia 16 kwietnia 2004 r.
o ochronie przyrody
(Dz. U. z dnia 30 kwietnia 2004 r.)

Rozdział 2

Formy ochrony przyrody

Art. 6. 1. Formami ochrony przyrody są:
1) parki narodowe;
2) rezerwaty przyrody;
3) parki krajobrazowe;
4) obszary chronionego krajobrazu;
5) obszary Natura 2000;
6) pomniki przyrody;
7) stanowiska dokumentacyjne;
8) użytki ekologiczne;
9) zespoły przyrodniczo-krajobrazowe;
10) ochrona gatunkowa roślin, zwierząt i grzybów.
I. Podział źródeł zanieczyszczeń ze względu na powstawanie

A) Punktowe:
a) Ścieki (wody zwrotne) z systemów kanalizacyjnych (przemysłowych i komunalnych)
b) Podgrzane wody chłodnicze (głównie z elektrowni cieplnych)
c) Zasolone wody kopalniane


B) Liniowe:
a) Zanieczyszczenia pasmowe wzdłuż szlaków komunikacyjnych


C) Obszarowe:
a) Odpływy z terenów rolniczych (nawozy i pestycydy, środki ochrony roślin)
b) Odpływy z terenów przemysłowych (nie ujęte w systemy kanalizacyjne) oraz ze składowisk odpadów komunalnych
c) Zanieczyszczenie atmosfery przedostające się do wód


II. Podział źródeł zanieczyszczeń ze względu na umiejscowienie

A) Zanieczyszczenia wód podziemnych
a) Zanieczyszczenia infiltrujące
b) Zanieczyszczenia wprowadzane bezpośrednio

B) Zanieczyszczenia wód lądowych
a) Zanieczyszczenia organiczne
b) Zanieczyszczenia nieorganiczne

C) Zanieczyszczenia mórz i oceanów
a)Ropa naftowa i oleje opałowe
b) Inne zanieczyszczenia

D) Zanieczyszczenia wód atmosferycznych


III. Podział źródeł zanieczyszczeń ze względu na pochodzenie

A) Naturalne czyli domieszki
a) Domieszki wody
b) Domieszki wody wodociągowej

B) Antropogeniczne
a) Rolnictwo
b) Przemysł
System gospodarki odpadami komunalnymi
Pod pojęciem racjonalnej gospodarki odpadami komunalnymi należy rozumieć kompleksowy system organizacyjny, wyposażony w bazę techniczną i odpowiednie mechanizmy prawno-ekonomiczne. Na system gospodarki odpadami składają się:
- zbieranie,
- transport,
- odzysk,
- unieszkodliwianie odpadów, w tym również nadzór nad takimi działaniami oraz nad miejscami unieszkodliwiania odpadów.

Gromadzenie, usuwanie, gospodarcze wykorzystanie odpadów komunalnych
Gromadzenie i wywóz przebiegają w miarę prawidłowo (prawo wolnego rynku), natomiast trudniejszym do rozwiązania zadaniem (stojącym głównie przed władzami samorządowymi) jest utylizacja albo unieszkodliwianie odpadów. Podstawowym elementem w racjonalnym systemie gospodarki odpadami komunalnymi musi być selektywna zbiórka i segregacja odpadów, która jest najczęściej realizowana:
- metodą zbiórki selektywnej „u źródła”,
- w zakładach mechanicznego sortowania odpadów,
- jako sortowanie na składowiskach odpadów.
W celu pozyskania surowców o dobrej, akceptowanej przez rynek i powtarzalnej jakości, niezbędne jest gromadzenie jednorodnych, czystych i nie zmieszanych z innymi składników. Najbardziej efektywnym sposobem jest selektywna zbiórka „u źródła”. Pozwala ona w konsekwencji zmniejszyć koszty nowych produktów, do których zastosowano surowiec odzyskany. Szacuje się, że selektywna zbiórka i kolejno wtórne wykorzystanie odpadów może zmniejszyć strumień odpadów nawet do 50% (minimum 30%). Surowce odzyskane w wyniku mechanicznego sortowania mają znacznie niższą wartość ze względu na zanieczyszczenia innymi substancjami.
Organizując recykling części odpadów, trzeba się koncentrować jedynie na odzyskiwaniu tych materiałów, których przerób jest opłacalny i dostosowany do możliwości rynku. Aktualnie do grupy surowców, które mogą być odzyskane z odpadów komunalnych, zalicza się głównie złom metali, niektóre gatunki makulatury (głównie tzw. mocną) i podzieloną na kolory stłuczkę szkła. Ponadto wydzielenie ze strumienia odpadów komunalnych wielu szkodliwych materiałów (odpady niebezpieczne: baterie, świetlówki, lekarstwa, środki ochrony roślin, farby, lakiery, stężone kwasy) ułatwi w zdecydowany sposób ich unieszkodliwianie.
Stosowanie technologii odzyskiwania surowców wtórnych ma uzasadnienie z gospodarczego punktu widzenia ze względu na:
- istniejące ograniczenia w pozyskiwaniu surowców naturalnych,
- konieczność respektowania zasad ochrony środowiska,
- ograniczoną pojemność składowisk.
W Polsce funkcjonują 52 sortownie (stan na 2002 r.),w których wyselekcjonowano i poddano recyklingowi od 118 tyś Mg odpadów, co stanowiło 1,1% ogólnej ilości, recyklingowi organicznemu poddano ok. 2%, a na składowiska trafiała reszta, tzn. 97% całości wytwarzanych odpadów komunalnych(...)

Fakty:
Produkcja butelek ze stłuczki jest o połowę tańsza.
W produkcji aluminium ze złomu zużywa się 17 razy mniej energii.
Zebranie 60 kg makulatury ratuje jedno drzewo.
Pytania z drugiego koła L III
1. Inokulum- samodzielny organizm lub wyspecjalizowane komórki organizmu zdolne do zainfekowania rośliny-gospodarza (czynnik sprawczy)
2. Patoge policykliczny- to taki patoden, który jest zdolny podczas jednego sezonu wydać wiele generacji
3. łacińska nazwa - podać chorobę- Rosellinia quercina- pleśnienie dębu
4.rysunek grzybów - do jakiej rodziny należą
- Baletaceae
- Polyporaceae
5. Wyjaśnić pojęcie kwarantanna i certyfikat
Kwarantanna- "zwyczjowe określenie" metody ochrony roślin oraz składających się na nią czynności urzędowych, celem jej jest niedopuszcenie do zawleczenia groźnych patogenów, szkodników i chwastów z kraju do kraju (kwarantanna zewnętrzna) lub ograniczenie rozprzestrzeniania się wewnątrz kraju ( kwarantanna wewnętrzna)
Certyfikat
- dokument stwierdzający zgodność wyboru z deklarowanymi w przepisach będź normach właściwościami
- dokument potwierdzający do wykonywania określonych w nim czynności
- potwierdzenie posiadania kompetencji w zakresie określonym w certyfikacie


egzamin z fito 15-02-2008 o godz. 15 sala nr R 11
dla pozaosałych osob

1. Nazwa łacińska grzyba powodującego osutki
2. Fizyczne metody ochrony przed chorobami grzybowymi.
3. No i było zdjęcie słonecznej zgorzeli sosny

Ad 1 - wymień dwa grzyby powodujące osutkę wiosenną
Ad 3 - Czy nie była to pasożytnicza zgorzel siewek?
4 - trzy czynniki potrzebne do wystąpienia choroby :roślina – gospodarz, środowisko zewnętrzne,, patogen
5 - Odporność wieku dorosłego : Wiek rośliny – gospodarza, wraz z wiekiem podatność roślin na choroby zmienia się. Zmienność tę nazywamy ontogenetyczną zmiennością odporności na chorobę. Niektóre rośliny (lub ich części) są podatne na niektóre choroby tylko w wieku młodocianym (zgorzel, rdze). W wieku dorosłym nie ulegają chorobom, mówimy wówczas o odporności wieku dorosłego
Zmieniła się ustawa i zaszły istotne zmiany przy wyznaczaniu stref dla gatunków
po pierwsze - wreszcie jest to ucywilizowane i jednoznaczne - wyznacza się lub nie w formie decyzji administacyjnej. NGO działając na prawach strony ma prawo się odwołać - wcześniej gdy robiono do rozporządzeniem - był bez szans. Strefy bedą oznakowane w terenie - choć znając nasze społeczeństwo tablice będą ginąć. Jest dokładnie doprecyzowane kto w strefie może przebywać a kto nie. W wyznaczonych strefach jest jednoznaczny zakaz wycinania drzew i krzewów. Również budowy obiektów (ambony) urządzeń, instalacji. Każdorazowo odstępstwo wydaje DROŚ - z punktu widzenia KPA w formie decyzji a wiec można się odwołać. całość ujęta jest bardzo zgrabnie w art. 60 znowelizowanej ustawy:
"Regionalny dyrektor ochrony środowiska może ustalać i likwidować, w drodze decyzji administracyjnej:
1) strefy ochrony ostoi oraz stanowisk roślin objętych ochroną gatunkową, o których mowa w art. 48 pkt 1 lit. d;
2) strefy ochrony ostoi, miejsc rozrodu i regularnego przebywania zwierząt objętych ochroną gatunkową, o których mowa w art. 49 pkt 1 lit. e;
3) strefy ochrony ostoi oraz stanowisk grzybów objętych ochroną gatunkową, o których mowa w art. 50 pkt 1 lit. d.
4. Granice stref ochrony, o których mowa w ust. 3, oznacza się tablicami z napisem, odpowiednio: "ostoja roślin", "ostoja zwierząt" albo "ostoja grzybów" i informacją: "osobom nieupoważnionym wstęp wzbroniony".
5. Regionalny dyrektor ochrony środowiska prowadzi rejestr stref ochrony, o których mowa w ust. 3.
6. W strefach ochrony, o których mowa w ust. 3, bez zezwolenia regionalnego dyrektora ochrony środowiska zabrania się:
1) przebywania osób, z wyjątkiem właściciela nieruchomości objętej strefą ochrony oraz osób sprawujących zarząd i nadzór nad obszarami objętymi strefą ochrony, oraz osób wykonujących prace na podstawie umowy zawartej z właścicielem lub zarządcą;
2) wycinania drzew lub krzewów;
3) dokonywania zmian stosunków wodnych, jeżeli nie jest to związane z potrzebą ochrony
poszczególnych gatunków;
4) wznoszenia obiektów, urządzeń i instalacji
7. Wydając zezwolenie na odstąpienie od zakazów, o których mowa w ust. 6, regionalny dyrektor ochrony środowiska kieruje się wymogami ochrony ostoi oraz stanowisk roślin, zwierząt lub grzybów objętych ochroną gatunkową
Teren poligonu rembertowskiego interesował przyrodników nie od dziś (zresztą jak większości dużych poligonów w Polsce), także mówienie, że inwentaryzacja była robiona na szybko może akurat nie być właściwe. Istnieją publikacje dotyczące chociażby tutejszej flory ( np. M. Blicharski, P. Pawlikowski: "Rzadkie i interesujące gatunki roślin naczyniowych poligonu wojskowego w lasach rembertowsko - okuniewskich pod Warszawą", Fragm. Flor. Geobot. Polonica 12(1), 2005), w 2007 roku robiona była przez Lasy Państwowe inwentaryzacja przyrodnicza dotycząca wszystkich terenów w ich zarządzie (czyli również i poligonu) - po tym przedsięwzięciu kilka propozycji do utworzenia obszarów Natura 2000 zostało zgłoszonych przez tę instytucję (pisze o tym w innym miejscu tego forum GrzegorzBP ). Podejrzewam, że ważniejszą przyczyną nie objęcia tego obszaru formą ochrony jaką jest Natura 2000, jest niewielki obszar siedlisk podlegających ochronie oraz ich duże rozproszenie.
Raport o oddzialywaniu na srodowisko firmy Energoutech na chwile obecna obejmuje wylacznie obszar 5,85 ha (na mapce czesc A) i nie bierze pod uwage docelowej powierzchni zakladu, ktora juz na ten moment jest dziesieciokrotnie wieksza, bo dzialka Energoutechu ma 50 ha. A jest to dopiero etap I.

W raporcie nie ma nic o czymkolwiek na terenie, badz w jego sasiedztwie, co wymagaloby ochrony.
Cytuje: "W odległości 1 km brak jest obiektów, które z mocy prawa podlegałyby szczególnej ochronie."

oraz: "Ze względu na odległość i charakterystykę technologiczną ZUO (oddziaływanie ograniczone do terenu lokalizacji) jego eksploatacja nie będzie wykazywała negatywnego oddziaływania w odniesieniu do siedlisk przyrodniczych oraz gatunków roślin i zwierząt, dla ochrony których zostały wyznaczone obszary Natura 2000. W bezpośrednim sąsiedztwie planowanej inwestycji nie ma terenów sklasyfikowanych jako tereny chronione w ramach europejskiej sieci ekologicznej Natura 2000."

Raport nie obejmuje terenow wydzierzawionych przez Energoutech (na mapce czesc E1 przeznaczona wg planu zagosp. pod wysypisko malej uciazliwosci), na ktore firma juz zdazyla zwiezc od kilku do kilkunastu tysiacy ton blizej niesprecyzowanego materialu, ktory wyglada na jakis rodzaj sypkich odpadow. Z tego co mi wiadomo wlasnie tam - w strefie E1, lub E2 (docelowo wysypisko odpadow duzej uciazliwosci) - ma siedliska kumak.

Raport zaklada powstanie gigantycznego zakladu utylizacji odpadow komunalnych i przemyslowych na terenach, ktore maja niekorzystna budowe hydrogeologiczna - bardzo wysoki poziom wod gruntowych, oraz stwierdzona przepuszczalnosc wod gruntowych do wod uzytkowych a ktore nie posiadaja naturalnej bariery geologicznej. Przewidziano tam m.in. produkcje ziemi próchniczej, ktora "sprowadza się do starannego mieszania dostarczanych z oczyszczalni ścieków komunalnych ustabilizowanych osadów ściekowych z odpadami paleniskowymi ze spalania węgla... "

Teren inwestycji jest polozony na obszarze chronionego krajobrazu, jednak z niewiadomych przyczyn nie podlega ograniczeniom, ktore taki obszar ustawowo obejmuja - czyli np. zakaz wznoszenia obiektów szkodliwych dla środowiska i niszczenia środowiska naturalnego.

Raport w zwiazku z dzialalnoscia Zakladu przewiduje zwiekszenie ruchu pojazdow ciezarowych na okolicznych drogach o ponad 50%.

Raport stwierdza rowniez, ze oddzialywanie takiej inwestycji na srodowisko jest wlasciwie znikome i ogranicza sie wylacznie do jej granic.

Jaki obszar jest docelowo przeznaczony pod te inwestycje mozna zobaczyc na aktualnej mapie gminy Zielonka, zalaczonej do planu rozwoju tejze gminy. Zalaczam wycinek tej mapy, oraz zdjecie zatelitarne, na ktore nanioslam granice obszaru zaplanowanego wysypiska.

cala mape oraz plany gminy Zielonka mozna obejrzec tu:


Ja natomiast mogę się opierać tylko na faktach, a fakty to dokumentacja, w której nie potwierdzono obecności kumaka na terenie Energoutechu. Jeśli dysponuje Pan dowodami, że jednak można tam tego, nie ukrywam ładnego płaza spotkać, to bardzo chętnie się z nimi zapoznam.

Bodajże dwa lata temu było wykonywane przez CMOK (Centrum Ochrony Mokradeł) i TP "Bocian" opracowanie, na zlecenie Wojewódzkiego Konserwatora Przyrody. Jego celem było zebranie materiałów do erwentualnego utworzenia Parku krajobrazowego. sam nie brałem udziału w tych pracach, ale są na tym forum osoby które wiedzą na pewno więcej na ten występowania na terenach wokół planowanej inwestycji kumaka i zapewne wielu innych gatunków zwierząt i roślin objetych ochroną gatunkową i tzw. naturowych.

zakaz ogławiania jest sposobem ochrony
nie zakaz ogławiania nie jest sposobem ochrony - jest ZAKAZEM i tyle. Sposobem ochrony może być smarowanie krućca środkiem zabezpieczającym.
a czym jest ochrona przyrody w rozumieniu ustawy masz w rozdziale 1 - przepisy ogólne
Zakaz ogławiania jest bez wątpienia sposobem ochrony. Nie rozumiesz przepisu, to tak jakby rolnik twierdził, że "ochrona roślin" to opryskiwanie i negował ochronę np. gatunkową ( czyli ZAKAZ, a właściwie cały szereg zakazów - niszczenia, pozyskiwania itp. ).
Sposób ochrony to takie zasady postępowania, które mają na celu zachowanie w dobrym stanie, a więc zarówno działanie ( np. właśnie smarowanie, czy pielęgnacja w ogólnym znaczeniu ) jak i zaniechanie działań szkodliwych( zakaz oznacza NAKAZ ZANIECHANIA działań ).
To odnośnie nie konkretnych przedstawionych przeze mnie zadań, ale kwestii czy minister jest tylko od kontroli.
Co do tego ostatniego:
Monitoring ekosystemów górskich
Art. 59 UOOP
Organy ochrony przyrody są obowiązane do inicjowania i wspierania badań nauko-
wych w zakresie:
1) ochrony siedlisk przyrodniczych;
2) ochrony siedlisk roślin i siedlisk zwierząt objętych ochroną gatunkową;
pkt. 1 - masakrowanie drzew - czy może wydać rozporządzenie
Art. 80 UOOP
1. Minister właściwy do spraw środowiska w porozumieniu z ministrem właści-
wym do spraw rolnictwa określi, w drodze rozporządzenia, warunki techniczno-
przyrodnicze zakładania zadrzewień, sposoby ich ochrony(...)
Pozostałe:
Art.111 UOOP
1. Minister właściwy do spraw środowiska sporządza projekt krajowej strategii
ochrony i zrównoważonego użytkowania różnorodności biologicznej wraz z pro-
jektem programu działań.
Czy żwyność modyfikowana genetycznie szkodzi?
Czy środki ochrony roślin (pestycydy) szkodzą?
Czy nawozy sztuczne szkodzą?
Nie wiem.

Czy życie w ciągłym biegu, stresie, przy zbyt małej ilości snu szkodzi?
Nie wiem.

Wiem natomiast, że coraz więcej kobiet ma trudności z zajściem w ciąże, a jak już zajdą to z jej donoszeniem. Wiem, że coraz więcej ludzi popada w depresję, anemię, zapada na różnego rodzaju nowotwory.

Czy wpływ na to ma złe odżywianie?
Nie wiem.

a czy nie da się tutaj zastosować takiego wywłaszczenia jak przy budowie autostrad?
Art. 6. Celami publicznymi w rozumieniu ustawy są:
1) wydzielanie gruntów pod drogi publiczne i drogi wodne, budowa i utrzymywanie tych dróg, obiektów i urządzeń transportu publicznego, części lotniczych lotnisk oraz służących do kierowania, kontroli, nadzoru i zabezpieczania ruchu lotniczego, w tym rejonów podejść, a także łączności publicznej i sygnalizacji;
1a) wydzielenie gruntów pod linie kolejowe oraz ich budowa i utrzymanie;
2) budowa i utrzymywanie ciągów drenażowych, przewodów i urządzeń służących do przesyłania płynów, pary, gazów i energii elektrycznej, a także innych obiektów i urządzeń niezbędnych do korzystania z tych przewodów i urządzeń;
3) budowa i utrzymywanie publicznych urządzeń służących do zaopatrzenia ludności w wodę, gromadzenia, przesyłania, oczyszczania i odprowadzania ścieków oraz odzysku i unieszkodliwiania odpadów, w tym ich składowania;
4) budowa oraz utrzymywanie obiektów i urządzeń służących ochronie środowiska, zbiorników i innych urządzeń wodnych służących zaopatrzeniu w wodę, regulacji przepływów i ochronie przed powodzią, a także regulacja i utrzymywanie wód oraz urządzeń melioracji wodnych, będących własnością Skarbu Państwa lub jednostek samorządu terytorialnego;
5) opieka nad nieruchomościami stanowiącymi zabytki w rozumieniu przepisów o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami;
5a) ochrona Pomników Zagłady w rozumieniu przepisów o ochronie terenów byłych hitlerowskich obozów zagłady;
6) budowa i utrzymywanie pomieszczeń dla urzędów organów władzy, administracji, sądów i prokuratur, państwowych szkół wyższych, szkół publicznych, a także publicznych: obiektów ochrony zdrowia, przedszkoli, domów opieki społecznej i placówek opiekuńczo-wychowawczych;
7) budowa i utrzymywanie obiektów oraz urządzeń niezbędnych na potrzeby obronności państwa i ochrony granicy państwowej, a także do zapewnienia bezpieczeństwa publicznego, w tym budowa i utrzymywanie aresztów śledczych, zakładów karnych oraz zakładów dla nieletnich;
poszukiwanie, rozpoznawanie, wydobywanie i składowanie kopalin stanowiących własność Skarbu Państwa oraz węgla brunatnego wydobywanego metodą odkrywkową;
9) zakładanie i utrzymywanie cmentarzy;
9a) ustanawianie i ochrona miejsc pamięci narodowej;
9b) ochrona zagrożonych wyginięciem gatunków roślin i zwierząt lub siedlisk przyrody;
10) inne cele publiczne określone w odrębnych ustawach.


ale na prozno byloby szukac tu komercyjnych obiektow nastawionych na osiagniecie zysku przez inwestora
co wiecej zgodnie z orzecznictwem pojecia tego nie nalezy interpretowac rozszerzezajaco, co wskazał Naczelny Sąd Administracyjny w wyroku z dnia 10 października 2000 r., sygn. II SA/Kr 1010/2000. Zgodnie z przedstawionym w tym orzeczeniu poglądem, aby mówić o celach publicznych, należy znaleźć cel expessis verbis wyrażony w art. 6 pkt 1-9b albo cel określony jako publiczny w innej ustawie.

Małgorzata Goślińska2008-12-07, ostatnia aktualizacja 2008-12-07 17:10



Kopalnia Bielszowice usuwa szkodę górniczą, działając na szkodę przyrodzie. Wypompowuje wodę ze stawu, w którym śpią chronione gatunki zwierząt
Pierwsi alarm podnieśli wędkarze z koła Halemba. Zapadlisko w Borowej Wsi, dzielnicy Mikołowa na granicy z Rudą Śląską, uważają za dobrodziejstwo przyrody. - Kiedyś było tu wyrobisko popiaskowe, najpierw zostało częściowo zasypane hałdą, a potem zapadło się z powodu eksploatacji węgla, wypełniło wodą i powstał staw, który ma prawie 10 ha powierzchni - zachwyca się Andrzej Skrzela. Ludzie chodzą tu na ryby od ponad 20 lat. Skrzela łowił szczupaki, widział raki, zaskrońce, mnóstwo żab, kaczek, ptaków drapieżnych.

Zawiadomił Jerzego B. Parusela, dyrektora Centrum Dziedzictwa Przyrody Górnego Śląska, który Zapadlisko w Borowej Wsi proponował włączyć do Europejskiej Sieci Ekologicznej Natura 2000 jako siedlisko chronionych płazów, ptaków i roślin. - Rośnie tam pływacz zwyczajny, torfowce, grężel żółty, gniazduje zimorodek, widziano ważkę zalotkę większą - wylicza Parusel.

Kopalnia Bielszowice, która fedruje pod Borową Wsią, co roku pompuje wodę ze stawu, żeby nie podtapiała sąsiedniego lasu. Lustro wody obniża się o pół metra i koniec. Tym razem jednak spadło już o półtora i, jak się dowiedzieliśmy, pójdzie w dół jeszcze o pół metra. Głębokość stawu zmniejszy się w sumie aż o połowę. - To karygodne i niehumanitarne robić coś takiego zimą, w okresie hibernacji zwierząt wodnych. Śpią w mule, a woda jest dla nich jak poduszka cieplna. Bez tej osłony przed mrozami nie przeżyją, prawdopodobnie wiele z nich już jest martwych. Po osuszeniu terenu to samo stanie się z roślinami, które potrzebują wilgotności - ostrzega Parusel.

- Gdyby kopalnia nie musiała, to nie robiłaby tego, bo to bardzo kosztowne - mówi Zbigniew Madej, rzecznik Kompanii Węglowej, do której należy KWK "Bielszowice". Nakaz usunięcia szkody wydał wiceburmistrz Mikołowa Adam Putkowski. - Powód był taki, że staw podtapia rowy odwadniające. Dyrektor kopalni bardzo się dziwił, bo staw znajduje się osiem metrów poniżej rowów. Przecież woda nie płynie w górę - dodaje Madej.

- Przez to, że teren osiada, podnoszą się wody gruntowe. Ludzie w Borowej Wsi mają zalane piwnice. Wyciśniemy tę ziemię jak gąbkę. Gdy staw zostanie odpompowany, woda do niego spłynie i ziemia się osuszy - tłumaczy Putkowski.

Przyznaje, że nie miał pojęcia o bogactwie przyrody zapadliska w Borowej Wsi. - Sprawdzimy i być może przywrócimy stan sprzed pompowania albo przeniesiemy chronione gatunki na teren naszego ogrodu botanicznego. Musimy mieć na uwadze dobro fauny i flory oraz dobro mieszkańców Mikołowa - obiecuje wiceburmistrz.

Sprawę bada również Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Katowicach.

Zalotka większa pojawia się w maju, w lipcu rozmnaża się. Jak każda ważka kopuluje w locie, a lata niezwykle szybko i zwinnie - potrafi nagle zatrzymać się w powietrzu lub stojąc, machać skrzydłami. W locie również łowi. Gdy samica składa jaja do wody, przepędza samców. Zalotkę można poznać po żółtej plamie na ciemnym odwłoku. W Polsce występuje głównie na północy Polski, na Lubelszczyźnie i w Wielkopolsce. Niszczą ją melioracje torfowisk i bagien.


Zbiornik przeciwpowodziowy zmieni klimat całej okolicy
dziś
W powiatach raciborskim i wodzisławskim klimat będzie wilgotniejszy, za to zimy łagodniejsze. Ekolodzy przewidują, że taki wpływ będzie miał na środowisko zbiornik przeciwpowodziowy Racibórz Dolny.

Wczoraj w raciborskim Urzędzie Miasta odbyło się pierwsze spotkanie w ramach kampanii informacyjnej prowadzonej na zlecenie Ministerstwa Rozwoju Regionalnego. Szczegółowy raport o wpływie inwestycji na faunę i florę doliny rzeki Odry będzie gotowy w lutym.

- Na terenie przyszłej budowy pracuje kilkunastoosobowy zespół przyrodników. Inwentaryzacja występujących tu gatunków roślin i zwierząt potrwa do 31 października. Zgodnie z zaleceniem wojewody śląskiego musimy uwzględnić rosnące tu grzyby - mówi Anna Maksymiuk, kierownik pracowni gospodarki wodnej i ochrony środowiska w warszawskiej firmie Hydroprojekt, która przygotowuje raport środowiskowy.

- Chociaż raport o oddziaływaniu inwestycji na środowisko będzie gotowy dopiero za parę miesięcy, już teraz warto prowadzić konsultacje społeczne, chociażby po to, by uniknąć tego, co wydarzyło się w Rospudzie - dodaje Marcin Herman prowadzący kampanię "Nowe drogi rozwoju".

Ekolodzy nie mają wątpliwości, że zbiornik o powierzchni 22 kilometrów kwadratowych będzie miał znaczący wpływ na znajdujący się w sąsiedztwie unikatowy zespół przyrodniczo-krajobrazowy, który tworzą Stawy Wielikąt i Ligota Tworkowska.

- Przy tak wielkim zbiorniku nie może być inaczej. Jednak nie oznacza to, że będzie to oddziaływanie negatywne. Przykład Goczałkowic pokazuje, że sztuczne akweny przynoszą czasem pozytywne skutki. Dziś goczałkowicki zbiornik stał się jedną z przystani ptaków wędrujących ze Skandynawii na południe - mówi Jacek Bożek, prezes bielskiego Klubu Gaja.

Ale ekolodzy znają też przykłady, gdy podobne zbiorniki zaburzyły naturalny ekosystem. - W ostatnich latach znacznie zmienił się klimat w Czorsztynie, gdzie na początku lat 90. wybudowano potężny zbiornik. Widać to nawet gołym okiem, tam nigdy nie było tak intensywnych mgieł. Zniknęły rosnące wcześniej gatunki traw - mówi Bożek. - Przy planowaniu budowy w Raciborzu od samego początku brane są pod uwagę nasze spostrzeżenia - dodaje.

Przedstawiciele firmy przygotowującej raport zaznaczają, że zbiornik będzie miał charakter suchy, więc woda będzie się tu znajdowała tylko w sytuacji zagrożenia powodziowego.

- Nawet kwestia odpływu wody z polderu będzie konsultowana z przyrodnikami - zapewnia Anna Maksymiuk.

Aleksander Król - POLSKA Dziennik Zachodni




Tarnowskie Góry i Bytom będą wspólnie przyciągały turystów

Tarnowskie Góry będą promowały zespół przyrodniczo-krajobrazowy "Doły Piekarskie". W związku z tym miasto nawiązało współpracę z Bytomiem, którego władze niedawno powołały do życia zespół przyrodniczo-krajobrazowy "Suchogórski Labiryn Skalny".

Oba zespoły leżą na granicy miast. "Doły Piekarskie" Rada Miejska ustanowiła 4 października 2006 roku. Obejmuje powierzchnię 27 hektarów. Zdecydowano się go objąć ochroną, bo jest to teren po starych wyrobiskach górniczych. Rosną tam chronione rośliny, jest oczko wodne. Od 1890 roku do początku XX wieku działała tam odkrywkowa kopalnia. Wydobywano między innymi dolomit. Zespół leży w południowo-wschodniej części gminy, w Bobrownikach. Od południa i od wschodu granice tego terenu wyznacza granica miasta, a od północy i zachodu - pola leżące przy ulicach Kruczej i Korola. "Suchogórski Labirynt Skalny" zajmuje teren prawie 20 hektarów. Leży niedaleko ulic Wodczaka, Prywatnej i Obrońców Westerplatte w Bytomiu-Suchej Górze. Tworzą go ścieżki i wąwozy, które powstały w wyniku eksploatacji górniczej. Jest też oczko wodne, wiele cennych gatunków roślin i wysoka na 330 metrów Góra Cipiórg.

Takie obszary mogą przyciągać turystów. - I dlatego właśnie zaproponowaliśmy Bytomiowi współpracę. Będziemy promowali "Doły Piekarskie" jako jedno z miejsc, dla którego warto odwiedzić nasze miasto - mówi Beata Zielonka, rzeczniczka Urzędu Miejskiego w Tarnowskich Górach. Ale żeby promować, trzeba mieć czym. Dlatego gminy stworzą wspólnie opracowanie z informacjami o obu zespołach przyrodniczych. - Rozmowy trwają. Na razie nie wiadomo jeszcze czy to będzie ulotka, czy większe opracowanie. Planujemy złożyć wniosek o dofinansowanie przedsięwzięcia do Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska. Na razie koszty nie są znane - tłumaczy Zielonka. Opracowanie trafi potem między innymi do uczniów.

Miasto już zabrało się za przygotowywanie "Dołów Piekarskich" do zwiedzania. W zeszłym roku wyznaczono tam ścieżkę dydaktyczną. Stanęło przy niej pięć tablic informujących między innymi o wartości przyrodniczej. Na tablicach są też informacje o zakazach obowiązujących na terenie zespołu.

Mieszkańcy bytomskiej Suchej Góry i tarnogórskich Bobrownik uroki wypoczywania na łonie natury odkryli już dawno. - Ludzie przyjeżdżają tu na rowerach, spacerują - mówi Emil Bierawski z Bobrownik. - Tu jest naprawdę bardzo ładnie. W lesie są labirynty, jest oczko wodne. Można tu wypocząć, bo jest cisza i spokój - podsumowuje Józef Kuna.

Agnieszka Klich - POLSKA Dziennik Zachodni

Witam
Pomysł dobry, tylko ciekawe jakie będzie zaangażowanie ze strony producentów. Na podobny temat rozmawiałem we wrześniu 2007 z Prezesem Związku Sadowników RP O/Sadkowice, dostałem zapewnienie o współpracy i nadal czekam. Z mojej strony mogę zapewnić, że podstrona powstanie i będą na niej informacje jakie uda mi się zdobyć, na pewno komunikaty Państwowej Inspekcji Ochrony Roślin i Nasiennictwa. Chętnych do współpracy zapraszam.
Pozdrawiam.
Witam
Pomysł dobry, tylko ciekawe jakie będzie zaangażowanie ze strony producentów. Na podobny temat rozmawiałem we wrześniu 2007 z Prezesem Związku Sadowników RP O/Sadkowice, dostałem zapewnienie o współpracy i nadal czekam. Z mojej strony mogę zapewnić, że podstrona powstanie i będą na niej informacje jakie uda mi się zdobyć, na pewno komunikaty Państwowej Inspekcji Ochrony Roślin i Nasiennictwa. Chętnych do współpracy zapraszam.
Pozdrawiam.
Czasy ciężkie - fakt! W kraju koniunktura nie najlepsza, kryzys, wzrost cen środków ochrony roślin, nawozów.
Wiele (szczególnie tych małych) gospodarstw nie bardzo wie jak poradzić sobie z obniżeniem opłacalności produkcji, ze strachem patrzy w przyszłość...!
Przejeżdżając przez polską wieś coraz częściej widzimy puste obiekty produkcyjne takie jak chlewy, stodoły, kurniki....nie sposób wyliczyć wszystkich. Żal patrzeć!
A przecież można to umiejętnie zagospodarować, można pokusić się o zmianę profilu produkcji.
jest wiele możliwości, wiele rozwiązań, wiele pomysłów na stworzenie stabilnego biznesu w rolnictwie.
Przedstawiamy kilka propozycji, które w oparciu o wiedzę, doświadczenie ludzi zajmujących się w sposób profesjonalny nauką, badaniami stanowić będą nietuzinkowy sposób na rozkręcenie własnego biznesu.
Przedsiębiorstwo Doradztwa Rolniczego „AQUA-AGRO PROJECT” we współpracy z Instytutem Rybactwa Śródlądowego w Olsztynie – Zakład Rybactwa Jeziorowego zaprasza do skorzystania z oferty kursów zawodowych – rolniczych o profilu rybackim i rolniczym:
- HODOWLA RAKÓW
- HODOWLA ŚLIMAKÓW
- HODOWLA SUMA AFRYKAŃSKIEGO
- HODOWLA JESIOTRÓW, PSTRĄGA I SUMA EUROPEJSKIEGO
Zainteresowanych prosimy o kontakt – wyślemy bezpłatne informacje.
Zapewniamy pełną współpracę, zbyt, pomoc w pozyskaniu środków UE, kredytów rolniczych
Jeżeli jesteś właścicielem stawów rybnych, terenów pod ich budowę, obiektów gospodarczych takich jak: szklarnie, pieczarkarnie, chlewnie, obory, hale, inne – TA OFERTA JEST DLA CIEBIE!
tel: 0885 980 926
Co do terminu siewu i dawki to powszechnie jest wiadomo ze im pozniej tym trzeba wiecej. Widzialem doswiadczenia siewow pszenicy ozimej sianej w trzech terminach: we wrześniu, październiku i listopadzie. W listopadzie wysiano ponad 260 kg/ ha. W styczniu listopadowa pszenice mroz "zmiótł" z powierzchni pola. Co sie okazalo na wiosne pszenica listopadowa sie pokrzewila a podczas zbiorów dala ten sam plon co pszenica siana we wrzesniu. Doswiadczenie przeprowadzone bylo w woj. podlaskim w roku 2007/08, a wiec przy bardzo lagodnej zimie.

Ktos pisal o odpornosci miotly.. Rowniez widzialem w tym roku kawalki prsykane jesienia od miotły, na ktorych bylo widoczne wtorne wiosenne zachwaszczenie miotla.. Przyczyna?? Słaby środek, nieuregulowane stosunki wodne oraz ODPORNOŚĆ. W poprzednim roku zapomnialem wykonac jesiennej ochrony przeciw miotle. Przy strzelaniu w zdzblo pszenicy złapałem sie za głowe... Roślin miotły bylo wiecej na m2 niz roslin pszenicy (!!!). Desperacko zadzwonilem do kilku przedstawicieli handlowych SOR. Odpowiedz była jedna: Atlantis Bayera - 80zł/ha. W opryskiwacz i jazda ok 80 ha pszenicy. Efekt: pola calkowicie wolne od miotły; w żniwa rekordowe zbiory.

Ciekaw jestem czy u Was, w waszych regionach zaczyna sie cos ruszac z cenami pszenicy?? U mnie proponuja juz "aż" 480 zł/t z odbiorem netto.

Czy ktos stosuje zarejestrowane mieszanki? co wpisujecie w papiery?
Stosowany w dawce z ulotki, przeliczam ile zużyłem i na ile to według instrukcji wystarcza. Jak mieszanka to zapisuję osobno w dawkach z instrukcji. Czasem panie z ochrony roślin dziwią się że nie wszystko zboże pryskam
Wracając do tematu myślę ze biednemu rolnikowi może pomoc tylko dobra polityka rolna w końcu to za co te darmozjady siedzą na tych stołkach niech w koncu wezmna się do roboty ,jakoś tani zboże potrafią ściągnąć do polski to dlaczego nie ściągną tanich nawozów , robotników ,środków ochrony roślin ,paliwa wtedy by mieli tanie zboza i nie trzeba by ściągać z innych państw .Określę to krótko i na temat czuje się jakbym miał pracownika któremu bym dobrze płacił a on działałby na moja niekorzyść tak czuje się w naszym kraju z naszym rządem.

Jak masz połówki to onroty na minimum a szczelina na maximum. Ja mółcę na 500obr. bębna ,800 obr. wentylatora. Co do technologi to:
Podorywka 100
Orka siewna 150
Uprawa i siew 150
Nasiona 150
Oprysk (galera+leopard) 200
Oprysk na robaki 100
Mikroelementy+karbrn 200
Zabiegi ochrony roślin w sumie 100
Nawożenie N z zabiegiem 600
Koszenie 350
Razem wychodzi mi 2100zł/ha przy plonie 3,7tx1500zł= 5550zł co daje nam do ręki 3450zł. Musiałbym jeszcze kilka rzeczy odjąć jak miałoby to mieć ręce i nogi z ekonomicznego punktu widzenia. Więc jak przyjmę 3000zł zysku to dużo się nie pomylę.
Nie nawoziłem w zeszłym roku PK bo nie dowieźli na czas i odpuściłem sobie.
Kto to poprawi?
Nie nawozisz NP a nawożenie N kalkulujesz na 600zł/ha.Ciekawi mnie jaką dawkę azotu kupisz za taką kwote i gratuluję plonu 3,7t/ha przy takim nawożeniu.Rozumiem że przedplonem był groch a zasobność gleby w NP jest na poziomie co najmniej wysokim,w przeciwnym wypadku to bajki gdyż łatwo znależć obliczenia ile potrzebne jest NPK na wytworzenie kg nasion.Czytając tego typu kalkulacje nie uwzględniające kosztów np.podatku,transportu,ubezpieczeń itd firmy skupujące powinny spokojnie obniżyć cenę do np.1200 zł/t jedynym pocieszeniem jest to że ci co tym handlują wiedzą ile kosztuje uprawa tej rośliny.Pozdrawiam i gratuluję znakomitych wyników finansowych.
Jak masz połówki to onroty na minimum a szczelina na maximum. Ja mółcę na 500obr. bębna ,800 obr. wentylatora. Co do technologi to:
Podorywka 100
Orka siewna 150
Uprawa i siew 150
Nasiona 150
Oprysk (galera+leopard) 200
Oprysk na robaki 100
Mikroelementy+karbrn 200
Zabiegi ochrony roślin w sumie 100
Nawożenie N z zabiegiem 600
Koszenie 350
Razem wychodzi mi 2100zł/ha przy plonie 3,7tx1500zł= 5550zł co daje nam do ręki 3450zł. Musiałbym jeszcze kilka rzeczy odjąć jak miałoby to mieć ręce i nogi z ekonomicznego punktu widzenia. Więc jak przyjmę 3000zł zysku to dużo się nie pomylę.
Nie nawoziłem w zeszłym roku PK bo nie dowieźli na czas i odpuściłem sobie.
Kto to poprawi?
Realizując program RS bierzemy kasę za zasianie do końca września i nie ruszać do marca a oni mają to kontrolować i niech to robią zgodnie z ustawą bez wymyślania wewnętrznych przepisów.
Gdzieś ktoś pisał że zimą miał kontrolę i w śniegu kopali by sprawdzić. U mnie jeszcze nie było żadnej kontroli a nawet kurs "Stosowanie środków ochrony roślin sprzętem naziemnym" sobie odnowiłem 75zł zdzierstwo

a jak u was z kupnem alertu ?bo po zmianach alert trafił do pierwszej klasy toksyczności.

W poniedziałek, gdy chciałem kupić Alert sprzedawca poprosił o zaświadczenie o ukończeniu szkolenia na wykonywanie zabiegów środkami ochrony roślin. Tego "kwitu" przy sobie nie noszę więc przepisowy Pan Józek (sprzedawca) nie sprzedał mi środka. Musiałem wrócic do domu po zaświadczenie i okazać Panu Józkowi. Coś tam pospisywał z "kwitu", kazał się podpisać i wydał Alert.

Z tego co zauważyłem na etykiecie Alertu to stracił rejestrację do stosowania w buraku cukrowym, a muszę powiedzieć, że w walce z chwościkiem dawał sobie wysmienicie radę.
witam. nie orientujecie sie jakie pozwolenia kursy powinienem mieć abym mógł sprzedawać środki ochrony roślin?? proszę o pomoc myśle ze nie zrobię nikomu żadnej konkurencji z tego forum pozdrawiam


Designed by Finerdesign.com